Bunt # antyilumiantii w Polskim przemyśle muzycznym

 


images 334

Omówiliśmy już parę gwiazd zagranicznych i polskich i wiemy że są to tylko kukiełki .W poprzednich artykułach :

Iluminaci w przemyśle muzycznym 

Ilumianci w Polskim przemyśle muzycznym

Iluminaci w Amerykańskim przemyśle muzycznym 
Teraz zajmiemy się praktycznie tym samym, lecz osoby które będę przedstawiał tak jak widać w tytule nie koniecznie stoją po tej ciemnej stronie.

Naszą kolejną przygodę po świecie muzyki zacznę od osoby i piosenki

na którą trafiłem sam osobiście w momencie gdy Bóg pozwolił mi otworzyć oczy

dlatego potraktuje to jako osobisty hołd i wyraz wdzięczności bo w chwilach kiedy świat załamuję Ci się gdy poznajesz prawdę naprawdę ciężko jest patrzeć na świat.

Dzięki miedzy innymi tej osobie mogłem powiedzieć :

kurde, to prawda świat jest taki jak

teraz widzę i to nie jest kłamstwo

Bóg istnieje

i źli ludzie również którzy służą złemu ” !




Sokół

z17562882Q,Sokol--raper-i-zalozyciel-najprezniejszej-polskiej

piosenka od której utwardziłem się w przekonaniu że to wszystko to prawda

Pradawna prawda jest tu dziś nieznana,
jak mantra zadziałało kłamstwo szarlatana.
Jestem sceptyczny patrząc na ten dramat
i nie wierzę w ani jedno hasło na ich barykadach.
Oni tak pewni swego – wczoraj na bogato,
dzisiaj błagalnie patrzą na mnie, co ja na to.
Nabrał ich marnie jakiś prestidigitator,
poszli triumfalnie pod nóż, jak baranów stado.
Żeby nie widzieli prawdy dostali zajęcie,
materialne życie, co ucieka coraz prędzej.
Słuchali tych, co im obiecali więcej,
że pięknie będzie, że wszystko na patencie.
Licz, wydaj, konsumuj i używaj jeszcze ,
idź i patrz kto tu już swe umywa ręce.
Ich wina, do tłumu przytul się bezpiecznie,
im styka z kostiumów i dukatów szczęście.
Ich kuglarze stworzyli sterylną wersję
i mordują codziennie, a mają czyste ręce.
Podziwiam tylko jedno – skalę ogłupienia,
żeby zmienić punkt widzenia, tworzą pseudo wydarzenia.
Bez znaczenia, co on ma, czego nie ma,
prędzej wyschnie ocean albo zatonie gleba
niż ci opętani zrozumieją o co biega
ci zaczarowani, z których każdy duszę sprzedał dziś.
Skonsternowani zrozumieli, że się nie da żyć,
bo całe człowieczeństwo umiera, ktoś wmówił im,
że wojna piekła i nieba nie istnieje tu i teraz, i że innej wojny trzeba.
Słowa oszczercy tak stępiły im wzrok,
ich życie jest imitacją, to podrabiany Mario Bros.
Biegną i skaczą, jest moneta, gwiazdy, sos,
ale stracą nadchodzącej planszy całą moc.
Nie daj omamić się, że chodzi o kasę,
rasę, kastę, albo kto ile dał na tacę…
Ale nie daj sobie wmówić, że wszyscy są równi,
a życie sprawiedliwe od kołyski do trumny.
I nie daj opętać się hasłami przeciw braciom,
fałszywym świadectwom, zeznaniom, przesłuchaniom.
Tylko nie uwierz w walkę ludzie kontra ludzie,
sam ze sobą walczysz, więc uważaj na iluzje.
Nie daj się mamić, że bój jest o tą ziemie –
kto jej nie niszczy niech pierwszy rzuci kamieniem.
Ale nie daj sobie wmówić, że ma być wszystko jedno,
szacunek dla natury to pierwotne jest sedno.
Nie daj opętać się fałszywym prorokom,


Mateusza 24

(11) I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu.


to nie Żyd, faszysta, ani oświecone oko.
Walczysz od zawsze tutaj tylko z samym sobą,
stajesz po stronie złej albo idziesz dobrą drogą.

By pradawnych Bogów czcić
prawdę musisz w sobie znaleźć ty
By pradawnych Bogów czcić
prawdę musisz w sobie znaleźć ty

W zasadzie to cały tekst powinien być na czerwono !

Gdy usłyszałem tą piosenkę byłem wstrząśnięty.. czy to ja już we wszystkim widzę iluminatów , zło itp?

Nie ! ewidentnie mamy odniesienie do nich  ” ani oświecone oko ” ich symbol !

To był punkt zapalny do rozpoczęcia szukana prawdy i umocnienia się w tym że to co odkrywamy to prawda i inni o tym wiedzą , to nie żadne widzi misie a 100% prawdy

i to ja całe życie byłem w błędzie !

Najważniejsze to pokonać siebie samego, swoje stare przekonania i otworzyć oczy na PRAWDĘ !


JANA 8: (32) ”  I POZNACIE PRAWDĘ, A PRAWDA WAS WYSWOBODZI.”


Na informację o których wcześniej nie słyszeliśmy i nie widzieliśmy.


Mateusza 13

(10) I przystąpiwszy uczniowie, rzekli ma: Dlaczego mówisz do nich w podobieństwach?

(11) A On, odpowiadając rzekł: Wam dane jest znać tajemnice Królestwa Niebios, ale tamtym nie jest dane.

(12) Albowiem temu, kto ma, będzie dane i obfitować będzie; a temu kto nie ma i to, co ma, będzie odjęte.

(13) Dlatego w podobieństwach do nich mówię, bo patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją.

(14) I spełnia się w nich proroctwo Izajasza, które powiada: Będziecie stale słuchać, a nie będziecie rozumieli; będziecie ustawicznie patrzeć, a nie ujrzycie.

(15) Albowiem otępiało serce tego ludu, uszy ich dotknęła głuchota, oczy swe przymrużyli, żeby oczami nie widzieli a uszami nie słyszeli, i sercem nie rozumieli i nie nawrócili się, a Ja żebym ich nie uleczył.

(16) Ale błogosławione oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą,



Mateusza 7

(13) Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.

(14) A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.


images (22)

To od Ciebie zależy Czy przyjmiesz Boga i prawdę i zaczniesz iść drogą wąską 

i znajdziesz się u wejścia do ciasnej bramy !

Lecz kto szuka Boga i prawdy ją znajduje .


Mateusza 7

(7) Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.

(8) Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.


Izajasza 31

(6) Nawróćcie się, synowie izraelscy, do tego, od którego tak bardzo się oddaliliście! 


Ale wracając do piosenki

Teledysk :

=

Widzimy starszą kobietę i jej sługę

do których zbliża się kobieta która ma zrośnięte oczy

( metafora własnie ludzi którzy patrzą ale nie widzą , słuchają ale nie słyszą  )

=

=

=

ślepa dziewczyna trafia w ręce kobiety ( Szatan ) i jej pomocnika

=

on dokładnie wie jak się to już skończy

=

kobieta szepcze do  ucha ślepej kobiety swoje przekonania i zwodnicze słowa

( czy nie przypomina wam to Ewy i węża który również zwiódł Ewe ?)

=

kobieta wskazuje drogę dla dziewczyny ( szatan zwodzi ślepą osobę i wskazuję jej drogę

czyli drogę do  szerokiej bramy )

=

pomocnik jest zadowolony z kolejnej zwiedzionej osoby

=

dziewczyna upada ( upadek to nic innego jak grzech )

prowadzona przez kobietę ( kolejna zwiedziona ofiara Szatana )

=

pomocnik trzyma sznur z kluczami ( klucz to symbol życia )

czyli widzimy że zwiedli już wiele żyć ludzkich !

=

kolejny klucz ( życie ) do kolekcji !

A przecież Szatan doskonale wie że nie ma szans z Bogiem i zginie z rąk Boga.

Dlatego jego jedyną bronią jest zabranie z sobą jak najwięcej ludzi

( dzieci Bożych poprzez zwiedzenie ich ku grzechu)

aby sprawić mu ból .. po stracie własnych dzieci !

=

kolejna ofiara i znów zwodnicze szepty do ucha

=

=

również ślepa

=

która kończy dokładnie tak samo ( Szatan nie ma nic innego na celu jak Ciebie zabić )

=

Ty masz swój klucz i to od Ciebie zależy komu go powierzysz !

Pamiętajmy że brama potrzebuje klucza , a wiec możesz sobie  obrać drogę  na szeroką bramę

i żyć tutaj na ziemi kilkanaście lat w grzechu, być bogaty ,sławny i mieć wszystko czego dusza zapragnie ….

ale pamiętaj że te dni są policzone i na końcu nie czeka nic oprócz śmierci i płaczu

Mateusza 13

(49) Tak będzie przy końcu świata; wyjdą aniołowie i wyłączą złych spośród sprawiedliwych,

(50) I wrzucą ich w piec ognisty; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. 


Albo będziesz szedł wąską droga i wejdziesz do ciasnej bramy a tam będziesz miał wspaniały raj, w miejscu gdzie wszystko będzie nowe , dobre i nie będzie grzechu ani śmierci !


Apokalipsa 21

(1) I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.

(2) I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego.

(3) I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi.

(4) I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już. nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.


Mateusza 24

(4) A Isus odpowiadając, rzekł im: Baczcie, żeby was kto nie zwiódł.

(46) I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.


Zostaw ten świat sztuczny tak,
że trawa jest zielona tylko w grach
wróć do początku, zamiast betonu
poczuj budzący Cię wiatr.

Najpierw odstaw Red Bulla, którego pijesz z rana
papierosa, po którego sięgasz też nie zapalaj
Odpuść kawę, alkohol, nie skręcaj jointów,
wszystko jest dla ludzi, ale zacznij od początku
weź głęboki oddech, wypij wyciskany sok
wyłącz playstację, opuść betonowy blok
żyjemy tak nienaturalnie dzisiaj wszyscy
spróbuj całkiem oczyścić swoje zmysły
stań na ziemi, nie w air maxach, ale boso
dzień na trawie, a nie w zadymionym klubie nocą
po co? bo nie masz punktu odniesienia
czeka ziemia, nie materialne pragnienia
czas tak mocno w nas sie zakorzenia
zdejmij zegarek znajdź rytm zrozumienia
wyrzuć szum, opuść tłum, punkt widzenia się zmienia
jak analizujesz sens swego istnienia.

Wartości wypisane w sercu miej, nie na koszulkach
mądrość z duszy czerp nie tylko z podwórka
nie bądź pizda trzeba liznąć trochę życia,
ale do tego lizania się za bardzo nie przyzwyczaj
nie zniżaj się do poziomu dla idioty
postaraj się odcedzić sens od głupoty
odstaw telewizję słuchaj między wierszami
myśl samodzielnie zamiast powtarzać slogany
zalew genetycznej wszamy, reklamy i fast-foodów
spaliny i medialny szum dla tłumu
przez to coraz więcej żywych trupów
ich życie składa się już tylko z odruchów
czy Ty kiedykolwiek sobą byłeś choć przez chwile
jesteś produktem ubocznym świata, w którym żyjesz
mentalny rak pożera, wzorem są debile
ponownie witam was w rzeczywistości tyle.

Zostaw ten świat sztuczny tak,
że trawa jest zielona tylko w grach
wróć do początku, zamiast betonu
poczuj budzący Cię wiatr.

Czym jest reset ? Usunięciem starego siebie !


Jana 3

(3) Odpowiadając Isus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.


Dlaczego Chrystus mówi że kto nie narodzi się na nowo nie ujrzy Królestwa Bożego?

Dlatego własnie że wszyscy są ślepi, głusi i nie widzą PRAWDY .

Dlatego musisz zrozumieć że jeśli nie porzucisz starego siebie i swojego starego życia oraz nie przyjmiesz

Boga do swego życia  nie ujrzysz Królestwa Bożego.

Różowy Crystal, truskawki, kwiaty dla naszych kobiet
Trzeba odsunąć je od syfu tego świata, człowiek,
Za dużo widzę i czasami mi rozsadza głowę
Tak, że pani Goździkowa tutaj nie pomoże.
Kuchty w knajpach spuszczające się do jedzenia,
Ze zwykłych nudów i braku wiary w marzenia
Kontra dom na plaży, wielkie przeszklone okna popatrz,
Jak wtulona w siebie para, szanuje się i kocha.
Wyrodne dzieci ziemia traktuje jak zła macocha
Te dobre mają zawsze po swojej stronie Boga.
Odstaw „Prozac”, musisz poczuć życie jakim jest,
To nie test na bycie chujem, więc czego chcesz?
Ludzie gubią się, gubią sens, biegną za czymś co marnością jest,
Chcą mieć, zamiast być, gdzie jest sens?
Szybki seks, sztuczni ludzie, wargi, cycki, botoks,
Kult ciała, zaniedbanie duszy, tylko po co?
One się głodzą, oni żrą sterydy, razem ćpają koks
One nieznajomym typom liżą jaja trzecią noc,
Za dużo widzę więc wybieram życie dla rodziny,
Oddam im całe lata, dni, miesiące i godziny,
Wybieraj sam – szczęśliwe życie bez doliny,
Kontra na centralnym bajzlu ofiary amfetaminy,
Zgubiłeś siebie samego? To szybko przyszło?
Wciąż myślisz tylko co ludzie o tobie myślą?
Jeśli non-stop kontrolujesz się jak jesteś postrzegany,
To sam zakładasz sobie na ręce kajdany,
Zabijasz szczęście własne, patrz ja robię to co chcę,
Nie walę w puchara, bo nie otb
Nie złapałeś ironii Pieniądza w Cenie? Kurwa czytaj z ust!
Pierdolnąć z barana w ścianę powinieneś na mój gust!
Tyle razy mogłem pozbyć się tu klasy, dla kasy,
Jestem sobą, klasyczny jak Prosto Klasyk

Za dużo widzę żeby wybrać źle
Widzę różnicę, wiem czego chcę
Za dużo widzę żeby przejść obojętnie
Widzę różnicę, mam to szczęście. [x2]

W koło zawiść, nienawiść, nie mogę tego strawić
Żeby się dobrze bawić, to najlepiej kogoś zabić,
Iść się napić, naćpać, później iść kogoś napaść,
Większość dzieciaków wie co to znaczy słowo zapaść.
Brak umiaru, społeczeństwo żądne jest skandalu,
Tak jak dziś fajnie iść się najebać do baru.
W każdym calu społeczeństwo zostało zatrute,
Problem baru rozwiązano robiąc taniej wódę.
To jest głupie, ludzie ślepo wierzą politykom,
Niejeden dupek okazał się zwykłym bandytą.
Dzieci to widzą, to na ulicę się przekłada,
A potem się dziwią, że smyk na dworze z nożem lata.
Tata strajkuje, dzieciakom zamykają szkoły,
Mama i inni ludzie harują jak woły.
Człowiek jak szmata, wpierdala mu się kocopoły,
Podczas gdy większość ludzi wpada w finansowe doły.
Mi to nie odpowiada, osobiście mi to zbrzydło,
Większość odpada jak bydło, które wpadło w sidło.
To jak jakaś choroba, to narodowa żałoba,
Tylko dlatego, że osioł dorwał się do żłoba.
Szkoda, że moda jest na bycie skurwysynem,
Kozak jest ten co naubliżał swej dziewczynie.
Jestem poza, bo wiem, że umiem poznać co jest złem,
Co mnie ominie, bo też spełniam sen o swej rodzinie.
Też wiem czego chcę, jestem już ukształtowany,
Mimo że ten nasz świat jest aż tak pojebany.
Jestem ponad, bo na chuj jest mi ta cała batalia,
Pierdolę ten gnój i od tego się uwalniam.
Na chuj mi problemy, dużo ich w życiu miałem,
Mam swój plan, sam mam to czego chciałem,
I się jaram przy tym sam, sam sobie wybrałem,
A uwierz, że w swoim życiu już niejedno widziałem.

Za dużo widzę żeby wybrać źle
Widzę różnicę, wiem czego chcę
Za dużo widzę żeby przejść obojętnie
Widzę różnicę, mam to szczęście [x2]

A ja sam uczynię tutaj siebie bogatym,
Nie dostałem mojej firmy w prezencie od taty.
Masz ale? Zajmij lepiej się własnym życiem,
Wciąż boli cię, że ktoś do przodu idzie?
Ludzie kochaliby mnie bardziej jakbym stał pod sklepem,
Prosił o piątkę na piwo, wtedy czuli by się lepiej.
Sokół byłby poczciwy, w porządku,
Najlepszy jako nieudacznik, leczyłbym ich kompleksy.
Nienawiść i zazdrość niszczy cię od środka.
A moja miłość jest wszechmocna…
Widzę w sobotę – siódma rano – jak na mieście jem śniadanie,
Te przećpane, najebane, przypadkowe młode panie,
Które mają na dupach ręce przypadkowych panów,
Mówię o żywych trupach, co się nawet nie są w stanie ruchać.
Pociągną druta i dostaną gratis AIDS,
I szesnastoletni sen o Paris Hilton skończy się.
Ludzie myślą, że to się nazywa korzystanie z życia.
Chcą spróbować wszystkiego, panicznie zbierają przeżycia,
Chcą być gwiazdą rocka wczoraj i gwiazdą porno dzisiaj,
Chcą wszystkich zaliczać jakby miało nie być jutra,
Chcesz tak żyć, widzieć tylko czubek swego fiuta?
Ja za dużo widzę, nie tylko seks, hajs, futra.
Czy dziecko spokojnie jedzie w „Klubie Pancernika”
Czy musi być dokarmiane przez „Pajacyka”?
Niech zginie przemoc w rodzinie i „Niebieska Linia”,
I zero tolerancji dla tej kurwy pedofila.
Chwila, zobaczcie jaki świat jest piękny,
Za dużo widzę, żeby widzieć tylko ludzi błędy,
Chowam przed całym złem w ramionach dziewczynę,
Chcę dla niej zrobić dużo więcej niż do dziś zrobiłem.
I proszę Boże, daj mi wciąż wiarę i siłę,
A ja dam temu światu zdrową i piękną rodzinę

Za dużo widzę żeby wybrać źle
Widzę różnicę, wiem czego chcę
Za dużo widzę żeby przejść obojętnie
Widzę różnicę, mam to szczęście [x2]

Kiedy zasypiam, to po to by nocą śnić
o tym, kim chciałbym być, jak sam chciałbym żyć,
kiedy budzę się to już, co robić wiem,
z nowym dniem spełniam swój kolejny sen,
więc nie mów mi, co mam robić ze swoim życiem,
bo ja robię, co chcę sam wiesz, że tak to widzę.
Idę za głosem rozsądku od początku do końca
by być w porządku, by w porządku być i by wyzwaniom sprostać
Drogowskaz, który ma każda postać,
grunt to żeby umieć w tłumie kierunek swój móc rozpoznać,
sam się nie raz pogubię, można pogubić się w słabościach,
na ziemię mnie sprowadza zaraz moralna riposta,
jestem tylko człowiekiem, żyję według własnych przekonań
w świecie gdzie człowieka określa ilość dokonań,
gdzie nikogo rzekomo się nie zmusza do niczego,
pozostając sobą i nie ma w tym nic dziwnego.

Ref.
Wsłuchaj się w siebie, w siebie, (co jest dobre, co złe)
mało czasu masz, żeby iść po śladach innych.
Wsłuchaj się w siebie, w siebie, (co jest ważne, co nie)
mało czasu masz, żeby iść po śladach innych.

Więc tak, mam już dosyć wysłuchanych rad, mam już dosyć narzuconych ram
dziękuję wam, ale mam wewnętrzny głos i nim mówię sam,
nie potrzebuje cudzych norm, bo posiadam własne, jasne.
Wyrastam z twardej gleby ZIP na zawsze,
uważam, bo te wszystkie szepty zagłuszają myśli w mojej czaszce,
masz swój punkt widzenia czy kopiujesz tamten?
ZIP styl bez matrycy PROSTO, wierzę w to mocno,
to nie jest klub to ludzie blisko siebie rosną,
w mistrzowskich układach jest dłonią pomocną,
czasami ostro, czasami gładko, czasami ludzie myśli dają czasami je kradnąc,
dlatego stań na ziemi twardo, nie żyj cudzym życiem, bo nie watro,
wszystkim falstartom przyjrzymy się na mecie,
lepiej jest na chwilę zgubić drogę w biegu niż wciąż stać, rozumiecie?

Ref.

Wsłuchaj się w siebie, w siebie, (co jest dobre, co złe)
mało czasu masz, żeby iść po śladach innych.
Wsłuchaj się w siebie, w siebie, (co jest ważne, co nie)
mało czasu masz, żeby iść po śladach innych

Wsłuchaj się w siebie, w siebie,
mało czasu masz, żeby iść po śladach innych.
Wsłuchaj się w siebie, w siebie,
mało czasu masz, żeby iść po śladach innych.

Wsłuchaj się w siebie, w siebie,
mało czasu masz, żeby iść po śladach innych.
Wsłuchaj się w siebie, w siebie,
mało czasu masz, żeby iść po śladach innych.

(Sokół)
Przestań człowieku, odrzuć te myśli chore,
podnieś głowę, okoliczności są wyjątkowe.
Damy radę, bo nie damy się skłócić,
nie będziemy słuchać ludzi, którzy sami są głusi,
chociaż słyszą i chociaż patrzą to nie widzą.

(Jędker)
Radzisz se w trudnych przypadkach,
o tym gadka właśnie, gaśnie twoje światło,
łatwo poddajesz, oddajesz inicjatywy.
Wiesz co zjesz, życie parzy jak pokrzywy.
Chyba bardzo chcesz żeby ktoś kierował tobą,
ja dam rade, bo jestem sobą.
Będąc zależnym nie wyminiesz się z chorobą,
szkoda marnować najlepsze lata.
Kwestia charta ducha.
Chociaż tylu społeczniaków podpierdala z ucha,
chociaż popatrz, otwórz oczy.
Nie daj się zaskoczyć chociaż.
Dajesz radę no to kurwa okaż!

(Scratch: pokaż swoją prawdziwą twarz!)

Damy radę! – to dla moich ziomków,
damy radę! – dla ich rodzin i potomków.
Damy radę! – dla bliskich i wszystkich,
którzy wiesz, też od życia co swoje bierz, damy radę!

(Iza)
Pomimo cudzej zawiści…

(Sokół i Jędker)
Chuj na to kładę, bo i tak damy radę razem!

(Iza)
Dużej nienawiści…

(Sokół i Jędker)
Chuj na to kładę, bo i tak damy radę razem!

(Iza)
Pomimo cudzej zawiści, dużej nienawiści…

(Sokół i Jędker)
Chuj na to kładę, bo i tak damy radę razem,
z lojalnym składem damy radę!

(Iza, Sokół i Jędker)
Wszyscy tu…

(Ekipa)
Damy radę!

(Sokół)
Ej, czy ty też wyrównujesz do dołu?
Za mądry dla ciebie, kto mądrzejszy od ogółu matołów?
Za bogaty ten, kto bogatszy niż ty?
Ludzie zachowują się jak ogrodnika psy.
Ej, czy równasz w dół?
Skoro tobie brak, to niech też braknie mu?
Brak mi słów na takie podejście –
zawiść, zazdrość, zamiast starać się mieć więcej,
tylko myślisz żeby inni mieli mniej…
Ej, śmiej się, śmiej, zobaczysz jednak,
twój śmiech urwie się jak hejnał.
Niech myśl jedna ogarnie tu wszystkie umysły…

(Ekipa)
Damy radę!

(Sokół)
Złożę dwie Wiktorie, lewa na górze.
To, że damy rade, to leży w naszej naturze,
zapomniałeś już, że nie mieliśmy nic
nie tak dawno? Z grupą lojalną,
przeciw nam całe bagno.
Dziś nie przestaniemy iść,
dumnie żyć.
Wierzę, że ty też możesz przejść przez wyjątkowe okoliczności…

(Ekipa)
I dać radę… I dać radę!

Wierzę że skończą się pechowe dni, nastepny dzień otworzy nowy rozdział mi, wyjdę na ulice pełne rządzy krwi, tam gdzie prawda leży i cierpienie w blokach tkwi. Wierzę, że są inni. Dla siebie są źli, Sami sobie winni, wierzę, że poprawić się powinni, wyjść z ukrycia. A ten kto potrafi rozgryźć sztukę życia… Ona łapie mnie, zasada wierzę że… To Fusznika świat, na takim nigdy nie spocznie. Póki nie załatwie wszystkich spraw nie odpocznę. Przytnę dobry traf, nie zamulę się jak stary staw. Wierzę, że traf trafi w dziesiątkę. Że potrafię wierzyć, odegrać w życiu swoją rolę i wyznaczyć swoje pole działania, ustatkować się, usamodzielnić jak na jednej bierzni. Odrzucić spustoszenia moralne, rozważyć co jest wykonalne, na moje siły, a co nie. Wierzę, że zacznę, nigdy nie skończę, żyję dalej, nigdy nie zbłądzę, bo szczerze wierzę w siebie jak w brata od małolata. Polegać na doświadczeniu to nie strata, wiec jestem ja i w to wierzę.

Wierzę, że trudności dziś przezwyciężę i odnotuję premię, bo to miłość mym powietrzem, zen natchnienie czerpię. Wierzę, że śmierć końcem jest niekoniecznie. Że duszy życie wieczne, że ZIP to moje przeznaczenie. Powszedni Chleb tej historii zarzewiem jak drzewa korzenie. Wierzę, że kierując się sercem i rozumem przyniosę dumę matce i ojcu i koniec końców zwyciężę, w to wierzę. I taką mam nadzieję, jednakże to wiara mym orężem.

Refren pierwszy
Wierzę, że najważniejsze to że wierzę jest. Wierzę, że Ty w to wierzysz szczerze też. Wierzę, że wiara najważniejsza jest. Wierzę że… Wierzę że… Wierzę że…

Wierzę że ja żyję jak chcę. Ja nic nie muszę, dlatego mam czystą duszę. Nie zawsze było tak kolorowo. Nie zawsze było tak u mnie zdrowo. Wiara…

…Czyni cuda…

…Zawsze ją miałem. Na wiarę…

…Spokój ducha….

…Spokojnie czekałem. Wierzę…

…Że się uda…

…Że nikt mi nie odbierze to co mam to co kocham. Wierzę, że między nami będzie dobrze. Z Tobą i z ZIP, wierzę w moją ekipę. Może jeszcze lepiej być. Kocham życie, nie mam co kryć. Wierzę, że wszystko ułoży się tak jak chcę.

Wierzę w wiarę jaka jest. Wierzę w Ciebie, wierzę w siebie, wierzę, że Bóg tez jest w Niebie. Wierzę, że nie będzie źle, ziomek trzymaj się, pilnuj się. Będzie dobrze, byle kurwa w zgodzie. Nic nie mogę zrobić na tutejsze powodzie, Ty pomożesz, owszem ja pomogę też zawsze i Tobie. Umiesz prawdę mówić? Naucz się jej słuchać. Do niczego nie musisz się zmuszać. (Oby). Nikt nie będzie mówił Ci co masz robić. Wierzysz w co masz wierzyć? Doświadczenie swoje szerzyć chcesz, bo jak tu Żyć sam najlepiej wiesz, lecz pamiętaj, fałszywa skromność była i jest.

Refren drugi
Wierzę w radość, wierzę w miłość, wierzę w szczerość. Wierzę w dobroć, wierzę w przyjaźń a nie w pieniądz.
Refren pierwszy (ZIP Skład)
Wierzę, że najważniejsze to że wierzę jest. Wierzę, że Ty w to wierzysz szczerze też. Wierzę, że wiara najważniejsza jest. Wierzę że… Wierzę że… Wierzę że…

Wierzę, że będzie dobrze, jeśli tylko będziemy postepować mądrze. Wierzę w Ciebie Boże. Dzięki za życie jakie mam, bo mogłem mieć gorsze. Wierzę, że pomoże mnie ta myśl. Jutro i dziś wierzę w to, że wierzysz Ty w Tych ktorzy wierzą w swych. Wiarę dasz, że nie podzieli nas hajs? Ja w to wierze cały czas. Wierzę, że rozczarowanie nie zabierze mnie wiary w dobrych ludzi przez lambadziary. Wierzę w to co mówie, że kilka osób w tłumie to rozumie. Moja grupa czujnie, cierpliwie i rozważnie czeka na swój dzień. Wierzę w to, wierzę w nią.

Wierzę, że coś co trwało tyle lat nie da się zdmuchnąć tak jak domek z kart. Wierzę, że mimo wszystko mamy fart, że ktoś wierzy że ja jestem tego wart. Wierzę, że Ty też. Ty wiesz, że ja wiem, ja wiem, że Ty wiesz czego chcesz, wiec bierz jeśli wierzysz. Też wierzę, że Bóg jest. Wierzę, że Ty wierzysz w to co szerzysz. Wierzę w prawdę, że pośrodku leży. Nie błądzić będąc człowiekiem znaczy nie żyć.

Refren pierwszy

Wierzę, że będzie lepiej.

Wierzę, że…

Wierzę, że Bóg ma nas w opiece. Wierzę, że masz zaletę. Wierzę, że w niej się wyszkolisz. Choć nie świecę przykładem wierzę w ludzi dobrej woli. Wierzę że…

Damy radę razem

Przed złem się ochronić.

Wierzę, że skończy się prohibicja, a może to fikcja? Wierzę że zbierzemy się przy stole całym składem jak kiedyś.

Wierzysz w to?

Wierzę w to, bo chcę to przeżyć. Niezależnie jak wysoko mierzę, wierzę w to.

Wierzę w to, bo za daleko to już zaszło. Wierzę w to (wierzę w to) bo to jest dla mnie wszystko. Uwierzyłem, że potrafię, teraz zjednoczeni w rapie, wierzę że spotkamy się na kolejnym etapie razem.

Wierzę, że ZIP drugi album, pierwszy LP to nie czcze obietnice, nie stoimy w miejscu, wiara da nam siłę. Bez obawy, nic co ludzkie nie jest w stanie skruszyć tej podstawy ZIP.

Refren trzeci x2
Elo, Elo. Nieświadomi sie smieją. Z dnia na dzień ich szanse maleją. Z dnia na dzień, ja powracam na rejon z nadzieją…

Ludzie oczekują ode mnie wielu rzeczy
Większości nie otrzymują, nie da się zaprzeczyć
Ja będę wierzyć, będę grzeszyć
Będę cudze dusze leczyć i kaleczyć
Jest we mnie tyle samo ukojenia co wkurwienia
Ja zmieniając się nie zmieniam jak wrażenia
Peniasz? chcesz się szybko dostosować
Ciebie sterują, ty chcesz wysterować
Cymbał w piach chować – ty to umiesz
Ja robię krok w tył i się gubię w tłumie
Inne zasady, ale cel ten sam
Robić co się lubi, realizować plan
Jednak byłbym głupi gdybym tak jak ty
Wciąż grał wśród ludzi już czas się obudzić
Blacha na odmuł dla wszystkich zagubionych gości
Witam was w rzeczywistości
Ty namawiasz wszystkich żeby byli jak ty
Wielu to łyka i wchodzi do gry
Ja nie jestem Bogiem żeby tworzyć swoje kopie
Ale słyszę z okien WWO jak idę szybkim krokiem
Bo mimo wszystko masz związane ręce
Choć twoich klonów jest coraz więcej
Nadejdzie blacha dla zagubionych gości
Witam was w rzeczywistości

Zamiast ją mijać poczuj rzeczywistość
Dla niektórych przeszłość to przyszłość
Teraźniejszość? przecież jej nie ma
To co mówię teraz właśnie powiedziałem
Czy nie tak? poszło i dotrze jeszcze nie raz
Słuchaj zamiast bezmyślnie japę otwierać
Ludzie prości wałkowani bez litości
Witam was w rzeczywistości
Marzysz, przymykasz oczy
Wszystko się rozmywa, jest ładniej chyba
Ale bywa, że widok ostrych krawędzi
Może wielu rozczarowań w życiu zaoszczędzić
Z drugiej strony nadzwyczajna przezorność
To przekleństwo które też psuje widoczność
Realny świat widoczny dookoła nas pełen iluzji
Brat więc co jest czym zdecyduj sam
Ja mam swój pogląd – o tym nawijam
Czasami nie wiem już lecz to szybko mija
Nie sprzyjam tym, co sobie robią w głowie filmy
Jestem normalny czyli dla wielu inny
I jeszcze raz napomknę o wrogości
Zazdrości, propagandzie, iluminacji dla ludzkości
Korupcji, niegospodarności
Witam was w rzeczywistości
Elo

(Fu)
Człowiek zdominowany jest przez zło
atmosfera wojny pomiędzy systemami, rządami,
a diabeł knuje znowu coś między nami
na planecie Ziemia przetrwa ten z układami.
France ou Pologne, taka sama presja, taka sama broń
między nami dłoń, prawdomówność.
Widzę spójność, czujność
podstawą tej kombinacji ostrożność, dość.
Nie bój się zmiany na lepsze

Refrain x 2 (Davy)
L’homme, domine par le mal
Athmosphere de guerre entre un etat et une jeunesse antisociale
Polska Frencia les memes pressions de ceux qui tiennent les rennes Et m’enseignent:
pour une vie meilleure ne compte que sur toi meme

(Sokół)
Nie skończy się świat, jeśli ty się skończysz,
ale będzie coraz gorzej jeśli sam się pogorszysz.
Mówię to do siebie codziennie – będzie lepiej jak na lepsze się zmienię.
Ilu klnie, że jest źle i dalej brnie,
zwinięte banknoty, sto złotych, dziury dwie,
Absolut, XTC,
1, 2, 3 czy to świat jest zły czy ty?
Rozejrzyj się co człowiek robi,
a teraz spójrz w lustro i to powiedz człowiekowi.
Dziecko się rodzi i chłonie
cały ten syf zbudowany przez ludzkie dłonie.
Później w tym utonie jak nie ma dobrego wzoru,
z telewizorów emanuje zło kunsztowne,
a tandetnie przedstawiane to co dobre,
nie wszystko co ci mówi większość jest mądre.
Sam błądzę, chociaż znam swój cel,
wiem, wiem być lepszy chcę.
Wszystkiego najlepszego dla całego ZIP i ty też trzymaj się.

Refrain x2 (Davy)

(Mehdi)
J’maintiens l’idee qu’la plume reste plus forte que l’epee
Dans une voie qui n’est pas la mienne j’persiste a dire amour et paix
N’aie pas peur de changer en mieux, vieux ne reste pas mauvais
Pour les gens que tu connaissait avant d’apprendre le mal en exces
Le respect, c’est tout ce qu’il te restait
La famille, les amis a present tout ca c’est en aller
Par manque d’amour egoiste que tu n’a pas su leur donner,
Pour toi plus facile d’etre hostile que de belles paroles a donner,
Abandonne,pour tout recommencer du bon cote ,
Ca te coute rien d’essayer juste une O D de volonte
Depuis la nuit des temps par l’mal l’homme est domine
A ce dernier de trouver la faille et de l’eliminer

Refrain x2 (Davy)

(Jędker)
Faktycznie tak jest, nie należy bać się zmian,
które powodują ran wyleczenie,
kwestia spojrzenia i punkt widzenia,
to doświadczenie człowieka zmienia
na lepsze czy gorsze, nie rozmień się na grosze.
Rozwijaj się z dnia na dzień, Boga o to proszę, dążę
do pewnego czasu

(Sokół)
Nie tak szybko, nie tak szybko Jędker

(Jędker)
Wiem, wiem. Nie od razu, nie kwestia momentu,
jak inni nie wystrzegłem się błędów,
ale staram się naprawiać,
coraz mniej czasu by się zastanawiać.
Co na sercu leży, dygać nie należy zmiany,
czy jesteś zdrowy, czy schorowany,
omiń mieliznę, podejmij decyzję,
rzuć truciznę, kochaj Ojczyznę
choćby nie wiem jak przegnita biurokratyzmem
nazywaj idiotyzmem lub utopią.
Co zrobisz? To co wszyscy robią?

Refrain 2x (Davy)

Eldo

Nie czuć strachu, nie pożądać co cudze
Kochać, a światu nie kłaniać się już w ogóle
2 x

Sokół

Życie strzela w tył głowy bez jeńców
Kurwa jak wielką mam dziurę po sercu
Pusty jak oczy morderców, jak Swołocz
Co drwi sobie z Downa, jarając z nim zioło
Ślady jak kropki są, weź je połącz
Zobaczysz, jak miotasz się tu, łażąc wkoło
Nie ma mimiki, gdy cieszę się rzadko
Jak bolesny żart, wchodzi w nich niczym w masło
Próbuję zasnąć, biegnąc przed siebie
Ochłoń, to ja odłóż 997, nie dzwoń
Ja nie chcę nic złego dla Ciebie
Po chuj mi ufał? To pedał, ja jebię
Pusty jak groby zaginionych
Weź, znajdź mnie
I złap mnie za rękę zanim znowu się zacznie
Stańmy we dwoje tyłem
Przed tym wybuchem
Bo jak pierdolnie, chcę lecieć w dół brzuchem.

Marysia Starosta

Nie bój się, leć ze mną – taaam…
Bądźmy jak jedność, ja mam – plaaan…

Sokół

Wyschnięty jak vagina podczas gwałtu
Że dojebane chłopina, nie żartuj
Wciąż mamy czas, nadzieje i szanse
Chuj, że AIDS masz, traktuj życie z dystansem
Nieważne, zobacz jak pięknie płonie tęcza
Wstań z tego wózka, tańcz i rób zdjęcia
Jesteśmy źli czyli dobrzy, rozumiesz?
Ci dobrzy źli są
Bo inaczej zwariujesz
Tak sobie kurwa tłumaczysz i żyjesz
To inni zjebali ten świat, kropka, tyle
Baba obciąga psu, zoofile
Ktoś chce to oglądać
Więc ktoś sprzeda bilet
Jebany popyt, zabiłbym sukę
Czas zgwałcić go wreszcie zbiorowo tu, w dupę
I płacze patrząc, że przecież jest super
Jak świat pierdolnie, chcę lecieć w dół brzuchem.

Marysia Starosta

Nie bój się, leć ze mną – taaam…
Bądźmy jak jedność, ja mam – plaaan…

Sokół

Chcę lecieć i patrzeć, jak płonie to piekło
I nim sam tam spadnę zobaczyć to piękno
Dziś sam bym ludzkości gardło poderżnął
Ale ogarnęła mnie obojętność
Chcę lecieć i widzieć jak płoną te miasta
I cieszyć się, że kres choroby już nastał
Uniesie podmuch mnie, punkt dwunasta
Jak za plecami zabłyśnie pierwsza gwiazdka.

Eldo

Nie czuć strachu, nie pożądać co cudze
Kochać, a światu nie kłaniać się już w ogóle
2x

Marysia Starosta
Nie bój się, leć ze mną – taaam…
Bądźmy jak jedność, ja mam – plaaan…
Uratuję ziemię, zmienię bieeeg…
Może nas też zmienię, zmienię Cieeę…

Mamy tu mowę o tym że Sokół nie chce żyć już w tym świecie pełnym zła , okrucieństwa, zboczeń, zgnilizny moralnej itp.

oraz o apokalipsie:

1

Czy to przeklęta kraina, która sama przeklina,
a klątwa bezmyślna każde zdanie przecina?
Ja jestem narratorem, nie fałszywym prorokiem
i mylę się, i błądzę, i nigdy nie nazwę Bogiem.
Nie każda tajemnica winna być wam dana,
to jak rozdawać przedszkolakom karabiny z rana.
Ludzie traktują dziś symbole jak cepelie,
pycha popycha ich, by działali bezczelnie.
Zdycha Baranek Boży na ołtarzu kłamstwa,
najbrzydsze państwo świata – „lustro dla tych państwa”
Myślisz, że magia to zabawa w Copperfielda,
jamnik na kolankach, telewizja, cyrk z julinka.
Nie są bezpieczni Ci, co mówią „niemożliwe”,
nie jestem jasnowidzem, gdy ciemno jest nie widzę.
Popkultura mieli wszystko jednym trybem
Jezus, Adolf Hitler, Justin Bieber.

Wyłącz jak nie interesuje Cię prawda x3
Ona nie jest taka łatwa…
Wyłącz jak nie interesuje Cię prawda x3
Ona nie jest taka łatwa…

Pogubiłeś się? Mówię do Ciebie!
Na Ziemi piekło, Ziemia na niebie,
na rozstaju dróg wiedzy i religii,
stoją dzieci nauki, wnuki eucharystii.
Nie lekceważ magii, to nie są mity,
myślisz, że czary to różowe Hello Kitty.
Miliony zaklęć, dobro i zło jak precel,
wypowiadamy wiele słów, a wokół płoną świece.
A może każdy, kto ma odbicie lustrzane,
gdyby nie mrok, światło byłoby nie nazwane.
Mamy żarówki, co w ciemności dają światło,
nie znamy takich, które zaciemniają jasność.
To się dzieje, to Czarna Biała Magia,
pozycja 69 anioła i diabła,
a jak masz orgazm wypowiadasz zaklęć mariaż
„O Boże! O japierdolę! O Jezus, Maria!”

Wyłącz jak nie interesuje Cię prawda x3
Ona nie jest taka łatwa…
Wyłącz jak nie interesuje Cię prawda x3
Ona nie jest taka łatwa…

Chciałbyś tresować mnie, założyć kraty
mam mieć standardowy życia sens, być bogaty
przez ekran na ścianie dajesz mi mentalny zastrzyk
codziennie od kiedy pamiętam zwiększasz dawki.
Na ulicy też nie da się nie przyswajać,
na każdym kroku mnie namawiasz do posiadania,
konsumpcja, praca, spirala wydawania,
gospodarka głupcze, sztuczne potrzeby brania.
Wszystko jednorazowe mam nowe chcieć.
Jestem chory na głowę bo więcej chcę niż mieć.
Diagnozę masz gotową dla mnie więc
wysyłaj pierdoloną armię i mnie kurwa lecz.
Nie padnę
Naćpany twoją propagandą będę szedł
i żadne oddziały nie ogarną mnie.
Mam wirus niesubordynacji ale mam też gen
jesteś za słaby nie zabijesz tego we mnie.

Ja nie padnę
Ja nie padnę
Ja nie padnę
Ja nie padnę Ci do stóp
Ja nie padnę
Ja nie padnę
Ja nie padnę

Teraz trzymam tego chesterfield’a w dłoni,
mówię, że dużo czytam, szczególnie o historii od 84′
Masz kłopot z celem, giniesz.
Trafiłeś sam siebie rykoszetem
Jak Sailor mam was okół pederaści,
ale nie będzie wróżki ani przeprosin żadnych
Fidelio nie raz ale bez peleryny
normalny melanż, nie noszą masek dziewczyny.
Jeden drink styka, teraz wracam z kibla
Śpiewasz, że zaraz będzie kobietą dziewczynka.
To czarujący wieczór był nawet bardzo,
dobranoc i wychodzę no bo chodzi o lojalność.
Siedzę przed tobą, obierasz jajko na twardo
ja pytam gdzie majonez, co z szynką i musztardą?
Nie padnę, Wciąż idę jak szedłem, nie strasz, poważnie
( porwałeś się na siłę, której nie znasz)

Ja nie padnę
Ja nie padnę
Ja nie padnę
Ja nie padnę Ci do stóp
Ja nie padnę
Ja nie padnę
Ja nie padnę

Komu nie padnie Sokół do stóp ? Szatanowi oczywiście !

pełna analiza piosenki   i jej nawiązań : https://web.archive.org/web/20131224221754/http://kod114.wordpress.com/


Paluch 

pobrane (18)

Wyraźnie widzę co się dzisiaj dzieje z ludźmi
Cały świat wisi w próżni, moda na bycie próżnym
Styl życia luźny jak zwieracze łatwej dziury
Bez zobowiązań, aż do zamknięcia urny
Nigdy nie stanę obok was, kurwy
Niech wam żyły pozatyka hajs, kurwy
Zbyt wiele myśli różni nas, kurwy
Już nie wiem czy to ja, czy to świat jest zepsuty
Co ma dzisiaj wartość i za czym lecą sępy
Handel prawdą i kreowane trendy
Głuchoniemych stado słucha ślepych pasterzy
Do głowy zawsze lepiej trafią płytkie wersy
Brudne pieniądze, dzieci sprzedają ciało
Drobne lepkie od spermy na buty wydają
Ich stali klienci wracają do żony
Niech wiedzą, że ich dzieci robią tak ze znajomym
Naginanie normy, wymuszona tolerancja
Demokracja, mniejszość walczy o prawa
Tomek kocha Grzesia, Czesia Ewelinę
Mamy równe prawa i chcemy mieć rodzinę
Homo nastolatki będą teraz wjeżdżać w ślinę
Widzieli swoich ojców zabawy intymne
Czy to jest dziwne czy to naturalna sprawa?
Chyba jestem za głupi, by jednoznacznie odpowiadać

Ref.
Jestem zepsuty? Czy to zepsuty świat?
On mnie naprawi? Czy ja go naprawić mam?
Nikt nie jest święty, wolny od wad
Wolność zabija, tak samo jak jej brak x2

Przepełniony nienawiścią do promowanych postaw
Zepsucie się pogłębia, czuję syfu osad
Daje mi moralną mapę z telewizora prostak
Ja mam myślenie własne, a nie partyjny program
Wszystko jest łatwe w zasięgu każdej ręki
Leniwe społeczeństwo, leniwe do pierwszej kreski
Rozpieszczone dzieci z rodzicami do trzydziestki
A GTA to jedyne co w życiu przeszli
Ich życie wygląda tak jak porno fabuła
A świeże powietrze dawno zastąpił wirtual
Żyję w tym świecie i nadal znajduję umiar
Choć niejeden na mym miejscu znaleźć by go nie umiał
Wystarczyło skumać podstawowe zasady
Wprowadzić je w życie, tak by to był nawyk
To nic wyszukanego i na pewno zna je każdy
I każdy o nich zapomniał, bo dziś każdy jest zbyt ważny
Szczerość to zaszczyt tu gdzie 6 miliardów bydła
Znajdź jedną bratnią duszę, może się przydać
Jak pokocha twe ubóstwo czułość i dobre serce
To daj znać, może znowu w ludzi uwierzę

Ref.
Jestem zepsuty? Czy to zepsuty świat?
On mnie naprawi? Czy ja go naprawić mam?
Nikt nie jest święty, wolny od wad
Wolność zabija, tak samo jak jej brak x2

Setki sytuacji, w których nie podjąłem działań
Wygrała obojętność taka była cecha stada
Widziałem wiele razy jak człowiek upada
I nie dobijałem go i nie chciałem mu pomagać
Długo pamiętałem i do dziś to brudzi pamięć
Zamiast podać mu rękę, podawałem komuś kamień
Wtedy zrozumiałem, że to niewidoczna krawędź
Jeden błąd i nie ma szansy na poprawę
Nie jestem zły, potrafię kochać, pamiętam
Chociaż to przemoc wychowała nas na osiedlach (tu)
Każdy z nas ma odciśnięte pochodzenia piętna
Lecz dziś nie jestem już typem z siódmego piętra
Na własne życzenie podniosłem sobie poprzeczkę
Zmieniłem otoczenie, choć było wiele wyrzeczeń
Zepsuty doszczętnie przez skrajne podejście
Ale innej drogi nie ma na szczyty najwyższych wzniesień

(Intro)
Dill Gang, Paluch, Matheo, witamy w niebie.
(Szopen rapu, dziwko)

Ref.
Dzisiaj spakowałem życie, i odwiedziłem niebo
bracie, to jest stan umysłu, ty możesz być tam ze mną,
więc spakuj swoje życie i ruszaj w drogę ze mną
bracie to jest stan umysłu – odwiedźmy razem niebo.

1.
Mam klucz do wszystkich klatek, pilota do każdej z bram
kody wszystkich domofonów oraz twoje myśli znam
wjeżdżam pod twoją kopułę i wysyłam własny SPAM
Kilometry nad dachami, każdej ziemi zrobię skan
Miliony serc są ze mną, bijemy w jednym tempie
Dają siłę i natchnienie, dla nich lecę jak Superman.
Mentalne Himalaje, nowe szlaki przetarte
Chronię prawdę przed fałszem, Paluch -superbohater,
bez ograniczeń pewniak i oddany bezgranicznie,
mam kod na wszystkie bronie i nieśmiertelność na płycie,
Dezorientacja mas, tak jak kontrolowany wyciek,
zawsze daję coś nowego, jestem jak pierwszy styczeń
Mija dziesiąty rok, trafiania, kurwa, w sedno,
Leszczy trzymam na smyczy, jebać ich popowe ścierwo
Mam własny tunel powietrzny, inni na ślepo biegną,
Usiądź wygodnie, wciśnij play ,odwiedźmy razem niebo.

Ref.
Spakowałem życie, i odwiedziłem niebo
bracie, to jest stan umysłu, ty możesz być tam ze mną,
więc spakuj swoje życie i ruszaj w drogę ze mną
bracie to jest stan umysłu – odwiedźmy razem niebo.

Dzisiaj spakowałem życie, i odwiedziłem niebo
bracie, to jest stan umysłu, ty możesz być tam ze mną,
więc spakuj swoje życie i ruszaj w drogę ze mną
bracie to jest stan umysłu – odwiedźmy razem niebo.

2.
Akceptuję nową misję, rozpoczynam górski etap
Zdobywam kolejne szczyty niosąc rodzinę na plecach
Jeśli pogubiłeś się i dajesz swą duszę na przetarg
Wróć na właściwą drogę, może znajdziesz ją w tych wersach
znam ciemną stronę życia, wiem że rap to dobry lekarz,
pierdol puste szesnastki, odnajdź właściwy przekaz,
Wiem, życie to rzeka, nieraz musisz płynąć w szambie,
a w cudzych ściekach utopić jest się najłatwiej,
więc odłączam mini-jacka, daję prąd na wzmacniacze
nie mam na co kurwa czekać, czas rozpocząć ciężką pracę,
ty, dawaj te rachunki chcę je zapłacić jak facet,
daje 100 procent siebie, nie chcę zapłaty żadnej,
i nie liż nigdy dupy tym, co mają cię za zero,
pokaż charakter i bądź szczery, obłudę pierdol,
to mój przepis na życie, przez to nieliczni są ze mną.
Dill Gang, B.O.R, Paluch, Matheo, Niebo.

Ref.
Spakowałem życie, i odwiedziłem niebo
bracie, to jest stan umysłu, ty możesz być tam ze mną,
więc spakuj swoje życie i ruszaj w drogę ze mną
bracie to jest stan umysłu – odwiedźmy razem niebo.

Dzisiaj spakowałem życie, i odwiedziłem niebo
bracie, to jest stan umysłu, ty możesz być tam ze mną,
więc spakuj swoje życie i ruszaj w drogę ze mną
bracie to jest stan umysłu – odwiedźmy razem niebo.

To stan umysłu odwiedźmy razem niebo . | x3
Więc spakuj swoje życie i ruszaj w drogę ze mną
bracie to jest stan umysłu – odwiedźmy razem niebo

Słyszałem o takich miejscach,
słyszałem o takich ludziach,
słyszałem o takich miejscach, gdzie,
słyszałem o takich ludziach, co.
mhm.

[Paluch]
Dzisiaj miałem sen, chciałbym zatrzymać go w pamięci,
był dobry jak seks z miłości nie dla pieniędzy,
widziałem bólu kres i życie w świecie bez nędzy, (bez),
tam każdy dzień miał sens, czułem że mam zdrowe nerwy, (wreszcie).
Szczęście bez przerwy, idealna równowaga,
tęsknota była chwilą bo każdy szczęśliwe wracał, (żywy),
jeśli ktoś wierzył to żył według wiary zasad,
bez fanatyków , tych pozujących na mesjasza. (mhm)
Każde dzieciństwo to najlepszych wspomnień pasmo,
z rodziną blisko, ich przyszłość rysowana jasno,
wszystkie dzieci miały dom z dala od domu dziecka,
bezpieczny jak schron, bez patologii piekła, (bez).
Ludzie byli ludźmi bez rasowych podziałów,
w jednym języku mogli mówić, stanowili jeden naród,
bez polityki granic, i bez kursów walut,
a twoja przyszłość nie leżała w rękach banku, (nie).

Ref.
Słyszałem o takich miejscach gdzie,
ludzie nie mają wrogów bo łączy ich jeden cel,
słyszałem o tych ludziach co,
niezależnie od miejsc wszędzie odnajdą dom.
Słyszałem o takich miejscach gdzie,
pod bezkres ciągnie się niebo ,rajskie noce i dnie,
słyszałem o tych ludziach co,
gdzie oni są, gdzie oni są, gdzie oni są.
[Kali]

Dzisiaj miałem sen, był piękniejszy od rubinów, malujący barwy tęczy deszcz, kraina żonkilów, nie do opisania piękno w tonacji anielskich szeptów, to kraina gdzieś daleko za milionowych zakrętów , Widziałem ziemie wolna od negatywnych energii, dzieci piły z kałuży , nie było miast i peryferii, pośród prerii żywot istot szanujących plan stworzenia, tam Kain i Abel żywi w uścisku wybaczenia
W tonacji purpury, pantony, ocean barw, unoszą mnie ponad góry dźwięki harf,
tylko chmury pod stopami, mam bez kubatury Notre-Dame, to moje miejsce gdzie
klęczę spływa po policzku szczęście tam siedzieć gdzie nic nie ma znaczenia,
trwam jeszcze chwile, zapisać ją w marzeniach odpalam świece jej żar światło
Cię opływa bo esencja Edenu w każdym z nas żywa.

[Paluch]
Wczuj się, poczuj tą ulgę, nie musisz walczyć,
bo dziś twój bliźni jest jak pies i co drugi warczy,
nie musisz błyszczeć i mieć najlepszej pracy,
nie musisz krzyczeć żeby ktoś cię w końcu zauważył.
Masz to, miłość i wierność idą razem,
wtedy masz wszystko ziom, furę, chatę i plazmę,
full opcja, pełen pakiet i duchową nawigację,
zamykasz oczy, lecisz, zawsze masz najlepszą trasę, (ehe).
Nie ma wyścigu, każdy ma gdzie indziej metę,
a równy start, likwiduje konkurencję,
to tylko sen, to nie istnieje w naszym świecie,
w środku nocy budzę się i przez chwilę jest lepiej.
Chcę wrócić tam gdzie upadki są zawsze miękkie,
ludzie uczą się na błędach i są mądrzejsi z wiekiem,
słyszałem o tych miejscach, nikt nie wie jak tam dolecieć,
słyszałem o tych ludziach, chyba żyją w innym świecie.

Ref.2x
Słyszałem o takich miejscach gdzie,
ludzie nie mają wrogów bo łączy ich jeden cel,
słyszałem o tych ludziach co,
niezależnie od miejsc wszędzie odnajdą dom.
Słyszałem o takich miejscach gdzie,
pod bezkres ciągnie się niebo ,rajskie noce i dnie,
słyszałem o tych ludziach co,
gdzie oni są, gdzie oni są, gdzie oni są.

Mowa o przyszłym Królestwie Bożym , gdzie wszystko będzie piękne, dobre i miłe dla oczu i serca. Gdzie wszyscy będą bezpieczni , dla siebie mili i dobrzy. Nikt nie będzie umierał i każdy będzie miał spokojne długie życie w miłości i bezpieczeństwie, gdzie śmierć i grzech to będzie daleka przeszłość nie dotycząca już tego świata .


Objawienie 21

(1) I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.

(2) I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego.

(3) I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi.

(4) I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już. nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.

(5) I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe.

(6) I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.

(7) Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.


W pustym świecie nie miłości, echo nienawiści
nie rodzice sadyści dziecku łamią nawet myśli
gdyby potrafiło chodzić lub wypowiadać myśli
to definicje bólu wszyscy usłyszeli byśmy
tu nie ma granic, gdzie duchowy rynsztok
ten co życie ma za nic pierwszy powinien zawisnąć
chcą zdobywać planety, czują że są blisko
choć na ziemi śmieci sterty, ludzkie wysypisko
chce poznać Twoje imię, system chce Twój numer
chce iść z Tobą przez życie, dla nich jesteś trupem
cel jest niewidoczny, dzisiaj nie będzie ich łupem
prawdę zabiorą do grobu, tylko fałsz puszczają hurtem
promienie Najwyższego Światła przebijają chmury
niewiara upadła, Pan uderza w życia struny
wysychają oceany, lewitują góry

( i morza już nie ma … „)
wszyscy podziwiają naraz moc Najwyższego Stwórcy
wyrównanie różnic, rdzewieje szczere złoto
wypełnienie próżni, dla duszy święty botoks
ci co rzucali bluzgi, ręce do nieba wznoszą
suma istnień ludzkich otoczona jego troską
bliscy co odeszli, żywi stoją obok Ciebie
wszystkie zbłąkane dusze odnajdują domy w ciele, ta
jeśli wątpiłeś to dzisiaj jesteś pewien
on wrócił na ziemie i wszystkim prawym daje Eden
darmowy prezent, boska sztuka na żywo
znikają stygmaty, to dzisiaj wybawienie przyszło
w towarzystwie świętych ostatnie widowisko
nie musisz tłumaczyć przecież o Tobie wie wszystko
znów karmi głodnych, spragnionych poi z ulgą
ucichły modły, nasze serca biją równo
wszyscy zwyrodnialcy czują ból swoich ofiar
a sprawiedliwość dla tych, których sąd nie dopadł
brudne sumienia niszczą niewiernych tchórzy
z przerażeniem w oczach dzisiaj chcą Jemu służyć
materialne dobro obraca się w gruzy
Jego łza jest życia kroplą, nawilża Saharę duszy
resetuje pamięć poniżanych kobiet
pamiętają tylko dobro, znika opuchlizna z powiek
daje nam szanse na ostatnią szczerą spowiedź
zdejmij z sumienia maskę i całą prawdę powiedz
pojawił się Pasterz, stada ślepych owiec
daje nowy początek, bądź pewien to nie koniec

Pasterzem jest Chrystus który przyszedł do swoich owiec ( ludzi ) 


Jana 10

(1) Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje, ten jest złodziejem i zbójcą.

(2) Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec.

(3) Temu odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, i po imieniu woła owce swoje, i wyprowadza je.

(4) Gdy wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos.

(5) Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych.

(6) Tę przypowieść powiedział im Isus, lecz oni nie zrozumieli tego, co im mówił.

(7) Wtedy Isus znowu powiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Ja jestem drzwiami dla owiec.

(8) Wszyscy, ilu przede mną przyszło, to złodzieje i zbójcy, lecz owce nie słuchały ich.

(9) Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie.

(10) Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały.

(11) Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce. )


właściwy porządek, dziś cywilizacja płonie
prawdziwy Król na tronie w rękach topi koronę
zło miesza się z dobrem, równowaga wraca
przestaje być istotne to co na kościelnych tacach
w pył obraca zbędne kościelne bogactwa
wyczekiwana ulga we wszystkich warstwach
nie podała daty żadna znana przepowiednia


Mateusza 25

(13) Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie.


dzisiaj wszyscy mają dzień, świeci blaskiem cała Ziemia
największe tajemnice świata stają się jasne
nie musisz ich rozumieć, to co ludzkie nie jest ważne
otwiera dla nas złote bramy boskich komnat
w pierwszej kolejności idą wysłannicy dobra
słychać anielski chór we wszystkich świata zakątkach
męczennicy, pierwsi żywi w nieba progach
za nimi idą ci którzy karmili się wiarą
świadomie i w niewiedzy przestrzegali boskie prawo
nie widzieli Go za życia, żywi przed nim stają
choć niewiedza Cie osłabia to jest wiary podstawą
ostatnimi będą ci co brak wiary wynieśli z domu
lub wierzyli w jego siłę ale negowali Kościół
wiedzą co istotne przez wyciąganie wniosków
idę z nimi dumnie przez kilometry złotego mostu
nic więcej się nie liczy, czas w miejscu stanął
słodkie łzy, słona krew, świat zalany zimną lawą
ginie chaos, bo tym było życie ludzkie
nie szukaj schronienia, teraz nie masz dokąd uciec
nie ma znaków zapytania, odpowiedzi też są zbędne
Ziemia wraca do początku, życie zatoczyło pętle
nie widziałeś tego nigdy nawet jeśli patrzysz sercem
zostało tylko piękno, tylko to i nic więcej.

Jutro krzyczy do nas „siema”, dzisiaj wali nas po mordzie
Wczoraj to historia, tak jak za szerokie spodnie
Teraz jedno, co się liczy, to żyć z samym sobą w zgodzie
I by dalsze życiorysy już pisały się spokojnie
Nawiązać dialog, rodziny nie wybierasz
I nie jeden pewnie by chciał urodzić się jeszcze raz, zawsze
Może być gorzej, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma
Bogaci szukają miłości, biedni szczęścia w monetach
Przeszedłem ten etap, wiem, co z ludźmi robi pieniądz
Mają za dużo w dupach i uczucia szybko więdną
Sprzedaj, kup, daj. Życia kolory bledną
Jutro materialny raj chętnie na miłość wymienią
Gdzie tego szukać? I jaką nosi nazwę?
Ile razy upaść, by odnaleźć równowagę?
Życie to skurwiel, ze swoimi trzyma sztamę,
Jak masz miękkie serce, to obyś dupy nie miał szklanej.

Ref. /x2
Dzisiaj na jutro pewnie czekam bez strachu
Wita mnie świt, witam go na luzaku
Radości łzy i smutku pół na pół
Cały czas życiu stawiam czoła bez strachu.

Los nierówno nas traktuje, rozdaje znaczone talie
Znam dzieci ojców zwiedzających zakłady karne
Toczą z życiem walkę, z dala od fleszy i karier
Dajmy im siłę do pokonania wszelkich barier
Nie bój się żyć normalnie, dziewczyno z patologii
Wiem, że jest najłatwiej iść przez wytarte drogi
Jeśli nie miałaś nikogo, ja daję Tobie słowo
Świadomie robię to po to, żeby z gówna Cię wyciągnąć
I bez żadnego strachu bierz to sobie do serca
Nie bój się płaczu, czasami w każdym coś pęka
Kolejny dzień, gdzie codzienność to udręka
Zagubionym od narodzin ciężko zejść z drogi do piekła
Chcę Ci dać połowę szczęścia, byś poznał czym jest uśmiech
Połowę wiary w siebie, to wszystko łatwiej pójdzie
Lepszego życia diler, przejmuję władzę nad mózgiem
Ten rap leczy rany, dziś jedziemy jednym wózkiem

Ref. /x2

Dzisiaj na jutro pewnie czekam bez strachu
Wita mnie świt, witam go na luzaku
Radości łzy i smutku pół na pół
Cały czas życiu stawiam czoła bez strachu.

Znałem w moim życiu wielu amatorów przygód
Seks, dragi, dance, weekend latali na przytup
Wtedy byłem dla nich śmieciem, nie chciałem wciągać syfu
Dzisiaj jadę furą, oni leżą brudni od rzygów
Byli panami życia, przez śmierć trzymani w szachu
Chcieli być dłużej młodzi, w rozwoju stanęli ze strachu
Dzisiaj zamiast na szczyt, mają bliżej do piachu
I już nie żałuję ich, choć potrzebowałem czasu, wiem
Nie widzisz tego, jeśli siedzisz w tym gównie
Myślisz, że wygrasz turniej, chociaż odpadłeś w grupie
Jak wbija w Ciebie chuja ziomuś, to nie jest kumpel,
Bo prawdziwy przyjaciel w ogień za Tobą pójdzie
Nic nie warte znajomości po czasie tracą wartość
U mnie z ludźmi, jak z rapem – nie ilość, tylko jakość
Zbijam pionę ze strachem, czas lepsze życie zacząć
On daje odwagę, by cały ten burdel ogarnąć.

 

 

[Kali]
Kroczy orszak umarłych do krainy mroku książe
Wiele imion mu danych jedno znasz dobrze pieniądze
Ślij pokłony, kajaj się, zapierdalaj
Kolekcjonuj ikony z wizerunkiem pana
Demony zaciskają szpony na umysłach mamony
Chcą tony i się na niej wyspać
Szalony świat chory czy istnieje gdzieś przystań
Gdzie esencja Pandory puszki nigdy nie zawisła
Płynie koryto i płynie monet rzeka
Pazernie, do pełna, syto, mosiężna dieta
Wysokie progi, cud, Bóg trzymany za nogi
Kukiełki show biznesu przyjebani jak Jogi
Synagogi złapie czary dysko – pysko
Lekkie obyczaje – wczoraj Iza dziś kurwisko
Ej ziomuś to nie wszystko bo kolejna dusza klęka
Zło też ci poda dłoń zaprowadzi cię do piekła

Ref. Na drodze do piekła
gdy spragniony stań na chwile
U celu nie znajdziesz piękna
Poza śpiewem martwych syren

( nasze stare znajome )

Wiesz już, kto twym panem, kto szepta przez ramię

duch-demon
To już nie twoja dusza nowej już nie dostaniesz
Kto słyszy twój pacierz gdy serce jak kamień


Izajasza 29

(13) I rzekł Pan: Ponieważ ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, na próżno mnie wielbią ucząc przykazań i doktryn ludzkich.

 

Ezechiela 13

(18) A gdy wrócą tam i usuną z niej wszystkie jej ohydy i wszystkie jej obrzydliwości,

(19) Wtedy Ja dam im nowe serce i nowego ducha włożę do ich wnętrza; usunę z ich ciała serce kamienne i dam im serce mięsiste


 

Idź w pokoju na wieki wieków amen

[Paluch]
Dzielnice psychopatów gdzie kawalerów żenia z kosa
Brutalność to ich atut oni z domu to wynoszą
Obracają krwawą forsą, forsa miłością
I często między nimi ona jest, niezgody kością
Mijamy się jak znamy się to przybijamy pięć
Choć jedyne co nas łączy to pochodzenia więź
Nasze kamienice bloki ulice matki polki
Moją bronią zwrotki i kosy i młotki
To są miasta uroki każdy ma sposób na zarobek
Jedni pracują jak tłoki inni maja krótsza drogę
To dwa różne światy jak ferrari i fiaty
Na tej samej ziemi mix biednych i bogatych
Masz spracowane dłonie hajs odkładasz na raty
Chcesz szybką , duża flotę łeb pocięty jak katy
Możliwości wachlarz możesz mieć wszystko na tacy
Jeśli się wahasz zostań przy legalnej pracy

Ref. Na drodze do piekła
gdy spragniony stań na chwile
U celu nie znajdziesz piękna
Poza śpiewem martwych syren

Wiesz już, kto twym panem, kto szepta przez ramię
To już nie twoja dusza nowej już nie dostaniesz
Kto słyszy twój pacierz gdy serce jak kamień
Idź w pokoju na wieki wieków amen

[Kacper]
Lecę przez niebo nim zgaśnie mi słońce
Mam czarne sumienie i piekło na drodze znam
Cię nie obchodzę wiem o tym dobrze
Bo prędzej niż na mój ślub przyjdziesz na pogrzeb
Raz się zawiodłeś nie wejdziesz znowu tam
Dotkniesz dna możesz dotknąć grobu man
Nie jesteś zły na pewno nie dobry
Bo nawet psychopata do boga wznosi modły
Ze wiarygodny nie konieczne prawdziwy
Wielokrotny wpływ dawki adrenaliny
Ziemia jest jak puszka wszyscy w niej siedzimy
Rodzimy się umieramy i odchodzimy
Nie zyskamy wiem,

światem rządzi mafia, watykan, polityka i biurokracja
Ludzi jedna nacja trojan niszczy wszystko

( trojan jest to wirus komputerowy który niszczy system, metafora Lucyfera który również niszczy świat)

Pewien tylko siebie i śmierci bo jest blisko

Ref. Na drodze do piekła
gdy spragniony stań na chwile
U celu nie znajdziesz piękna
Poza śpiewem martwych syren

Wiesz już, kto twym panem, kto szepta przez ramię
To już nie twoja dusza nowej już nie dostaniesz
Kto słyszy twój pacierz gdy serce jak kamień
Idź w pokoju na wieki wieków amen


Beszczel 

_mg_1013

Ref.
To dotyczy wszystkich, nie tylko tych z bloków
To dotyczy Ciebie, mnie, dotyczy nas
Podejmiesz walkę, czy będziesz stał z boku
Może wypić kielich goryczy już czas
Prawo ponad prawem, państwo w państwie
Manipulacja całych ludzi mas
Serwowane nam kłamstwo na kłamstwie
Otworzyć oczy, obudzić się czas

1.
Nie chce Ci się tego słuchać, ani o tym gadać już
Kiedy o tym słyszysz w kieszeni Ci się rozkłada nóż
Jesteśmy Polakami, naginamy jednym wózkiem
Chuj z tymi lewakami, na czele z Tuskiem
Witaj na pokładzie statku, który idzie na dno
Kurwa, powiedz, gdzie są te pieniądze, które oni kradną?
Mamy biało – czerwone barwy, jesteśmy w czarnej dupie
Jak myślisz, że dowiesz się prawdy to jesteś głupiec
Ogarnia nas marna karma mas, ofiarna
Utyka polityka, centralna wraz z nią umiera wiara, doskwiera marazm
Każda polityczna ściera Ci wpiera, że gra gitara
Jesteśmy ofiarami zbiorowej hipnozy
Wszyscy manipulować nami chcą, jebani komuniści
Tępy naród wszystko łyka, jak młody pelikan
Czar obietnic szybko pryska, po wyborach znika

Ref.
To dotyczy wszystkich, nie tylko tych z bloków
To dotyczy Ciebie, mnie, dotyczy nas
Podejmiesz walkę, czy będziesz stał z boku
Może wypić kielich goryczy już czas
Prawo ponad prawem, państwo w państwie
Manipulacja całych ludzi mas
Serwowane nam kłamstwo na kłamstwie
Otworzyć oczy, obudzić się czas

2.
Mamy policyjny kraj, rządzą nami komuchy
Najchętniej kurwy wsadziłyby tu wszystkich do puchy
Chuj do dupy władzy sądowniczej, co poradzisz
Jak nie mają za co to wsadzają za to, że nie mają za co wsadzić
Paragraf się znajdzie, chcą zamknąć mi gębę, to nagram tym bardziej
To, parszywy los tu na ogół Cię dopada
Nigdy na komendzie psom tylko Bogu się spowiadaj
Tu za trochę roślin wyroki padają bez litości
A mordercy własnych dzieci się bujają po wolności
Pedofile deklarują nadrabianie zaległości
Powinni kastrować kurwy dla jasności
Legalizować pedałów to najgorsza z opcji
Może jeszcze, kurwa, dacie cwelom prawo do adopcji? (ja pierdole)
Kochana Polsko, powiedz kto w końcu wybawi Cię
Bo to co się tu wyprawia już przestało bawić mnie

Ref.
To dotyczy wszystkich, nie tylko tych z bloków
To dotyczy Ciebie, mnie, dotyczy nas
Podejmiesz walkę, czy będziesz stał z boku
Może wypić kielich goryczy już czas
Prawo ponad prawem, państwo w państwie
Manipulacja całych ludzi mas
Serwowane nam kłamstwo na kłamstwie
Otworzyć oczy, obudzić się czas

3.
Mamy państwo w państwie, a co na to media?
Jebany manipulator, dramato – tragedia (brednia)
Jebana papka, weźcie to zabierzcie
Co mnie kurwa interere jakiś ślub Kwaśniewskiej? (Kurwa)
Co mnie kurwa interere komu robi Doda? (fuck it)*
Lepiej ludziom opowiedzcie o swoich dochodach (kurwy)
Pamiętaj, dzieciaku, nie wierz jak Ci mówią, że niemodny
Duże media nie chcą rapu, bo jest dla nich niewygodny
Tuszowanie rządowych afer to nie nowości
Temu wszystkiemu przygląda się oko opatrzności

1

( nie ma mowy o pomyłce i przypadku w pokazaniu i zaśpiewaniu o  tym w tym samym czasie ! )

Mam dość ich, dość pościć, dość złości
Tylko proś, proś, psia kość wciąż pościg
Za jebanym hajsem i życiem lepszej jakości
Sądy dalekie od prawa i sprawiedliwości
Kto jest temu winien jak nas los ugościł?
Chcemy tylko kawałek nieba, odrobinę radości

Ref.
To dotyczy wszystkich, nie tylko tych z bloków
To dotyczy Ciebie, mnie, dotyczy nas
Podejmiesz walkę, czy będziesz stał z boku
Może wypić kielich goryczy już czas
Prawo ponad prawem, państwo w państwie
Manipulacja całych ludzi mas
Serwowane nam kłamstwo na kłamstwie
Otworzyć oczy, obudzić się czas

* Nawiązanie do singla Dody z Fokusem – Fuck It


Maleńczuk 

( jest on  satanistą , jednak utwór jest bardzo wymowny )

maleńczuk11

Diabeł zamieszkał w wioski naszej progach
Mieszka w kościele, mają go za Boga
Dziewicom z grzechu spowiadać się każe
Ostatni grosz biedacy składają mu w darze

Wśród dostatków pływa,o ubóstwie prawi
Żywym cierpieć każe-po śmierci zabawi
Wierni parafianie diabłu cześć oddają
Płacą szczerym srebrem,za Boga go mają

Za berło wziął krucifiks, kielichem nie gardzi
Krew Pana szkarłatem czarcie barwi wargi
Małych zwie wielkimi, głupotę mądrością
Miłość zowie grzechem, zaś litość miłością
Wierni parafianie diabłu cześć oddają
Płacą szczerym srebrem,za Boga go mają
Chrystus z Krzyża patrzy na to co się stało
On pije Krew Jego,oni jedzą Ciało.
Chrystus z Krzyża patrzy na to co się stało
On pije Krew Jego,oni jedzą Ciało.



Trzeci Wymiar 

Trzeci_wymiar

[Nullo]
Codziennie patrzą na ten mur z okien,
w swojej głupocie wierzą w utopie,
cierpią na klaustrofobię jakby żyli w U-Bocie,
cenią ten styl, bo wsadzili tu krocie,
są wśród ocenionych głów, a nie w biedocie.
Wierzą że cały ten syf zostawili za szlabanem,
że zakłamane gesty odeszły gdzieś w nie pamięć,
że za parkanem mieści się doczesny raj, jak z bajek.
Uciekli z miejskich bagien, by znów popaść w załamanie.
Ich sąsiad z na przeciwka ponoć boss z policji,
co noc lubi gościć dziwki, stronić od prohibicji,
samosądu z ambicji dokonuje prokurator,
bo skumał to, że przed pracą żona jest w tym bloku szmatą.
Cały pion, ćpa to narko nazywane pychą,
wychowywani bezwartościową polityką,
wyhodowani ze zdartą, chorą psychą,
wychodzą na balkon i patrzą jaką jeździsz bryką.

Ref.2x
Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo,
tam gdzie slumsy i bieda Bóg stworzył sobie piekło.
Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo,
diabeł skrył się za murami tworząc luksusowe getto.

[Peja]
Z rezydencji do galerii, z galerii do rezydencji,
i zapewne już ich zmęczył ten żywot bogatych dzieci.
Synek po bandzie leci, huka towar że aż miło,
bo ma przepizgany kinol, karnawał w Rio.
Naznaczony jak albinos, kozaczy niczym krzywonos,
bo za szmal poręczono za niego już wiele razy.
Wraca najebany z pracy bez prawka, to nic nie znaczy,
no bo kto tu dzisiaj ma azyl i stabilny zakład pracy?
Wszystko na tacy podane ze smakiem – proste,
zna kluby nocne, zabiera tam młodszą siostrę,
Szmal od mamusi na sushi ten lunch wpierdala,
bo lansik w szkole to plusik, szpanować musi ta lala.
Maniery gwiazdy, choć to pierdolony no-name,
odziany w drogie metki plus ostry bałagan w głowie.
Nie zna proszę, dziękuje, przepraszam – dzisiejsza władza,
lepiej zawróć do getta, gdzie luksusem się otaczasz.

Ref.2x
Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo,
tam gdzie slumsy i bieda Bóg stworzył sobie piekło.
Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo,
diabeł skrył się za murami tworząc luksusowe getto.

[Szad]
Tu uczucia mrą w szpitalach, wartości w poczekalniach,
po szybach płyną fekalia – pogadajmy o realiach:
Tu do obcych się przytula, od bliskich w kroczę zgarnia,
nawet jeśli się kochają, pobrać się tu to mezalians.
On to zwykły proletariat ona motyka monetarna,
może bajka, może high-life, może raj na na kupie łajna,
może na codzień twarze to nie twarze? To emalia,
zasiali wadliwe ziarna będą je zbierali – karma.
Może na codziennym rauszu oni w rutynowym marszu,
ona mu skrawek romansu, on jej anchois(czyt. anszua) na fałszu.
Tak w rewanżu z miłości zbadaj łańcuch wadliwości,
kwasu groszki, alko, proszki, tak wyrośli.
Smak jest gorzki tu i ten polski brak litości.
Wyniośli a tak prości, nie znają lęku przyszłości,
ledwie idą tak, by doszli tyle, że odpicowani,
czy to my jesteśmy nimi? Czy może oni są nami?

Ref.2x
Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo,
tam gdzie slumsy i bieda Bóg stworzył sobie piekło.
Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo,
diabeł skrył się za murami tworząc luksusowe getto.

[Pork]
Ojciec to marka, klasa i styl jak bracia Grimm,
doradca firm, znawca win, właśnie wraca z Chin,
operacja Szanghaj deal lecz też Szanghaj deal to,
czy Szanghaj ring, jacuzzi, szampan, baldachim.
On jak assassin cicho obrączkę na palec,
właśnie wraca z Chin, a tam lubi zaszaleć,
Za to matka jest adwokatem, śpi z bankomatem,
choć powinna z alkomatem, wlewa codzień automatem.
Syn to tani cwaniuch, halucyn, salut chill i
jego zawód syn lśni jak alusy, on bez śladu rdzy,
bo jak tabu syf, tabun cyfr mu zasłanie wszystko,
nawet to, że jest ćpunem no i hazardzistą.
Niby zwykła rodzinna i jej luksusowe getto,
brak ojca, matki, syna, to bezuczuciowy sektor,
Zamknięci za betonowym murem i szlabanem,
łączy ich tylko mieszkanie, pieniądz i obraz z kamer.

Ref.2x
Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo,
tam gdzie slumsy i bieda Bóg stworzył sobie piekło.
Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo,
diabeł skrył się za murami tworząc luksusowe getto.

[Outro]
Kiedyś, kiedyś to było może możliwe
Kiedy można było podejmować taki dialog
i.ii..iii..iiii rozkładać ryzyko,
bo to były zespoły.
Ludzie byli jakoś skonsolidowani ze sobą
Dzisiaj… Nieee no, co? Dzisiaj tu, jutro tam
Każdy liczy swoje i nie ma spraw ważniejszych

Niestety przykra szara prawda o dzisiejszym świecie …………………

Choć wokół świat jest złyyy – No, no, no…
Nie Jesteś Jednym Z Nich – No, no, no…
Choć widzą świat przez łzyyy – No, no, no…
Nie musisz być wśród nich – No, no, no…

Pork:
Witam w Dolinie Klaunoow, masek i cieni,
strutego powietrza, betonowych celi.
Wśród garbów, handlu i melin
z zadymionych kadrów miasta oskrzeli.
Z karawany kłamców zarobionej sfery,
z krainy odpadów naszych nadziei,
Gdzie stado wyznacza zasady,
a sami latami boimy się zmienić.
Ślę Ci misję, złap sny swe,
znajdź wyspę, skarb, wizję i ster.
Nie nazwiskiem, niech nazwisko
to będzie dla Ciebie lotniskiem.
Niezależnie od wyzwań, od wyznań, od ich zdań,
choćby Świat się ślizgał, bryzgał i pizgał,
idź tam i pofruń na skrzydłach w dal.
Nie zawsze się spada na cztery litery
i wszystko się składa jak meble z Ikei,
Porażka nie grabarz, nie chowa nadziei,
więc nie trać jej w ramach rozbitej idei,
Odwaga pomaga, pozwala tu przeżyć,
rodzina nie balast, to garaż kariery,
Więc słusznie oddalasz się z dala od brei,
nie zdmuchnie huragan na niebie satelit!
Decyduj kim chcesz być, wyprzedź sny,
im cel bliżej, tym chce się żyć.
By wyprzeć syf żyjesz, wizję ich z dymem puść, dyktuj rytm.
Spuścizną wal w szyję, ambicją wal w ryj
I chociaż raz w tej corridzie niech arbitrem będzie byk!

Te-tris:
Po cogito ergo sum został nam już chyba tylko trzeci trzon,
Nawet własne dzieci rodzą w nas niewolników pędu do pełnych kont.
Chcemy zmienić coś, system trzyma nas na smyczy krótkiej,
Na siatkówce mamy seks, złotówkę – źle zdefiniowany sukces.
Nieświadomi się śmieją, ale szkorbut puka do ich próżnych szczęk.
Nazwą to science fiction i patrzą jakby mówił do nich Lem,
Kiedy Bilderberg każe im kupić tlen, a nie tylko chleb,
Zrozumieją czyj to chlew, koryta błysną dnem.
Czipować nas jak bydło? Modyfikować żywność?
Gdy media o tym milczą, wolą dupę Paris Hilton.
Nikt tu nie ma jaj by krzyknąć, kiedy niszczą naszą przyszłość,
Kiedy rząd podrabia głosy lepiej niż Pablo Francisco.
O Apokalipso! Nadejdź! bo mam dość globalnej wioski,
Zanim ten świat zawiśnie na krawacie z Wall Street.
Niewygodni to będziemy jak się sprawdzą słowa Herona,
Bo… tej rewolucji nie zobaczysz w telewizorach.

( mowa tutaj o NWO , czipowaniu ludziach, GMO które nas zabija oraz grupie Bildberg

 nie wiesz o czym mowa? poszukaj ! )

Choć wokół świat jest złyyy – No, no, no…
Nie Jesteś Jednym Z Nich – No, no, no…
Choć widzą świat przez łzyyy – No, no, no…
Nie musisz być wśród nich – No, no, no…

Nullo:
Nie musisz jechać tam gdzie Compton, ten świat to Toi-Toi,
Płyniemy pod prąd! „We made in Hongkong”, Ty wiesz co?!
Pokaż mi wolność przez brudne okno, czy mam iść pod most
Wyrzucić swą złość, by rzucić psom kość?!
Każdego dnia toczymy w myślach wojnę,
By ściąć niewoli liny, by wyjść jak Mojżesz
Z krainy wiecznej spiny skąd zyskać forsę
Zbierz nowe siły i powiedz: „Dziś tam dojdę!”
Do gór, do lasów, do cnót, do czasów,
Gdzie ludzkość zna swój status, bez głów, bez gmachów.
Bez zbędnych słów, bez łgarzów, bez prób zamachów, giełdowych krachów,
By wyjść, znajdź asumpt, bo smród już czuć na korytarzu.
Zabierz rodzinę, bliskich, wyrzuć folder,
Wybacz tym wszystkim co mają w życiu problem.
I powiedz sobie na głos, na spokojnie:
„Nie Jestem Jednym Z Nich, więc nic tu po mnie!”

Szad:
Ja się nie czuję jak oni! Nie słyszę jak oni! Nie widzę jak oni!
Nie mówię jak oni! Nie myślę jak oni! Zapomnij!
Wchodzę na chodnik… Ci Platoni, Caponi…
Jak niemi i niewidomi nie podzielają euforii!
Bo pachnę tą gliną… Z tych, co pod prąd płyną
Doliną, którą bym pominął… I odpłynął.
Coś, co ich stworzyło, było tylko Morfiną.
Ja na przekór, pomimo… Mam w sobie wciąż jedną Miłość!
Gram RAP, nie piję do losu, gdy dla nich życie to oszust!
Nie jestem fanem Polmosu, ani tych białek do nosów.
Pierdolę prace z kołchozu! Dom nad skrajem wąwozu!
I choć nie biję kokosów – żyją marzenia młokosów.
Jakoś nieswojo mi w brzuchu… Znam ich na oko, ze słuchu!
Nie mam tych lotów i ciuchów! Pierdolę złoto mieszczuchów!
Coś mówi „NIE!” do mnie w Duchu! Resztka ludzkich odruchów.
Choć wątpią, wiem, że tam czeka coś więcej prócz tych okruchów!

Choć wokół świat jest złyyy – No, no, no…
Nie Jesteś Jednym Z Nich – No, no, no…
Choć widzą świat przez łzyyy – No, no, no…
Nie musisz być wśród nich – No, no, no…

Nie musisz być jednym z Nich !

Ref.:
Szukając drogi do ZION,
Niektórzy zbaczają, by żyć pod Babilonu bramą,

( jeśli ktoś nie wie czym jest Babilon : http://www.zbawienie.com/babilon.htm 

 zauważ że znów mamy motyw „bramy” bramy własnie szerokiej ! )

ci co wytrwają moc maja kroki stawiając
nie ulegają zmianom – to sami ludzie kuszą los.

Szukając drogi do ZION,
Niektórzy zbaczają, by żyć pod Babilonu bramą,
ci co wytrwają moc maja kroki stawiając
nie ulegają zmianom – mimo, że kusi ludzi zło.

/Szad/
Kiedyś słuchałem ich, wierzyłem im, żyłem tym!
Chciałem być jednym z nich ale nie byłem nim!
Stale ćwiczyłem rym, a jak włączyłem bit kończyłem, gdy
zobaczyłem świt! Ja już tam byłem i liczyłem dni!
Wróciłem dziś jak kiedyś epmd!
kurwiłem ich! Po prostu otworzyłem drzwi!
Zesraliby się nawet kiedy bym wszedł tyłem i
usłyszałbyś wycie syren – ty. Mówiłem ci!
Serce przyjacielu dziś trawi to i krwawi nadali
widziałem jak wielu z nich poległo na barykadach!
Niby wtedy grali va bank, dziś robią jak wypada
tak wypada zjedliby jak jabłko Adam!

( czyli popełnili grzech )

Światło pada
na te stare fotografie, w oprawie z tamtych czasów!
Studiowali na wydziale topografię szarych lasów!
Poznasz ich po hologramie, samych prawie mecenasów.
Ja po sobie pozostawię słowo w rapie w rzece kwasu!

Ref.:
Szukając drogi do ZION,
Niektórzy zbaczają, by żyć pod Babilonu bramą,
ci co wytrwają moc maja kroki stawiając
nie ulegają zmianom – to sami ludzie kuszą los.

Szukając drogi do ZION,
Niektórzy zbaczają, by żyć pod Babilonu bramą,
ci co wytrwają moc maja kroki stawiając
nie ulegają zmianom – mimo, że kusi ludzi zło.

/Nullo/
Tu chodzi o to by mieć własną mapę.

( czyli kierować sie drogą do ciasnej bramy)

Kalką zatem
nie wyznaczysz drogi. Raper nie jest kartografem!
Dziś na piedestale kłamstwo – prawdą w rapie!
Treści co są fałszem w zetknięciu z wariografem.
Jak Mario Brothers wytyczyliśmy dawno trasę.
Idziemy po dziś dzień twardo razem z rap-kompasem!
Chuj, że czasem wdepnęliśmy w bagno z kwasem!
Nietrzeźwych decyzji nie da się zbadać alkomatem.
Wszyscy są prawilni dopóki nie widzą możliwości.
Wszyscy są niewinni, bo ileż można kurwa pościć!?
Myślisz, że ludzie są naiwni? Weź się ocknij!
Raper ma osobowość, nie osobowości!
Tam gdzie idę stoi Syjon. Dla innych idyllą jest Babilon –
żyją nikła chwila, by mieć bilon. Płyną z wazeliną…
Żywią się zgniłą padlina, mylą jak Willow drogę…
te dni miną… Oni bez imion przeminą jak ten milion monet.

Ref.:
Szukając drogi do ZION,
Niektórzy zbaczają, by żyć pod Babilonu bramą,
ci co wytrwają moc maja kroki stawiając
nie ulegają zmianom – to sami ludzie kuszą los.

Szukając drogi do ZION,
Niektórzy zbaczają, by żyć pod Babilonu bramą,
ci co wytrwają moc maja kroki stawiając
nie ulegają zmianom – mimo, że kusi ludzi zło.

/Szad/
Co tu się kurwa dzieje, czasem głupieje!
Mieli tu pielęgnować rap tak nie jest! Wyrwali go z korzeniem!
Politycy kaznodzieje! Daj błaznom własną ziemię!
Ja mówię ci – jesteśmy jak złodzieje przy nich!
To cienie styli! Po prostu pasję spieniężyli!
Byli płomieniem chwili, mgnieniem opinii…
Prymitywnym spojrzeniem byli, spojrzeniem świni –
co czeka w linii z pozostałymi!
Za późno żebym rzucił pasję, żebym zawrócił czas wiem!
Lecz mam coś czego ty nie lubisz właśnie – mam wyobraźnię…
I tu wyjaśnię – prędzej czy później zwrócisz twarz jej!
Jak w kłamstwie zaśniesz, budzisz się w kłamstwie!
Kilka przemyśleń. Chwilka w przemyśle jak dobrze wyślę,
to prawda poprze dziś mnie! Skojarzenia
od pierwszego pojawienia! Moja ziemia! Tu gdzie nic
i „chora wena” są na przemian! Do usłyszenia stąd!

Ref:
Chcę się obudzić, stanąć na streecie, krzyczeć,
Chce czuć życie,
Chce czuć luz, by móc krzyczeć,
Chce się obudzić, stanąć na streecie,
Nigdy nie zasnąć, bicie serca słyszeć,
Widzieć las rąk. (x2)

Pork:
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser,
Mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg,
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość,
Znamy Kamasutrę, czy choćby kalkulator,
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie,
Chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież,
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę,
Wkrótce zobaczę Chiński Mur w Europie.

Dziś wyłączam swoją Nokię jako protest,
Wyłączam kompa i TV, niech świat się pląta i krzywi,
Dziś wyłączam wszystko, chowam peryskop,
Dziś ten świat to trotyl, a człowiek jest iskrą.
Uzależnieni od seksu, alkoholu, nikotyny,
Cybernautyki, pieniędzy i adrenaliny,
Od księży, mediów i od spiny na streecie,
Uzależnieni od uzależnień – życie.

Nullo:
Nie ma wolności bez ryzyka, bez ciągłych pytań,
Bez podłych szykan, bo wiem, że to polityka,
Ponoć to oddech życia – dowód to Ikar,
Dla mnie wolność w tym kraju jest jak czek bez pokrycia.

Ci z górnej półki, ciągną za sznurki, dodają zera,

2
W hierarchii pod nimi kurwy, ich cena to kariera,
W kniejach dżungli pracują mrówki- pokolenia,
Nie liczą już dni ci, co spóźnili się na seans.
Miałem sen o wolności, tak jak Martin Luter King,
Dlatego wylewam na kartki smutek dziś,
Nie ma wolności bez walki, bez przelanej ludzkiej krwi,
Życie to ring, sparing, w jednej sali z Brucem Lee.
Jesteśmy ludźmi, braćmi, nacji, masz to jak w banku,
Próżni, dumni, trudni, tyle w nas fałszu,
Jesteśmy równi, choć to jest równe kłamstwu,
Wolność zależy od tego, jak długi mamy łańcuch.

Szad:
Mam 25 lat, a nie pamiętam daty swych imienin,
W kieszeni klucz, telefon, gram zieleni,
Mieszkam w jednej z kamienic, gdzie tynk leży na ziemi,
Mam 25 lat, ej, czas coś zmienić.

Ponoć szukamy szczęścia, tylko dlaczego w kłamstwach,
Pięściach, pogardliwych treściach,
W opowieściach urojonych w chorych głowach na przedmieściach,
Gdzie tynk odpada ze ścian- szczęście – kwestia podejścia.
Bądźmy szczerzy, chociaż ta prawda tam gdzieś leży,
Wierzysz w to, w co chcesz wierzyć, bo chcesz wierzyć,
Bo chcesz źle życzyć każdemu, kogo życie cieszy,
Ja wtedy myślę: rap trenuj, no weź zeszyt!
I pierdol resztę, czasem trzeba być ślepcem,
Zbyt wielu głupców ma się za mówców, śmieszne.
Zbyt wielu sprawców ma się za zbawców, pieprze.
To jakiś bezsens, ja taki być nie chcę.

Ref:
Chcę się obudzić, stanąć na streecie, krzyczeć,
Chce czuć życie,
Chce czuć luz, by móc krzyczeć,
Chce się obudzić, stanąć na streecie,
Nigdy nie zasnąć, bicie serca słyszeć,
Widzieć las rąk. (x2)

Wszystko zaczęło się od słowa i od słowa zginie.
W krainie bursztynowych polan, w cieniu orła skrzydeł.
Jesteśmy synami pogan i choć już znamy Boga imię
W moich żyłach Odra płynie, z godła jestem Słowianinem.

Nasz orszak idzie, przed nami święta góra Ślęża.
My w kapturach przez las, nie brakuje ducha męstwa.
Niezmienna jedna skóra, nie jak skóra węża.
To słowiańska natura nauczyła nas zwyciężać.

Przez tysiąclecia chcieli wyciąć w pień nas.
Pozostawić kraj bez berła, a miasta bez nas.
Chcieli grody, zamki, miasta puścić z dymem
Lecz nie mieli woli walki i musieli zwrócić imię.

Polska powstań, zaborów i licznych upokorzeń.
w ’45 sen się ziścił, powiedz z dumą to, że
Kiedy zetną słowiańskie drzewo, wyrośnie jutro nowe.
Bo by nas zniszczyć, musieliby najpierw uciąć korzeń.

Ref. To dźwięki nut, ciężki chód z naszych wałbrzyskich gór.
Wisły cud, szybki nurt, aż do bałtyckich wód.
Wszystkich tu żyznych gór, naszych warmińskich pól.
Z dziadów pradziada na dziadów dziada, słowiański ród. x2

Siemano Lechici, ślijcie wici, jak zryci.
Jutro lecim my do Siczy narąbać trochę dziczy.
Więc dziś nikt nie liczy siana, jest hulana.
Kwiczy hałas, są polanie, jest polane, pieczemy barana.

Kielichy w górę, z miodem i rumem, trzodę na rurę,
Lubimy młode, rude, dziane, jasne, grube jak Rubens.
Z kubek pod kurek, sznurek, kaburę damy ci, trzymaj,
Jak ty ze swym kumem, kuzyna wujem.

Powiedz kto tak ugości gości, nawet podczas stypy.
Kto ma w sobie tyle zazdrości no i pychy, (My!)
Zawsze chętni do wojaczki i do antałyku
Nieważne czy ubrani w kontusz, żupan, czy garnitur.

Więc witajcie sarmaci, renegaci i kamraci,
Pozdrówcie dziadki, żony, braci, matki, rodów naszych.
Te chatki, grody, lasy brak tu trzody, oczy nasyć.
Kończę po słowiańsku, bo nie wiem kto dziś za to płaci

Ref. To dźwięki lut, ciężki chód z naszych wałbrzyskich gór.
Istny cud, szybki nurt, aż do bałtyckich wód.
Wszystkich tu żyznych gór, naszych warmińskich pól.
Z dziadów pradziada na dziadów dziada, słowiański ród. x2

Ponoć ten co włada światem, kiedyś zwołał nas na apel,
Z dolin, gór, lasów, bagien ludzkość podążyła szlakiem,
Żeby wybudować Babel, wtedy mógł nam dać alfabet.
Zapewne cwany diabeł popierdolił coś z tematem.

Prawie pewne, że na pewno dzisiaj beton, kiedyś drewno.
Kiedyś niebo, dzisiaj piekło, dzisiaj euro, kiedyś srebro.
Kiedyś jedno było plemię, korzenie wrastały w ziemię.
Ty przenieś flow w dawne dzieje, to że jest, to ma znaczenie.

I nie jest dziełem przypadku, wejdź na teren pełen wiatru.
Białasie mam szereg faktów, zobacz je jak scenę z kadru.
Plemię, które biegnie jak gnu, które chleje za dwóch.
Pielęgnuje sferę sacrum, a za nami cienie diabłów.

A do K do R do O do B do A do T do A tu,
Co, kojarzysz go z plakatów? Przejebany do kwadratu.
Ten z gatunku psychopatów. Mów mi Cyryl, dziecko znaków.
Naturalnie spec od rapu, nie dotykaj eksponatu.

Ref. To dźwięki lut, ciężki chód z naszych wałbrzyskich gór.
Istny cud, szybki nurt, aż do bałtyckich wód.
Wszystkich tu żyznych gór, naszych warmińskich pól.
Z dziadów pradziada na dziadów dziada, słowiański ród. x2


Zeus 

pobrane (19)

1.
Pokolenie autopromocji, wszystko chce tu i teraz
Nie ma czasu na pieprzenie o cierpliwości
Życie to bieg, kto nie biegnie umiera
Nie ma czasu na zabawy w podchody
Mamy tylko chwile na seks
Albo w to wchodzisz albo cie tu nie ma, sorry
Cały fejs już wie że jesteś ex
Jesteś wyzwoloną kobietą
Jak przystało na nastolatkę
Powiedz wszystkim poprzednim
Piętnastu partnerom też wklejałaś taką gadkę?
Masz zajawkę na grę w słoneczko?
Chcesz słoneczko?
Zaproszę tu paru kumpli
To że latasz z zadartą kiecką
Nie oznacza, że się kurwisz, luz, chill
Nikt Ci nie zabroni się puścić
Cóż, każdy tu chce żyć wygodnie
Daleko temu do prostytucji
To tylko czasem łup za spodnie
Facetom staje mózg w poprzek
Masz swój okręt i jesteś na fali
Trudno tylko znaleźć w szkole
Takich kolegów co Cie nie dotykali

REF.
STOP! Nie wiem gdzie zmierza ten świat
Ale chyba to już nie mój kierunek
To mnie razi jak prąd, ja chyba znowu wolę
Iść pod prąd zamiast skakać w strumień
Chyba nie czuje tego jak wy i
Nie potrzebuje tu już MTV
I Blu-Ray w miejscu tego DVD
I nowej dupy co sobotę, a Ty?

2.
Kiedyś miałeś jedną kasetę
Każdy numer znałeś na pamięć
Teraz ściągasz jak popierdoleniec
Na raz całe dyskografie
I gigabyte po gigabyt’cie
Zapychasz dysk sam już nie wiesz czym
Tak z kilka lat by zajęło Ci
Przesłuchanie choć raz twoich mp3
Stary player CD kurzy się w kącie, a ty
Spędzasz ponownie półtorej godziny przy kompie
Głowiąc się, co wyrzucić z iPod’a
Mija dzień i się zmienia pogoda
Trudno dobrać jest playlistę
Mieścisz 55 płyt – chcesz wszystkie
Nie wyjdziesz stąd, bo nie wyjdzie to
Wciąż nie widzisz, że to dziwne, co?
Nie kojarzysz połowy ksywek
A co dopiero ich lewych nagrywek
Dasz się pociąć za płytę roku, co?
By ją zapomnieć za tydzień
Też czasami myślę jak Ty i chcę tych płyt
Najlepiej każdej i dzisiaj
Ale to jest wielki kit, uwierz mi
Na wszystko nam nie starczy życia

REF.
STOP! Nie wiem gdzie zmierza ten świat
Ale chyba to już nie mój kierunek
To mnie razi jak prąd, ja chyba znowu wolę
Iść pod prąd zamiast skakać w strumień
Chyba nie czuje tego jak wy
I nie potrzebuje tu już MTV
I Blu-Ray w miejscu tego DVD
I nowej dupy co sobotę, a Ty?
Dziś zmienię swoje życie na lepsze
Bo pieprzę to wściekłe tempo
Najpierw zjem obiad z rodziną
A na ten player płytę wrzucę tylko jedną
I wyjdę na zewnątrz, przejść się
Wciągnę powietrze do płuc i spojrzę w słońce
I wrócę się kochać z kobietą, która wie,
Że tylko dla niej tu jest miejsce koło mnie

3.
Dziś możemy mieć tak wiele
Ale po co niby nam jest aż tyle?
Może czasem zamiast za wszelką cenę
Biec na przedzie lepiej zostać w tyle?
Podobno liczą się chwile tylko
Bo podobno życie mija szybko
Skoro tak, po co nam jeszcze większy pęd
Jeszcze większy stres, i to wszystko?
Po co nam ten fałszywy obraz
Modelki z bulimią czy anoreksją
Wygładzonej przez Photoshop’a
Zabijającej samoocenę dziewcząt?
Po co nam to chore tempo
Co nie daję nam nawet już jeść z rodzinami?
Wszystko na wczoraj, wszystko prędko
Piekło będzie też z mikrofali?
A może piekło jest już tu
Nadawane w HD „TV Belzebub”
My miotamy się w szale i sam nie wiesz już ile masz
Ale mówisz sobie: „więcej kup”
Facebook – widzisz ile w nim boga?
To już kult, czy to tylko wygoda?
Czy musimy mieć wszystko?
Zobacz, może czasem Ci wystarczy połowa

REF. x2
STOP! Nie wiem gdzie zmierza ten świat,
Ale chyba to już nie mój kierunek
To mnie razi jak prąd, ja chyba znowu wolę
Iść pod prąd zamiast skakać w strumień
Chyba nie czuje tego jak wy i
Nie potrzebuje tu już MTV
I Blu-Ray w miejscu tego DVD
I nowej dupy co sobotę, a Ty?
Dziś zmienię swoje życie na lepsze
Bo pieprze to wściekłe tempo
Najpierw zjem obiad z rodziną
A na ten player płytę wrzucę tylko jedną
I wyjdę na zewnątrz, przejść się
Wciągnę powietrze do płuc i spojrzę w słońce
I wrócę się kochać z kobietą, która wie,
Że tylko dla niej tu jest miejsce koło mnie


Słoń i Mikser

S o &Mikser

Tutaj jednak w ramach wyjaśnienia tych 2 osób. Zajmują się gatunkiem zwanym jako Horrorcore

Horrorcore – podgatunek hip-hopu powstały na początku lat 80. XX wieku w Stanach Zjednoczonych[1].

Teksty opowiadają głównie o przemocy, sadyzmie, morderstwach, seksie, śmierci, narkotykach, samobójstwach, kanibalizmie, torturach, gwałtach, czy też są inspirowane horrorami[2]. Niektóre utwory zawierają czarny humor. Podkłady muzyczne często zawierają riffy gitarowe i motywy samplowane ze ścieżek dźwiękowych do filmów grozy[3][4]. Często spotykane są teksty o tematyce znanej z utworów deathmetalowych[3].

Wiec dużo ich piosenek ,wygląd etc wygląda iście szatańsko. Lecz jak sami mówią jest to czysta „fikcja” i że nie mają nic wspólnego z prawdziwą zgnilizną .

Ja ich nie oceniam, każdy może posłuchać ich różnych kawałków,  jednak osobiście wole posłuchać osoby ( która jak zobaczymy później często robi rogi etc ( nigdy nie widziałem innych znaków typu piramida oko itp u nich) ale mówi często szczerze i prawdziwie o świecie ) niż te zakłamane słodkie buźki z telewizji co mają ukryty przekaz !

Joł, joł, joł.
Pozdrawiamy nasze rodziny i przyjaciół
Dedykujemy ten track wszystkim ludziom, którzy są z nami
Obojętnie, co by się stało, nie wierz nigdy w to
Jeśli ktoś ci będzie wmawiać, że jesteś nikim
Bądź sobą i podążaj za swoimi marzeniami
A tym wszystkim rurom, które szukają dziury w całym
Ośli kutas w dupę

1. Moja ksywa to Słoń, nie zgarniam brudu pod dywan
Często odbijam od picia, bo mi zaczęło odbijać
Mama uczyła mnie życia, wszczepiła w serce pokorę
To te rewiry, gdzie pyry karmiły lud od pokoleń
Moim motorem jest rap, wack MC’s jęczą na forach
Nie zgrywam wielkiego znawcy i życiowego znachora
Nie robię rapu na pokaz, bo taka moda i sezon
Mam własny pogląd na świat, jebać co w mediach powiedzą
Nie jestem twoim kolegą, więc lepka cipo się pałuj
Twoje podejście do rapu obraża prawdziwych fanów
Jestem normalnym człowiekiem, na chuj mi gadasz o fejmie
Wiesz tyle o mnie co glisty wiedzą o byciu gołębiem
Na bębnie Mikser jak szaman wybija rytmy piszczelem
Ty przy tym gównie się bujasz jak pierdolony wisielec
Nie jestem kurwa hipsterem to przekaz szczery i prosty
Stary ci dawał do ręki i wciskał kit, że to joystick
Wiem jak alkohol i proszki potrafią najebać w bani
I choć nie jestem z ulicy pod kloszem mnie nie trzymali
Ojciec mnie nie bił i nie pił, wpoił szacunek do matki
Wiem jak smakuje zwycięstwo, znam także posmak porażki

Ref.
To jest prosty przekaz
Nie rozumiesz o czym nawijam, na chuj szczekasz?!
To jest serio proste
Rap dla naszych ludzi za granicą i w Polsce
To jest prosty przekaz
Nie rozumiesz o czym nawijam, na chuj szczekasz?!
Puszczamy muzykę w przestrzeń
Więc wznieście ręce w powietrze!

2. Kiedy opada kurtyna i gasną na scenie światła
Moje prywatne problemy, to moja sprawa prywatna
Nie gadaj do mnie o bzdurach, trzydzieści debilnych pytań
Wszystko co chcę Ci powiedzieć usłyszysz na moich płytach
Za serce chwytam jak zator, po bitach płynę jak Charon
Na scenę przepuszczam nalot, zrzucając bomby jak Daon
Sram na tą całą otoczkę bycia życiowym poetą
Raperzy kłamią jak z nut, udając kogoś kimś nie są
Ja wbijam igły w ich ego, wiem, że nas kurwo nie cierpisz
Zżera cię zazdrość jak widzisz na mieście nasze T-Shirty
Jestem w chuj słaby i cienki, nie trafiam w bity jak no skill
Dlatego gramy koncerty we wszystkich regionach Polski
Morduje bity i zwrotki, odsłuchy i mikrofony
Słabi szlochają jak wchodzę na scenę deptając po nich
Nie pomiń ksywy Miksera, ten typek pożera dupą
Tych producentów co raper z Poznania im zdepnął ucho
Tańczę z kostuchą lambadę, ściskam jej kościsty zadek
Poznałem kłamstwo, kurestwo, bycie lojalnym i zdradę
Kutasa kładę na groupies, niby zalotne i dumne
A są tak puste i z drewna, jak byś miał wyruchać trumnę
Nie jeden twój niby kumpel fałszywie gębę zaciesza
Mam w plecach już tyle noży, że mógłbym udawać jeża
Usuwam ścierwo jak wieszak, podczas domowej skrobanki
To dla tych, którzy są z nami i dla tych wszystkich normalnych

Ref.
To jest prosty przekaz
Nie rozumiesz o czym nawijam, na chuj szczekasz?!
To jest serio proste
Rap dla naszych ludzi za granicą i w Polsce
To jest prosty przekaz
Nie rozumiesz o czym nawijam, na chuj szczekasz?!
Puszczamy muzykę w przestrzeń
Więc wznieście ręce w powietrze!

Ok skoro jest to jasne to przejdźmy do analizy najważniejszych utworów

To jest ostatnia chwila, nadchodzi koniec
Ja ci to uświadomię synu zanim sam spłonę
To jest ostatni moment, który zobaczysz za życia
Cywilizacja, która wisi na ostatnich niciach
Nie szukaj ukrycia albowiem nadchodzi koniec
Ja ci to uświadomię synu zanim sam spłonę
To jest ostatni moment, który zobaczysz za życia
Nadchodzi ostatnia chwila, zacznij odliczać

To jest jedna z przepowiedni zaszyfrowanych w runach
To ostatnia chwila świata, który właśnie umarł
Suma wszystkich strachów, upadła ludzka duma
Masowa histeria rozprzestrzenia się jak dżuma

Ognista łuna w miastach pozbawionych prądu
Woda z topniejących lodów zalała większość lądu
Dzień ostatecznego sądu, nadszedł Armagedon

( utwór jest oczywiście o czasach końca i Wielkim Ucisku 

http://www.zbawienie.com/czasy_konca.htm )

To koniec tych bogatych i tych pogrążonych biedą
Pęka beton, miliony ludzi szuka ratunku
Człowiek dołączył do listy zagrożonych gatunków
Politycy uciekli do bunkrów, rząd upada

( na całym świecie są budowane przez nich tajne bazy aby schronić się przed czasem końca i Bogiem gdy powróci zrobić z nimi porządek  , poszukaj na internecie )


Objawienie 6

(15) I wszyscy królowie ziemi i możnowładcy, i wodzowie, i bogacze, i mocarze, i wszyscy niewolnicy, i wolni ukryli się w jaskiniach i w skałach górskich,

(16) I mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie,

(17) I przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu, i któż się może ostać?


Jak Beatus przepowiadam nadchodzący koniec świata
Nuklearna zagłada, dzisiaj Watykan spłonie

( jeśli wiesz czym jest Babilon to dokładnie wiesz że to jest to samo )
Ludzie na całym świecie w modlitwie składają dłonie
Nadszedł koniec hipokrytów, Bóg nie ochroni
Bo dopiero w chwili śmierci przypomnieli sobie o nim
Dzwoni syrena niczym trąby aniołów
Jutra nie ma, jest świat sprowadzony do popiołu
Topi się ołów, całe miasta stoją w płomieniach
A wszystko co powstało z prochu, w proch się zamienia
Matka ziemia dokonała aborcji na swych dzieciach
W podzięce za niszczenie jej dóbr przez stulecia
Nie ma dokąd uciekać, nie ma ratunku dla nas
Oto nowy rozdział w apokalipsie świętego Jana

To jest ostatnia chwila, nadchodzi koniec
Ja ci to uświadomię synu zanim sam spłonę
To jest ostatni moment, który zobaczysz za życia
Cywilizacja, która wisi na ostatnich niciach
Nie szukaj ukrycia albowiem nadchodzi koniec
Ja ci to uświadomię synu zanim sam spłonę
To jest ostatni moment, który zobaczysz za życia
Nadchodzi ostatnia chwila, zacznij odliczać

Smród siarki i chemikalia, które w oczy gryzą
Scena walki, ciągnąca się aż po sam horyzont
Koniec jest bliski
W tym czasie politycy liczą straty i zyski
Pociski artylerii jak grad trzęsący ziemią
Trwające od pokoleń walki afrykańskich plemion
Jak demon, mordercze instynkty, które w nas drzemią
Tu życie ludzkie na ogół bywa niewielką ceną
Pieniądz dyktuje warunki temu okrutnemu światu
Ludzkie szczątki w bezlitosnym procesie rozkładu
Jak w oblężeniu Stalingradu, nie licz na cud
Do kanibalizmu zmusza ludzi nieustanny głód
Bliski Wschód, tu wojna toczy się od stuleci
Matki klęczące w kałużach krwi własnych dzieci
Armie naprzeciw siebie, bracia zabijają braci
Gdzie dwóch się bije trzeci korzysta a czwarty traci
Politycy kładą nacisk na rozwój w militariach
Powstaje kolejna armia, którą dowodzi wariat
To są realia synu, a nie filmowa fikcja
Masowe groby, gwałty i ostra amunicja
Z całej naszej populacji przetrwa tylko paru
Człowiek skitrany w gruzach, jak jebany karaluch
Wśród toksycznych oparów zasłaniających blask słońca
Ostatnie ludzkie życie samotnie dobiegnie końca


Mat 24:22 [BW] A gdyby nie były skrócone owe dni, nie ocalałaby żadna istota, lecz ze względu na wybranych będą skrócone owe dni.


( Tutaj Słoń trochę przesadził , oczywiście wiadomo że jest to po części fikcja ale wcale nie daleka od tego jak będzie to wyglądać, jednak Bóg w znacznej części uratuje ludzi etc, jednak dla tych co się nie nawrócą i nie narodzą na nowo będzie to kompletny koszmar)

To jest ostatnia chwila, nadchodzi koniec
Ja ci to uświadomię synu zanim sam spłonę
To jest ostatni moment, który zobaczysz za życia
Cywilizacja, która wisi na ostatnich niciach
Nie szukaj ukrycia albowiem nadchodzi koniec
Ja ci to uświadomię synu zanim sam spłonę
To jest ostatni moment, który zobaczysz za życia
Nadchodzi ostatnia chwila, zacznij odliczać

[Słoń]
Nasi dziadkowie dorastali w cieniu swastyk
Naszych rodziców indoktrynowali czerwoni kłamcy
To są fakty człowieku, musisz skumać to wreszcie
Później przyszedł nowy czas, pokolenie 1200
Nie chcę żyć jak trup, być systemu ofiarą
Nie szukam prawdy w miejscach, jak telewizyjny tarot
Ludzie skłamią dla zysku, nie jestem ślepy i głuchy
Tutaj chciwość podtapia moralność w morzu juchy
Rządzące grupy zaciskają bankowy stryczek
Psychotropy wyciszają paniczny strach przed życiem
Sami budujemy znieczulicę, widzę to co dnia
Jesteśmy jak ćmy zgubnie lecące do ognia
Codzienność bywa okrutna, za dużo chemii i alku
Czterech karków zgwałciło jakąś małolatę w parku
Pocięli jej twarz dla żartów, mówiąc, że jest deska
A dzisiaj ofiara gwałtu spodziewa się dziecka
Nie potrafimy przestać, popadamy w obłęd
Politycy kłamią wycierając pysk godłem
Ludzie podobnie do dzieci są na kłamstwo podatni
Więc zamknij ryj, żryj, pracuj i płać podatki

01b90352f3a494659474c1e1c96ecee1

[Ref]
Chaos, Anno Domini na ulicach czołgi
Pomnik wolności zbudował niewolnik
Oblicza wojny, zysk ponad prawo
Dla wielu głos zdrowego rozsądku wzbudza żałość

Chaos, Anno Domini na ulicach czołgi
Pomnik wolności zbudował niewolnik
Powolny proces kłamstw ruszył już dawno
A ty nie daj sobie wmówić, że fikcja jest prawdą

[Kacper HTA]
Widzę zło, widziane naszymi oczyma
Machina nagina, jak Hiroszima, zatrzymać by jeden cios
Coś znów się zaczyna, płonąca mina na finał
Lucyfer się o mnie pytał, ale powiedziałem dość
Chodź, chodź, mała chwila nie wierzę w dobro i zło
Gra w kość skamielina, gdzie chciałeś zbudować dom
Mam prom, którym płynę przez oceany absurdu
Od czasów Kurdów do dziś zataczamy pętlę
Ludzie, pasożyty pochłaniają matkę Ziemię
Życie zabija, a my zabijamy siebie nawzajem
Oliwnym rajem nie nazywaj piekła
Tu ojciec rucha córkę, kościołem rządzi sekta
Selekta, spektakl byś stanął na rękach
Scena to nie teatr, a rap nie marionetka
Dławią nas matrixem, wybór jak tabletka
Dziękuję Morfeuszu, zostaję gdzie moja Mekka


matrix to nic innego jak świat własnie który widzieliśmy zawsze, nie znając prawdy , tabletka jest tutaj metaforą wyboru 

albo wybierasz prawdę albo dalej żyjesz w kłamstwie 

pobrane (20)


[Ref]
Chaos, Anno Domini na ulicach czołgi
Pomnik wolności zbudował niewolnik
Oblicza wojny, zysk ponad prawo
Dla wielu głos zdrowego rozsądku wzbudza żałość

Chaos, Anno Domini na ulicach czołgi
Pomnik wolności zbudował niewolnik
Powolny proces kłamstw ruszył już dawno
A ty nie daj sobie wmówić, że fikcja jest prawdą

[Grubas WZW]
Lucyfera efekt, to jest ścierwa ścieżka
Która nozdrzem wjeżdża, we łbach zostawiają bezład
Osiedla nie chcą, ale wiedzą, że to sprawa gównogenna
Dusza na dachu bloku, wola nie radzi: nie skacz
Alkohol beszta też, jak o tym nie pamiętać
Gdy za winklem widzę żuli w dni powszednie, weekend, święta
To lekcja nie ze szkolnej ławki
Pamiętaj gdzie jest twój wyznacznik
Lucyfera efekt w końcu psuje swe zabawki
Jak świat szeroki: wojny, mordy, przemoc, gwałty
Więcej wiemy o gwiazdach niż o wnętrzu własnej czaszki
Zło w każdej postaci od Masaja po lobbystów
Czeka w DNA, aż zdejmiesz z niego cudzysłów
Wtedy możesz klepać w matę, ono cię nie puści z klinczu
To chciwości postęp funduje masom pchli byt tu
Chcą byś na rozsądek w głowie zawsze mówił intruz
Fundamenty swoje mając na Twoim wyzysku
Innych budowlany żuraw nie wyciągnie z przeświadczenia
Że zabijać za religię, to odwrotność Lucyfera
Tu czas ucieka, gdzie nie trzeba stać z zegarkiem
Ziemia dla demonów jest kurwa lunaparkiem

[Ref]
Chaos, Anno Domini na ulicach czołgi
Pomnik wolności zbudował niewolnik
Oblicza wojny, zysk ponad prawo
Dla wielu głos zdrowego rozsądku wzbudza żałość

Chaos, Anno Domini na ulicach czołgi
Pomnik wolności zbudował niewolnik
Powolny proces kłamstw ruszył już dawno
A ty nie daj sobie wmówić, że fikcja jest prawdą

Słoń:

Zielone łzy Czarnobyla płyną ulicami miasta
Na spalonym placu zabaw dzieci w gazowych maskach
Nowy czas nastał, nowa era,

( mowa o NWO oczywiście )

Świat przybiera formę, niczym 1984 Orwell
Jesteś tylko uniformem, nie myśl za dużo i pracuj
Wszczepiony chip pod skórę kryje Twój społeczny status
Chorobotwórczy zaduch w labiryncie rur i kabli
Na wykarczowanych lasach dymią kominy fabryk
Wielkomiejskie łagry, kilometry kolczastych płotów
Wielki brat patrzy na nas milionami szklanych oczu
Pokolenie robotów, generacja żywego truchła
Niemy krzyk dzieci wyhodowanych w probówkach
Rzeczywistość okrutna zdeformowane gatunki
Teratologia podziemne laboratoryjne bunkry
Ludzie to bezmózgie kukły, rządowa żywa tarcza
Ślepo posłuszna armia, kody kreskowe na karkach
Matka ziemia jest martwa w imię nowego proroka
Modyfikowany genetycznie pokarm
Holokaust, to droga, którą kroczy dumnie stojący na czele
Deja Vu armagedonu, klon doktora Mengele

Ref. (x2)
Nie ma jutra, jest tylko dym i zgliszcza, apokalipsa
Z dnia na dzień jest nam coraz bardziej bliska
Nie obwiniaj Antychrysta, tutaj zawinił człowiek
Nigdy nie zobaczysz prawdy spod zaszytych powiek

Paluch:

Nie mam pytań dziś, świat to gniazdo pojebańców
Ludzka wyobraźnia do hajsu przykuta na łańcuch
Nie wykonalne będzie zatrzymanie tego szajsu
To jak byś chciał na wodzie znaleźć odciski palców
Wyraźny znak czasu, ponad wszystko rozwój
Woda, ziemia, powietrze postępuje ziemi podbój
We wszystko masz ingerencje, natury wymuszony roztrój
Masz garba, to się prostuj, bycia idealnym skosztuj
Nie muszę być wizjonerem, by zobaczyć tego finał
Świat to czarna pustynia, walutą jest woda pitna
Dyktatorzy na marsie siedzą w państwowych siedzibach

( są teorie że mają bazy na marsie i innych

planetach w razie własnie gniewu Boga )

Podwładni plują na ziemi, pożywieniem jest padlina
Upadły religie, wyczerpały się złoża ropy
Roztopione lodowce, nie została kropla wody
Obdarci z uczuć, nie pamiętamy czym jest godność
Tutaj nie ma ucieczki, tylko śmierć daje Ci wolność

Ref. (x2)
Nie ma jutra, jest tylko dym i zgliszcza, apokalipsa
Z dnia na dzień jest nam coraz bardziej bliska
Nie obwiniaj Antychrysta, tutaj zawinił człowiek
Nigdy nie zobaczysz prawdy spod zaszytych powiek

Antek Pcpark:

Miałem sen, w którym mogłem wyzwolić każde getto,
lecz nie przez ich Facebook, klikając „Lubię to!”

( Facebook powstał do inwigilacji społeczeństwa, gdzie ludzie sami z siebie wstawiają swoje zdj i opisują swoje życie przez co oni mogą łatwo wiedzieć kto jest na jakim np . poziomie świadomości )
Mogłem wziąć w nim odwet za kolejny holokaust,
który w strefie gazy rozgrywa się na naszych oczach
Gdzie celem bombardowań, operacji płynny ołów
Były głównie dzieci wśród ofiar białego fosforu
Jako gość nieokreślony pukam do każdego domu
Tak jakby inny byt przemawiał z tego mikrofonu
Moja wiara i mój Kościół odeszły wraz z Wojtyłą
Lecz księga praw Dewnleya nie będzie moją Biblią
To wszystko jest jak pierdolona gra w Monopoly,
Choć prawdziwą siłą są ludzie jak rapował Prodigy,
Którzy za nic nie chcą być mistrzami planszy
Bo rozkminili cel tej gry, efekt Koyaanisqatsi
Cały ten hajs i mieszkania w zamkniętych osiedlach
Nigdy nie będą Twoje, bo wszystko wraca do pudełka

Ref. (x2)
Nie ma jutra, jest tylko dym i zgliszcza, apokalipsa
Z dnia na dzień jest nam coraz bardziej bliska
Nie obwiniaj Antychrysta, tutaj zawinił człowiek
Nigdy nie zobaczysz prawdy spod zaszytych powiek

Czwarta trzydzieści rano miejski organizm się budzi
By rozpocząć masz robotów, tłumy bezimiennych ludzi
Podążają do pracy, gdzie czas jest życia złodziejem
Oni patrzą ale nie widzą co się wokół nich dzieje
To poranek żywych trupów, identyczny jak poprzedni
Półgodzinne wiadomości
pełne politycznych bredni
Gdzie jedni drugich spychają z karierowych schodów
A ten cały cyrk się kręci za pieniądze narodu
Ciągnie się szary korowód, znowu budzik rano dzwoni
Miliony ludzi wpadły w rytm codziennej monotonii
Każdy za fortuną goni chociaż syf się nie zmienia
Tu życie pisze scenariusz depcząc wszystkie marzenia
Nowy bank
w centrum miasta to nasz europejski pomnik
A obok w bramie chleją, śpią i srają bezdomni
Człowiek żyje jak niewolnik z ciężką kulą przy nodze
Rzesza pierdolonych yuppie zdepcze wszystko na swej drodze
Ty tego nie widzisz? bo mnie to szczerze przeraża
Praca odciska swoje piętno na ludzkich twarzach
Gówniana gaża, tu dla wielu życie jest przebrzydłe
Brudne autobusy wypchane po brzegi bydłem
To rzeczywistość zaciska się jak na szyi pętla
Ponad połowa ludności topi żale w procentach
uważaj by nie stracić tempa ta zasada jest prosta
to jest marsz robotów, którym się nie liczy jednostka

To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle

Sami myśleć nie umieją żyją nadzieją bez wiary
Śmiało możemy mówić systemu ofiary
Czary-mary, totolotki, podatki, akcyzy, prowizje
System jest mistrzem we wpierdalaniu na mieliznę
Białas biznes is biznes
Ktoś robi hajs na tym, że dostajesz w pizdę
Ktoś idzie na łatwiznę a ty się przyzwyczaj
Że jak coś chcesz od życia to musisz mu to wyrwać
Wstyd się przyznać, musisz być egoista
Bo jak masz nie być jak zarabiasz tysiąc trzysta?
Żona tysiąc, a połowa idzie z tego na opłaty co miesiąc
I jak tu kurwa żyć nie grzesząc?
Wiesz jak jest jak ściga windykacja
Ty piąty rok tylko marzysz o wakacjach
Tylko praca i praca, monotonia pierdolona
Tylko tyrać i tyrać, hola, nie pora konać

To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle

Oni patrzą, ale nie widzą
Słuchają, ale nie słyszą
Oni mówią, ale nic z tego nie wynika
To roboty, których życiem jest bezduszna mechanika

Zapierdalasz 6 dni w tygodniu w 3 zmianowym trybie
Trudno złapać oddech jak wyciągniętej z wody rybie
Jesteś numerem na NIP’ie o imieniu zapomnij
Ludzie żyją w tym systemie jakby byli nie przytomni
Weź głęboki oddech, otwórz oczy i zobacz z bliska
Te niespełnione tłumy na gównianych stanowiskach
Fabryki jak mrowiska, pracownicy bez imion
Oni żywią się zatrutym mlekiem systemowych wymion
To nie kino ani tanie gadki rodem z Hollywood
Tanie wino, nastoletnie matki, wszechobecny bród
Gdzie trud włożony w pracę nie odzwierciedla pensja
A cały twój potencjał zgaśnie w wiecznych pretensjach
Propagandowy tłok napędza systemowe tryby
Pozbawione własnej tożsamości ludzkie hybrydy
Skuci w dyby niewolnicy za korporacyjną kratą
Wegetują podłączeni pod rządowy respirator

To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle

Oni patrzą, ale nie widzą
Słuchają, ale nie słyszą
Oni mówią, ale nic z tego nie wynika
To roboty, których życiem jest bezduszna mechanika

3bcee6bdb9c73e38aa292e520bcbebb2 a26

 Ostrzegam

że w analizie poniższej piosence będą zamieszczone krwawe zdj … jednak musisz ujrzeć prawdę o świecie .. nawet jeśli jest BRUTALNA 

jeśli nie chcesz przemiń szybko do następnej piosenki 

Na niebo wschodzi słońce w kolorze ponuro czarnym
Jego promienie przeszyją Cię niczym ostrze Husqvarny
To szarża husarii, z grobów powstają umarli
Tego rozwoju wydarzeń nie przewidział nawet Darwin
Witamy w armii, powiewa czarny sztandar

images (23)
Trupy wiszą na linach uplecionych z naszych bandam

25-lipca-syria-raqqa-17-dyw-niejaki-abdulrahman
A ja jak czarna mamba wycisze w Tobie puls,
mam w głowie wizję o których nie śnił pułkownik Kurtz
Obraliśmy stały kurs, naszym celem wojna

 

Dżihad  „wojna święta”  – podbijanie świata w imie Allaha a każdemu kto się sprzeciwi zabić go i jego rodzinę

 

Wzgórze Victoria to organizacja zbrojna
W restauracji bomba, w ciałach ludzi gwoździe
Rozpryskową śmierć wypluwa ciężki moździerz
Bezlitośnie prowadzimy walki,
maski gazowe i duszące opary siarki
Czarne kominiarki, strach, masowe mordy

diyala-province-15-lipca

2014-08-11-2356-001 iraq-5 lead.ba00ae694b9adebc201d7ff030d41781
Zatrujemy w twoim mieście wodny zbiornik
Ludzie są bezbronni, ładunki w stacji metra
Biały błysk w kamerach, ofiary liczone w setkach
Jesteśmy jak sekta, jedność to nasza siła
Przewodzę demonom wojny niczym bezwzględny tyran
Egipt, Irak, Iran, Afganistan, Turcja
Obwieszony granatami zamachowiec – samobójca
Autodestrukcja, żywe bomby w autach
Straty wśród cywili, eksplodowała knajpa.

[Ref]
Powstaliśmy z krwi przelanej na bitwach,
W oczach płonie gniew, z ust płynie modlitwa,
Nasz ognisty rydwan jest gotowy do szarży,
Serca wybijają rytm wojennych marszy
Każdy z ludzi walczy w imię własnych zasad,
i nie ważne jaki kraj, jakie wyznanie czy rasa,
Nasza siła to władza, pęka ostatnia nić
Dzisiaj wschodzi czarne słońce, jutro nie będzie już nic.

Święta wojna, Dżihad, Kital, Al-Kaida
Pod kurtką męczennicy chowają pasy Szahida
To nuklearna siła, ostateczna broń,


Ich celem jest wprowadzenie NWO , islam to jedna z broni Lucyfera w Protokołach Mędrców Syjonu

( ich programowi który realizują )     http://www.zbawienie.com/pms.htm

czytamy :

„Trzecia Wojna Światowa musi się rozpocząć od przewagi różnic spowodowanych przez agentury Illuminati pomiędzy politycznymi Syjonistami oraz liderami Świata Islamu. Owa wojna musi być prowadzona w taki sposób, ze Islam (Islamski Świat Arabski) oraz polityczny Syjonizm (Państwo Izrael)wzajemnie się zniszczą.

W tym samym czasie inne państwa, ponownie podzielone w tej kwestii będą powstrzymywane do punktu kompletnego wyczerpania fizycznego, moralnego, duchowego oraz ekonomicznego.

Wypuścimy Nihilistów oraz ateistów oraz sprowokujemy niezwykły socjalny kataklizm, który w całym tym horrorze wykaże jasno i dobitnie narodom efekty absolutnego ateizmu, pochodzenie zdziczenia i najbardziej krwawe orgie.

Wtedy na każdym miejscu, wszędzie, obywatele, zmuszeni do własnej obrony przed mniejszościami etnicznymi i rewolucjonistami, będą eksterminować owych niszczycieli cywilizacji a masy pozbawione iluzji wobec chrześcijaństwa, którego boskie duchy, formujące chrześcijaństwo bez kompasu oraz kierunku, pożądających ideałów ale bez wiedzy, gdzie umieścić swoje oddanie i adorację, otrzymają rzeczywiste światło poprzez uniwersalną manifestację czystej doktryny Lucyfera, wystawionej w końcu na publiczny widok.

To wyjawienie spowoduje w rezultacie generalny reakcyjny ruch, po którym nastąpi zniszczenie

chrześcijaństwa oraz ateizmu, obydwu zwyciężonych oraz zniszczonych w tym samym czasie.”

Czyli dokładnie to co  widzimy teraz czyli uchodźcy z krajów arabskich !


Miliony zabitych ludzi w walce o światowy tron
Boże chroń nas przed piekłem, otwórz bramy nieba
Krew z rozerwanych ciał wchłania wysuszona gleba,
My nie prowadzimy debat, jestem ostrzem klingi
Podkładamy ogień pod rządowe budynki
Rozjuszone wilki, śmiercionośny szwadron
Czarne słońce w sercach, wojna naszą matką,
Poderżnięte gardło, jesteś tylko ścierwem

2014-08-12-0000-002
Cały świat zobaczy Twoją egzekucje przez Internet,


http://www.cda.pl/video/20140758

 ( filmik z egzekucji chrześcijan przez państwo Islamskie )


Trujący ferment, cyklon B, Iperyt, Hamas, Al-Aksa, IRA, Czarne Pantery
Bosowie Karteli wspomagając zakup finansują nasze poczynania ze sprzedaży dragów
To propaganda strachu, cały naród płacze,
Publiczne ścięcia generałów przy pomocy maczet,

  
Porywacze dzieci nawiązali kontakt,
Krótka piłka – śmierć albo spełnienie żądań,
Amatorska bomba, siarka i saletra,
Wyjebało szyby z okien w promieniu kilometra,
Czas powtórzyć Wietnam, to koniec ery ludzi,
Światowy dyktator naciska czerwony guzik.

[Ref]
Powstaliśmy z krwi przelanej na bitwach,
W oczach płonie gniew, z ust płynie modlitwa,
Nasz ognisty rydwan jest gotowy do szarży,
Z serca wybijają rytm wojennych marszy
Każdy z ludzi walczy w imię własnych zasad,
i nie ważne jaki kraj, jakie wyznanie czy rasa,
Nasza siła to władza, pęka ostatnia nić
Dzisiaj wschodzi czarne słońce, jutro nie będzie już nic.


Jeśli chcesz więcej zdj z działań islamistów na rzecz chrześcijan : http://www.mpolska24.pl/post/6737/holokaust-chrzescijan

ostrzegam że są znacznie brutalniejsze niż te które zawarłem w materiale .


https://www.youtube.com/watch?v=Hx_7vE03lqA
Spędzam wieczór z pilotem, zimne piwo, fotel
zanurzam się w świat kłamstw, niedomówień i plotek
księży obwieszonych złotem, grubych ryb i płotek
świat bulimiczek i dzieci przymierających głodem
to ten obraz, który codziennie oglądam w TV
tam gdzie policja jest dobra, a sędziowie sprawiedliwi
nie zdziwi mnie nic, co zobaczę albo usłyszę
w kraju, gdzie antysemici zasłaniają się krzyżem
siadam bliżej, na początek krajowe wiadomości
mija pierwsza minuta i już serio mam dość ich
gdy część narodu pości czeka na koniec miesiąca
te skorumpowane dziwki kąpią się w cudzych pieniądzach
to polityka, rzygam na samą myśl o niej
i mam cichą nadzieję, że ten cały cyrk spłonie
że nadejdzie koniec kłamstw, które każdy z nich nam wpaja
kto na kogo donosił, a kto komu lizał jaja
każdy z nich to pajac, pierdoli zamiast działać
trzeba jakoś utrzymać limuzyny i pałac (hehe)
zmieniam kanał, bo nie mam na to nerwów
proste synu, zapamiętaj – nie ufaj ścierwu
w przerwie werbung, 10 minut reklam
miliony osób dziennie spija ten zatruty nektar
tak się gra, monopol trzeba kręcić
największe pieniądze zarabia się na czyjejś śmierci
wierz mi, wszystko można sprzedać społeczeństwu
trzepią hajs na Papieżu i tragedii w Smoleńsku
ja nie szukam w tym sensu, liczą się tylko zyski
ludzka natura najbardziej kurewska ze wszystkich.

(Ref)
Szyby niebieskie od telewizorów
nie ufam mediom, nie wierzę w pic
wszystko wydaje się płytkie z pozoru
miedzy prawdą a kłamstwem jest cienka nić
tam, gdzie codzienność nie ma jaskrawych kolorów
trudno jest przetrwać, trudno jest żyć
szyby niebieskie od telewizorów
wszystko na sprzedaż, nie wierzę w nic

Puszcza się cieszy, tańczą sezonowe gwiazdki
sztuczne uśmiechy, wyćwiczone maski
bezmózgi plastik i jakaś tępa kurwa
szczerzą ryje do kamery (samba jest bardzo trudna)
zalew gówna, pranie mózgu jak sekta
jak Rafi mam ochotę jebnąć pilotem w ekran
ej, coś tu nie gra, zakłamane realia
chuj w to, jadę dalej, bo serio nie ogarniam
w morzu chemikalia, płynie toksyczna fala
ptaki polepione ropą topią się w czarnych plamach
ekologiczny dramat, płoną hektary lasów
odpady, kwaśne deszcze, trujący wybuch gazu
naturalny zasób złóż niedługo się wyczerpie
zaczniemy bić się o ropę, miasta zaleje czerwień
jesteśmy cierniem ziemi, ludzie niedługo znikną
zmiecie nas z powierzchni globu tropikalny cyklon
nie jest mi przykro, bo zanim to się stanie
to i tak zapewne prędzej wybijemy się nawzajem
na kolejnym kanale masz na to dowód od ręki
spalone domy, bomby, symbol ludzkiej udręki
błękit nieba zastąpiły najczarniejsze z chmur
dziury od kul, cywile stawiani pod mur
to strach, rozpacz, ból zawładnęły tym światem
w obozach uchodźców dzieci pozbawione matek
dwunastolatek bez nóg znów błaga o jałmużnę
teraz wytłumacz mu, że działania rządu są słuszne
jest coraz później, odjeżdżam z każdą chwilą
wrzucam ostatni program leniwie łapiąc za pilot
wciskają kit debilom, podatnym na wkręty
głupie sraki a la Paris Hilton uczą jak być trendy
uczą jak być tępym, nie mam dla nich litości
załóż coś na siebie kupo, bo się psy zlecą na kości
mam już dość, dziś widziałem zbyt wiele
wciskam off, czerwony przycisk , wyłączam tele
jak masz własny intelekt, myśl sam, to nie boli
pierdol propagandę, nie daj się paranoi

(Ref)
Szyby niebieskie od telewizorów
nie ufam mediom, nie wierzę w pic
wszystko wydaje się płytkie z pozoru
miedzy prawdą a kłamstwem jest cienka nić
tam, gdzie codzienność nie ma jaskrawych kolorów
trudno jest przetrwać, trudno jest żyć
szyby niebieskie od telewizorów
wszystko na sprzedaż, nie wierzę w nic

END:
Witam wszystkich bardzo gorąco i niezmiernie serdecznie w programie „Ugotuj wszystko”!
Dzisiaj dowiecie się jak zamarynować embriona
A naszym gościem jest znany i ceniony na całym świecie
Kucharz Pier
Bonjour Sławku
Bonjour publika
Ja bardzo lamur yy mięso embrion
Najpierw dokładnie obieramy ze skóra
Dodajemy cebulę, pieprz, sól
I zostawiamy w łożysko
Powiedz mi Pier gdzie można dostać takie specjalne naczynie, które dzisiaj przyniosłeś do studia
Należy ukraść z porodówka
No dobrze, czyli zakładamy, że nasza publika kradnie równie dobrze, jak gotuje
I co dalej?
Embrion można usmażyć, upiec, ugotować
To jest dużo sposobów
Jak widzimy sposobów jest rzeczywiście wiele, ale które z nich Ty jako szef kuchni preferujesz najbardziej
Ja najbardziej lubię na surowo ale każdy sposób jest dobra bo przecież wszyscy kochamy dzieci.

Hidżara-islamski plan podboju Europy 

1.

Bycie skromnym i pokornym – te cechy mnie nie kręcą.
Chcę zarabiać więcej hajsu niż gang Bloodsów z Crenshaw.
Jestem innowiercą, cyrkiel zatacza okrąg.
Czubek piramidy, lucyferianie się do mnie modlą.
Cechuje mnie podłość, mój rap cię może popsuć.
Proponuję powrót do słuchania zapłakanych chłopców.
Chcę mieć własny kościół, msze w klimacie orgii.
Chcę mieć basen tak duży, żeby ludźmi karmić orki.
Gdzie mój Boeing, jacht, gdzie mój czarny Lexus?
Gdzie klepsydra w której zamiast piasku jest złoto z Rolexów?
Wielu koleżków z branży gada o chlaniu na wiadra.
Ja chcę własną destylarnię, więc się pierdol i mi zapłać.
Najmniejsza z moich chat ma mieć tyle kurwa złota,
że MTV Cribs będzie przy niej programem o skłotach.
Pracownicy, to hołota, nic więcej niż żywy towar.
Na kolana przed obliczem korporacyjnego boga.
Ciągnie się czarna toga po marmurowym holu.
Przechadzka w świątyni wzdłuż rzeźbionych kolumn.
Mistrz zakonu pada u mych stóp ze łzami w oczkach.
Bez przesady, proszę wstać panie Rothschild.

Ref.

Od zawsze chciałem mieć na własność ziemię.
Dowodzę armią z piekieł, jestem władcą marionetek.
W życiu nie ma nic za darmo przecież.
Na mój rozkaz media was nakarmią ściekiem, o!

Ośmiornica zaciska swe osiem ramion!
Rób siano, siano! Rób siano, siano, siano!
Nowy porządek świata, politycy kłamią!
Rób siano, siano! Rób siano, siano, siano!

2.

Przy mnie Disney, to komitet wiejskich gospodyń.
W szczepionkach dla waszych pociech testuję nowe choroby.
Nie dogonisz mnie, znam opcje kamuflażu jak wywiad.
W każdej próbie wytropienia mnie znienacka ślad znika.
Praktyka w Klubie Bilderberg, najwyższy level.
Wspinam się do nieba po drabinie zbitej z ludzkich żeber.
Nawet nie wiesz ilu mi płaci.
Iluminaci są pod moja jurysdykcją, ja wywieram na nich nacisk.
Patrzy na was oko ???, kondensacyjna smuga.
Reptilianie, Anunnaki, dziwne badania na ludziach.
Twój prezydent, to mój sługa, łasi się jak by był kurwą.
A ty ślinisz się jak Jay Z zrobi oko i trójkąt.
Gówno wiesz o prawdzie, jesteś zwykłym nerdem.
To ja dostarczam ci do domu prąd i Internet.
Mam dobre intencje chociaż ludzie mi złorzeczą.
W mojej kopalni diamentów daję pracę nawet dzieciom.
Czuć ode mnie fetor hajsu niczym Skull and Bones.
Watykan i syjoniści stoją za mną murem, ziom.
I choć plujesz wciąż na mnie i to wzbudza twój niesmak.
Świat zobaczył dwa fakolce 11. września.

Ref.

Od zawsze chciałem mieć na własność ziemię.
Dowodzę armią z piekieł, jestem władcą marionetek.
W życiu nie ma nic za darmo przecież.
Na mój rozkaz media was nakarmią ściekiem, o!

(x2) Ośmiornica zaciska swe osiem ramion!
Rób siano, siano! Rób siano, siano, siano!
Nowy porządek świata, politycy kłamią!
Rób siano, siano! Rób siano, siano, siano!

Tutaj Słoń wcielił się w Lucyfera i trzeba ja rozumieć jako utwór który

jest monologiem po części Lucyfera o tym jak rządzi światem.

Synu, wytęż słuch to kilka szczerych słów
Tutaj zwykła codzienność to nie fabryka snów
Znów pod koniec miesiąca brakuje kilku stów
To powtarza się tak często jak pełnia i nów
Nigdy nie lubiłem psów, kościoła i rządu
Długi ciągną się za ludźmi jak pogrzebowy kondukt
To pierwsza linia frontu, wojenny taniec
Świat jest głuchy na twoje łzy i łkanie
Pamiętasz dojrzewanie? Niezapomniany klimat
Pierwsze balety, amfetamina i tanie wina
Blauki spędzone w kinach były całym naszym światem
Pierwsza miłość i pierwszy foch przyjęty na klatę
Za te wszystkie chwile z tamtych lat
Za problemy, których nigdy nie jest brak
Zdrowie brat, tego nigdy za dużo
A zdobyte wtedy nauki do dzisiaj nam służą

Na pewno znasz takie noce, ten destrukcyjny moment
W którym każda myśl waży grubo ponad tonę
I czy tego chcesz czy nie jesteśmy tacy sami ziomek
Nasze serca pompują krew a łzy są słone
Wiem, że czasem sam tonę w morzu złych myśli
I jedyne co z tego mam to psychiczne blizny
Wokół nas wyścig szczurów rajd za bejmem
I niektórzy go skończą jak Carradine z Cobain’em
Zwykły szary dzień ludzie kolorują wódką
Grosze brutto, rzeczywistość mamy smutną
Rób to co robisz brat, świat jest dziki
Nie pozwól żeby ktokolwiek mówił, że jesteś nikim
Licz tylko na siebie jeśli umiesz liczyć
Bo mimo upływu lat nadal żyjemy w dziczy
Zawsze jest chwila ciszy przed uderzeniem burzy
Świat należy do odważnych, nikt nie pamięta tchórzy
Niektórzy są głupi, chcą się zabić
Sam zrozumiałem jak bardzo człowiek może być słaby
Wszystkie wady tego świata tworzą moją poezję
Więc wylałem frustrację nagrywając bezdech
To bezsens chłopaku mimo całego syfu
Nie rób sobie krzywdy przez rzeczy na które nie masz wpływu
Bo depresja jak tyfus niszczy społeczeństwo
I niektórzy poddają się tej dziwce zbyt często

Nie chcę pierdolić bzdur jak masz żyć i co robić
Niektórzy z nas już za życia kopią sobie groby
Mijają doby, nie jesteś już taki młody
Beztroska zamieniła się w walkę o dobrobyt
Odwieczne schody, świat kłamstw i pleśni
Wypij za tych co nie mogą i tych co odeszli
Teoria orła i reszki, kwestia farta
Życiowy sarkazm, diabeł zna się na żartach
Nic nie warta jest duma ludzi bez honoru
Dwulicowość to jedna z najpopularniejszych chorób
Gra pozorów, fałszywy uśmiech judy
Kaprawe oczka, pasożyt pełen obłudy
Czas wyczyścić brudy, niewielu to potrafi
Choć każdemu z nas trupy wysypują się z szafy
Nie chcę prawić morałów bo sam nie jestem święty
W górę szkło, wypijmy za błędy


Hades

pobrane (21)

To nowa epoka super mocarstw
Człowiek kontra technologia, folia i szkoło
Kto jest kto
3… 2… 1… 0 – próba ognia
Ja nie dam się zwariować żadnej ze stron
Nowe dobro to zło
Od monitorów mamy krótki wzrok
Duże bloki, niebieskie szyby po horyzont
Szeroki kąt
Oko kamery śledzi mój każdy krok
2-0-1-4 rok zaraz po końcu świata
Może wpadnie jak przestaniesz go zapraszać
Karma, zdrowy rozwój, psychiczna równowaga
Kultywuje dzieło przodków
Dostrzegam zagrożenia
Patrzę w kosmos
Czuję ze łączy nas nic porozumienia
Odbieram wiadomości od obcych
Trzeci stopień wtajemniczenia
Wiem jak się skończy nowa era
Bioelektronika, światłowody
Połączenie ogranicza
Tylko w sieci jesteś wolny
Ikar syn Dedala, ojciec uczył go spadać
Niech złote słońce zawsze na naszych bladych twarzach
Będzie co ma być
Wiem ze to żaden hit
FB chce się żyć
Enter – nie mów nic

Roboty
Strach, strach
Pojawią się roboty
Nigdy nie kupią nas mass media
To jest rap
Roboty

Wojny robotów bez duszy zbudowanych z mięsa
Od prezydenta do premiera sekretna agenda
Jak się nie zaciągałeś, to na chuj jarałeś skręta?
Jebię twoją kampanię w uśmiechniętą gębę, ty klaunie
Tracę kontrolę nad własnym umysłem
A system boi się natury w swoim organizmie
Elektromagnetyczny świat sami stworzyliście
Chciałeś, to masz
Wzruszające?
Strasznie przykre
Wszystko jest płaskie jak kartka, # Albert Einstein
Płynę przez dziurawy asfalt z miasta do miasta
Puszczam z dymem, moja energia jest odnawialna
Czuję ze nosze w sobie więcej światła ni z Anna Jantar
Przetwarzam je w laser z oczu na papier
Koncentracja, zostawiam znaki jak kręgi w zbożu
To zawsze więcej niż tylko kości i czaszka
Mam determinację, żeby nadal iść do przodu
Wyjdź z domu!
Życie jest piękne jak u Benigni
Internet ci nigdy tego nie umożliwi
Jestem żywy
Nigdy nie znajdziesz mnie u robotów
Słowa i czyny – najlepszy dowód!

Roboty
Strach, strach
Pojawią się roboty
Nigdy nie kupią nas mass media
To jest rap
Roboty

Nie jestem twój człowiek
Noszę w kieszeniach dłonie
50 nieodebranych połączeń w telefonie
Pierdole technologie
Może potem oddzwonię
Na razie robię swoje
Mam ważniejsze na głowie
Piszę teksty na projekt
Tworzę historię
Wiem co dobre, wie co złe
Krusze piątkę na stole
Niestety to mój zen
Organizm przyswaja THC jak jebany tlen
W zamian dusza wydala filozofię
Chciałeś TO BIERZ
Czarny kosmos
Lęk przed wysokością
Strach że człowiek odkryje coś, czego nigdy nie miał dotknąć
Ziemia jest za mała dla nas dwojga, wiec wojna
Masz zabić swego brata, to jest rozkaz!
Że Bóg wybacza jeśli jest po twojej stronie
To nie prawda, wierzycie w jakiś błędne teorie
Stanąłem na nowej drodze
Rozumiem każdą godzinę
Bo żyję własnym życiem
Tylko tyle!
21 wiek od reszty dzieli wielka przepaść
Jesteśmy na krawędzi, wysoko jak Nepal
Nasze błędy i małe zwycięstwa
Dążymy do perfekcji
Ale ścieżka jest kręta

Yo, nowe dobro to zło
W domach narkotyki, przemoc, porno i broń
Za dużo polityki w telewizorach ziom
Bądź ponad tym, bo kontrolować cię chcą,
Wyprowadź się stąd, albo chociaż wyjdź pod blok
Zrób coś, pokaż „im”, że masz tą moc,
Czasem jeden głos znaczy więcej niż sto razem,
Oni zbierają sos i rosną o nich sterty gazet
Ale w każdej to samo napisane
Pewnie twój tata z mamą mieli przez nich przejebane
A ich młodzi pewnie mają dalej
Ale ładnie opakowane, podane na ekranie Full HD
Panie! Tylko telewizory są dziś tanie
Ale brat na każdym kanale Animal Planet – to fakt
Co jest grane? Co jest nauczane?
Chyba zwariowałeś?! Zamknij się w pokoju bez klamek
Albo weź klamkę, strzel sobie w łeb na werandzie
Nim zrobią to za ciebie, i to pewnie zupełnie legalnie
Otwarte oczy miej zanim upadniesz,
Krew wygląda inaczej na ekranie niż na asfalcie!

Może i się nie znam, ale tu na bank ktoś ściemnia,
Pierwsza władza to rząd, ostatnia to mass media,
Jedni od drugich chcą zmiany podejścia,
Ale ich wspólny cel to ludzi uzależniać
Czas się obudzić, nie możemy przespać
Nie możemy teraz przestać – brat nie na da rady!
Otwórz oczy to może to zauważysz,
Podziały na dużych i małych, ale to Goliat i Dawid,
Czaisz? Bo masz czerwone gały,
To od telewizji czy od marihuany stary,
Kiedy dziewczyna mówi, że za dużo palisz powiedz jej,
Że ogląda za dużo seriali na TVN, ej!
To chory trend, zbiorowa halucynacja
Czegokolwiek chcesz, mówią weź… „zapłać, zapłać, zapłać”
Czysta brudna prawda, czysta wódka w gardłach
Cztery zero, bro to nie rozcieńczany szampan
Chcesz pić, tyraj aż dostaniesz garba,
Chyba, że wygrasz bańkę w Lotka, ale mała szansa,
Nie wyglądasz na wybrańca, nie zapomnij o podatkach,
Oprzytomnij! Masz życie w zastaw – bądź tu mądry


Miuosh

55cde96be3b9af9d21ee1f660f3512d8

Ile razy pomyślę o tym ,
Chcę to zrobić,
Zawsze odmawiam sobie życia,
Drogą która chcę,
Chcę się z tobą podzielić

[Zamknij oczy, chcę zobaczyć cię wieczorem
w moich słodkich snach] x4

Święty Michale Archaniele
Broń nas w walce
Bądź nasza ochroną przed złem i zasadzkom złego ducha
Niech Bóg go upomni, pokornie się modląc

Wybudowali w okół mnie Bożych domów setki,
a dotąd nikt z nich nie pokazał Boga mi.
Kładli przede mną najistotniejsze księgi.
Wierzę bardziej w nakrętki niż w jakiekolwiek słowa z nich.
Nie umiem śnić już jak ten dzieciak z okładki.
Słyszałem to zbyt dobrze, stałem zbyt blisko prawdy.
Każdy ponad każdym skurwysyny!
Ja gdzieś pomiędzy nimi nieżywy i niemartwy.
Czuję smród siarki z ich suchych zakrwawionych ust.
Mordercy własnych matek, gwałciciele sióstr.
Ich anioł stróż zbyt często jest pijany.
Pod ciężarem mojej wiary łamaliby się jak chrust.
Prócz prawdy w społeczeństwie, tak pnę się po kurestwie.
Ręce chcą oddać im, niech rozum krzyczy teraz.
Krew zaczyna gęstnieć, oczy są słabe, drętwe.
Mętnie klecę modlitwę o nich

jak kaznodzieja x3

[Zamknij oczy, chcę zobaczyć cię wieczorem
w moich słodkich snach] x4

Opowieść, o księciu niebiańskich wojsk
Szatan i wszystkie złe duchy
Takie jak są na zgubę dusz ludzkich wędrują przez świat
Boską mocą, utopią się w piekle
Amen

Widziałem piekło przed którym ty byś płakał krwią.
Widziałem kogo darzą czcią dzieci mrocznych lat.
Chciałem już dawno postawić w ogień całe to zło.
Zatrzymywali mnie, mówili, że to teraz, świat.
Wiszę jak bat nad ich głowami pełen ślepej wiary,
Mając za nic to co nazywają standardami.
Dziś nie muszę widzieć nic żeby iść drogami,
Których nie poznaliby nawet za milion swoich marnych dni.
Tli się we mnie resztka żalu dawnych epok nauk,
Które przelecą przez nich bez szans na zrozumienie
Te dni są pełne wstydu, upośledzonych zwidów i żalu,
Który dawno zmienił się we wkurwienie.

Ślepo układam kamienie na ich ciepłych grobach,
By na nich wybudować od nowa gmach
Nikt od tak nie umiał mnie zahamować i nie będzie umiał odwrócić tych strat.
Jak kat, myśli z betonu,
Rozlewam morze krwi wokół ich domów,
Przyszło mi być nim, kurwa, jak nie mi to komu
A gdy już odejdę zostanie ich strach.

Jak kaznodzieja. x3

[Zamknij oczy, chcę zobaczyć cię wieczorem
w moich słodkich snach] x4

Śpij jak dziecko, odpoczywaj,
Nie wiesz co mi dajesz, co otrzymam,
Dla tych samych chwil,

Panie,
Daj mi siłę pomścić dom i krew krajan
Potem zawróć rzeki by zmyć ze mnie grzech ten
Przyszedłem tu by przynieść im Twoje imię
Zostaw mi tylko pamięć zabierz mi resztę. x2


O.S.T.R.

1432204077ecv5jWv2ZmMvShLvrOVbvCpan2Ofvh

Wiem że muszę zadbać o rodzinę – żonę ,syna, matkę,
Nie mów o białym złocie, tylko czym ja ją wykarmię,
To mój honor…
To dane Bogu słowo…

Brat, się budzę cztery razy w ciągu nocy do pieluchy,
Rap nie zrobi Cię człowiekiem, jak życie Cię nie nauczy,
Taka prawda…
Lenistwo zabija tu świat w nas…

Każdy by chciał wszystko naraz zamiast starać się o trochę,
Niby nikt tu nic nie pali, a by zjarał Europę,
Powiedz….
Czy wystarczy nam spowiedź….?

Nieistotne, się dowiem, jeśli będzie mi pisane,
Bo wiarę mam w sobie, kiedy klęczę nie kłamię,
Panie…
To tylko jedna z planet…

Mały w przestrzeni kamień, który nazywamy Ziemią,
Od jej zaniedbania, tu przemoc rodzi pieniądz.,
Bo ludzie nie zmądrzeją…

Powiedz komu dałeś władzę? Tajnym służbom?
Nie widzisz, że te służby w sposób jawny się kurwią?
Daj usnąć…
Rap gra jedyną furtką…

Przecież widzisz jak się staram, by być dobrym ojcem,
Takich jak ja miliony, chcę być mądry w tej trosce,
Ale…
Tu cenią spryt, nie talent…

Czy Ty dbasz o detale? Na co ta zwłoka, Panie?
Szacunek mam do ludzi, tu z każdym z lolka spalę,
Ramię w ramię…
Dzięki nim rodzinę karmię…

Wierze w Ciebie z całych sił, oddałbym Tobie co mam,
To, że wkręciłeś mi film prosty – człowiek i rap,
To mój szlak…
Niczym ostateczna msza…

Pilnuj Nas przez ten czas, traktuj to jak modlitwę,
Wiem, że gdy mam Ciebie, moja dusza nie zniknie,
To jest fakt…
W życiu ostateczny blask…

Jak do siebie chcesz mnie zabrać, to proszę Ciebie spróbuj,
Zrobisz to fachowo, szybko, przez sen, bez bólu…


O.S.T.R.
Irak miał ropę, Afganistan opium,
Pieniądze, tam gdzie przebiega linia frontu,
Bruksela jak rekin czeka, aż się wykrwawi,
Każdy z nas, demokracja z metodami jak Stasi,
Wolność, kolorowy sen szarych murów,
Nieba kres, kurwa co Ty wiesz o bólu,
Przepych, do prywatnych szkół ślemy dzieci,
Nie mówimy o prawdzie, częściej piszemy czeki,
Bum prosto w plecy, koniec marzeń,
Pourywane ręce, nierozpoznawalne twarze,
Chcesz, pokaże Ci śmierć, prawdy przeciek,
Małolatów bronią w koszulce Barcy z Unicefem,
To jest strach, dla następnych pokoleń,
We krwi po kolana, idąc prosto w sam ogień,
Bez czci i przesłania, widząc to w kosztach wojen,
Ty będziesz następny, świat szykuje odpowiedź,
Al-Assad zna tą rolę.
Europa obsrana dopuściła już do władzy Holocaust,
Morda krótko, kto tu jest kurwą?
Sprzedali nas wtedy, to sprzedadzą nas jutro,
Czarno na białym jak obraz w 2N,
Nienawiść to mój ojciec, matka to moja krew,
Łatwiej odwrócić głowę, jeśli nie widzisz wniosków,
Nie Twoje dzieci, nie Twój dom stoi w ogniu.

Hades

Kościół palił domy, Islam burzył miasta,
Żydzi sprzedawali swoich, dziś to robi demokracja,
Gdy Religia jest pod polityką państwa,
Powiedz czemu muzułmanie, dalej nienawidzą chrześcijaństwa?
Bin-Laden nie żyje, przeżyły jego hasła,
Sprzedał go Judasz, który jest w każdy z nas,
A ja świata nienawidzę, bo zżera go arogancja,
Biorę od niego dokładnie tyle, ile mogę dać,
Wszędzie dookoła nas ślepa wiara,
Pamiętaj o Historii, skoro lubi się powtarzać,
Jesteśmy ludźmi, przed nami koniec świata,
W naturze wszystko wraca, to czysta równowaga,
Będziemy równi, dopiero na cmentarzach,
Jeśli nasi przyjaciele, będą mieli za kim płakać,
Nasza praca, będzie darem dla potomków,
Uczmy ich pokoju i rozwoju horyzontu,
Zamiast wiary w złotych bożków, wojen w ich imieniu,
Bóg nie stoi po żadnej stronie, mówi o przebaczeniu,
Ty co mu powiesz? Że przyszedłeś, po nagrodę?
Że z góry zapłacone? Między prawdą, a betonem,
To wszystko jest połączone, inaczej być nie może,
W końcu to mniej, niż piksel w Mlecznej drodze,
Albo to ja, albo to wszystko jest chore,
Na zdrowie! Trzeba jakoś żyć, Twoja kolej!


Tau

1_that_tree5-950x425

[Tau]
Mój Cudotwórca. O wielki Bóg.
Tyle lat czekałem na ten moment,
Ja wiedziałem że na nowo się urodzę,
Twoje dzieła są ogromne mój Boże, Stwórco,
Jesteś Cudotwórcą.

Co za cud. Umarłem, a żyje – niemożliwe,
Upadłem, a stanąłem na szczycie, Ty,
I choć nie mam skrzydeł lecę wyżej
Bo to życie jest na chwilę więc zrobiłem z doczesności,
trampolinę do wieczności.

Trzy lata temu byłem wzorem ateisty,
Wzory przekształciły się na jeden wzór – Jurodiwy.
Przy tym Joseph Murphy jest jak Eddy – śmieszny,
Mam wzór do potęgi, Sakramenty.
Wierz mi, wariat, żadna czarna biała magia,
Od jej uprawiania miałem Peszka jak Maria #Awaria.
Święty kielich – krew i kawałek ciała,
Leć się wyspowiadaj z tego czczenia diabła.
Jak porcelana skończysz w kawałkach i nie na płycie,
Dam Ci nowe światło tamto przyniósł Ci Lucyfer.
Znam go, ciągle mówi „Nie przesadzaj Katol!”,
Od słuchania jego myśli miałem w bani chaos.
Co się o nas nie martw? Kochani Bracia,
Nikt nie ogarnia wszechświata więc musimy się nawracać.

[ref. Agnieszka Musiał]
Proszę kochaj mnie, mój Cudotwórco, który zmieniasz mnie,
Proszę prowadź mnie, mój Cudotwórco, który znasz mój cel,
Proszę ochroń mnie, przed grzechem, który zaprowadza śmierć,
Boże kocham Cię, mój Cudotwórco, który zbawisz mnie.

[Tau]
Co za cud. Osiem wielkich marzeń w niecałe trzy lata,
Zero uzależnień, czystość seksualna, faza
Praktycznie nie ściągam różańca,

 jest to katolik dlatego nie rozumie że w kościele katolickim nie ma również prawdziwego Boga, lecz po piosenkach widać że ma wielką wiarę ale niestety  różaniec to pogańska modlitwa

Debiut roku cztery płyty i drugi debiut Tau: za to Bogu chwała!

Ty. Nowa Ziemia, chcesz ujrzeć Boga Ziemian?
Zbliża się Paruzja, będziesz miał okazję, czekaj.
Albo klękaj, za młody jesteś by umierać,
I poznać Heroda w torturowniach piekła.
Jak Nergal, obłaskawił władce podziemia,
I teraz zsyła zarazę na człowieka i umiera w mękach.
Nie nazywaj Boga pechem ani losem ziomek,
„W piątek trzynastego, w Tobie czyha demon!”.
Nie jestem egzorcystą, nie bądź drugim Mezo,
Porzuć tą Ezoterykę, zanim wyrzuci Cię w piekło.
Posłuchaj bitu dekady i przyznaj mi że tłusty,
To od Trójcy dary, nie wierzysz w Duchy?
Mam przymierze z Bogiem i nigdy nie zbłądzę,
Upominam Cię z miłości, a nie dlatego, że mogę.

[ref. Agnieszka Musiał]
Proszę kochaj mnie, mój Cudotwórco, który zmieniasz mnie,
Proszę prowadź mnie, mój Cudotwórco, który znasz mój cel,
Proszę ochroń mnie, przed grzechem, który zaprowadza śmierć,
Boże kocham Cię, mój Cudotwórco, który zbawisz mnie.

[Tau]
Co za cud. Medium był Traperem i wytropił Boga,
Tau jest Łowcą i wyłowi wroga,
Punche są słabe, bo nie wnoszą nic do życia, więc posłuchaj,
Przekazuję Ci Remedium, które dał mi Cudotwórca!

Scena pękła, deski zeżarł kornik,
A zaraz wpadnie tu komornik powyłączać korki.
Wielcy poeci i to zbiorowisko gapiów,
Medium też był aktorem ze spalonego teatru, he.
Ale uciekł, to być albo nie być.
Wolę żyć na zawsze, niż mieć dylematy śmierci #Shakespeare,
Nie śpij, nie łudź się że Twoje teksty,
To tylko litery które układają się w piosenki.
Nie unikniesz konsekwencji, jeśli zniszczysz komuś życie,
Mam dla Ciebie radę mordo – pomyśl nim napiszesz.
Czytaj, nieświadomość nas zabija,
Nawet nie wiesz kiedy umrzesz, a znasz sekrety życia?
Kpina! I to nie jest żaden diss track,
Chcę Ci uświadomić, że nie masz pojęcia z kim igrasz.

Bo nie masz.
Musisz poznać źródło mocy, z której czerpiesz.
Nie jesteś tylko ciałem. Ono umrze już wkrótce.
Masz duszę, która jest nieśmiertelna.
Weź te słowa na poważnie. I przeproś Boga.

[ref. Agnieszka Musiał]
Proszę kochaj mnie, mój Cudotwórco, który zmieniasz mnie,
Proszę prowadź mnie, mój Cudotwórco, który znasz mój cel,
Proszę ochroń mnie, przed grzechem, który zaprowadza śmierć,
Boże kocham Cię, mój Cudotwórco, który zbawisz mnie.

[Tau]
To już chyba koniec. Walcz o życie. Walcz. Walcz.

Ref:
Życie mam jak tekst, ja ustalam treść
Nie wiem jak to jest, że wiem
Mamy wielki dar, dał go nam Nasz Pan
Życie to jest rap, o taak

[Co za dzień, co za dzień x2
To jest Wszechświat, który stworzył dla mnie Pan
Dzięki Bogu, dzięki Bogu,
To jest rap, który stworzył dla mnie Pan,
Mój mózg, rozum stworzył Bóg(rapu)]

[Zwrotka 1]
Ja przepisuje teksty, które dyktuje mi Duch Święty
Będziemy zbawieni – jeśli posłuchamy treści
Nie po to jestem tym raperem,
Żeby kopiować Ewangelię,
Ale rapuję dziś do Ciebie,
Żebyś otworzył Pismo Święte,
To w Nim jest prawda, kim jest raper bez czytania, prawda?a a
Musimy czytać, aby poznać Pana
Zasób słów masz ubogi, gdy nie dotykasz książki,
Pomyśl – nikogo w rapie nie zaskoczysz,
Kroki, trzeba je stawiać, żeby iść przed siebie
Modlitwa jest wyspą na której możesz się rozejrzeć
Kiedy tak płyniesz swoim życiem,
Trzeba odpocząć na tej wyspie,
I na spokojnie to przemyśleć, żeby wypłynąć na głębinę
Kim jest raper, gdy nie umie pływać w bitach (kim?)
Tym czym ryba, która zaplątała się w sidłach
Czyli – czytaj pisma, módl się módl, powtarzaj,
Ćwicz flow i pisz teksty – to podstawa

Ref:
Życie mam jak tekst, ja ustalam treść
Nie wiem jak to jest, że wiem
Mamy wielki dar, dał go nam Nasz Pan
Życie to jest rap, o taak

[Zwrotka 2]
Po drugie przyjmuj ciało, które daje Jezus
Bez tego dajesz ciała, jesteś słaby, jeszcze nie wiesz czemu?
Nigdy nie wydasz swojej płyty, kiedy nie będziesz siedział przy tym
Nigdy nie będziesz chodził głodny, kiedy zostaniesz nakarmiony
Jeśli wierzysz w Boga, a nie chodzisz do kościoła

jak wiemy kościół nie ma nic wspólnego z Bogiem ,

jednak mimo wszystko fajnie że woli rapować o Bogu niż o zgniliźnie świata

To jak kocham rap – ale nie kocham rapować, chłopak
Musisz praktykować, żeby zostać królem rapu
Musisz pokutować, aby poznać Boga, rapuj
Chodzi o post, ale nie ten na facebooku
Choć ma Boga w nazwie on nie umrze za Ciebie Ty zuchu
Mark Zuckerberg Cię nie wskrzesi
Masz tu lekcje, bierz i przepisz
Każdy z Nas jest nieśmiertelny, ale nie każdy jest bezpieczny
Jedni będą zbawieni – a drudzy potępieni
Jeśli chcesz być wśród pierwszych to musisz się odmienić
Bo być raperem to nie jest takie łatwe,
Ale jak posłuchasz Boga rapu będziesz miał zabawę zawsze

Ref:
Życie mam jak tekst, ja ustalam treść
Nie wiem jak to jest, że wiem (Nie mam pojęcia)
Mamy wielki dar, dał go nam Nasz Pan
Życie to jest rap, o taak

[Zwrotka 3]
Patrz, przesłuchałeś przecież parę pierwszych płyt – pomijam
Pomyślałeś pewnie „Piotrek przemija” – pomyłka
Po pierwsze, pamiętam prestiż pisania poezji piękno pism
Przeczytanych podczas poszukiwań prawdy, pustelnik
Pewna przemiana przepełniła pamięć pozytywem
Pan pokazał prawdę przewracając perspektywę pismem
Przejechałem paręnaście pięter, potem
Pokonałem paru panów piekieł, pokochałem planetę, przemyśl
Przedtem pomyliłem priorytety, próżny
Potężny Pantokrator podarował pragnienie pokuty
Pozbawił pustki, próżni, postawił przed pokusy pacierz
Proch, pył podpisz papier, pakt
Po prostu przybij pieczątkę pod pismem
Pan przyjmuje profesorów, prostaczków, pomyślcie
Prosta podpowiedź – przebacz, pość, pomódl pokornie
Potem powiedz, Panie przyjdź – proś pobożnie
A będziesz godzien, mieć pokój w sobie
I ogień ziomek
Jest tylko jeden Bóg rapu i ja nim nie jestem – nikt z Nas nie jest
Co nie oznacza, że nie można być w czymś najlepszym
I to udowadniać, ale tylko po to by powiększać chwałę Pana, Sprawdzaj

Jest tylko jeden taki Bóg, który włada wszystkim tu
To on stworzył mnie bym mógł pokazywać życia cud
Jest tylko jeden taki Bóg, który włada wszystkim tu
To on stworzył mnie bym mógł pokazywać życia cud


GrubSon

maxresdefault (4)


Woo

Ijeeaj!
Yo!Yo!Yo!Yo! Boy!
Laj laj laj laj laj laj Ijeea! (4x)
Boa boj!

Jestem tego pewny,
w głębi duszy o tym wiem,
że gdzieś na szczycie góry,
wszyscy razem spotkamy się.
Mimo świata, który (który),
kocha i rani nas dzień w dzień,
gdzieś na szczycie góry (szczycie góry),
wszyscy razem spotkamy się.

Się porobiło, czeka to też nas,
Ziemia coraz więcej pragnie ciała ludzkich mas,
Nikt nam nie powiedział, jak długo będziemy żyć,
do jakich rozmiarów ciągnęła się będzie życia nić.
Nikt nam nie powiedział, kiedy mamy się pożegnać,
i ile mamy czekać, aby znowu się pojednać,
ramię w ramię nawzajem siebie wspierać,
rodzimy się, by żyć, żyjemy, by umierać.
Aniele śmierci, proszę, powiedz mi,
czemu w stosunku do nas jesteś obojętny,
najlepsze są dla Ciebie młode ofiary,
nigdy nic Ci nie zrobiły, a traktujesz je jak psy.
Zobacz! Ile miłości w każdym człowieku,
nie jeden by chciał przeżyć choć pół wieku,
i nie jednemu od wielu lat najbliższych ziomów brak,
ciężko pogodzić się z tym, ale mimo tego ja i tak:

Jestem tego pewny,
w głębi duszy o tym wiem,
że gdzieś na szczycie góry,
wszyscy razem spotkamy się.
Mimo świata, który (który)
kocha i rani nas dzień w dzień,
gdzieś na szczycie góry (szczycie góry),
wszyscy razem spotkamy się.

…spotkamy się, spotkamy się, spotkamy się, spotkamy się…
A-ijajaj, A-ijajajo,

Gdzieś daleko i bardzo wysoko,
gdzie zwykły śmiertelnik nie stąpa tam nogą,
gdzie spokój, harmonia i natury zew,
gdzie słychać szum drzew i ptaków śpiew.
Wschód słońca pada na twarz,
wypełnia Twą duszę, którą ciągle masz,
wydaje się Tobie, że te uczucie już znasz,
ale ono wcale nie jest Ci znane.
Chociaż było pisane i pisane też jest nam,
tak, że wszyscy się spotkamy, więc nie będziesz już sam (nie będziesz),
spotkasz ludzi, których tak bardzo kochałeś,
choć lata nie widziałeś, nadal kochać nie przestałeś (YO).
Teraz leżysz na plecach, spoglądasz na błękitne niebo,
serce dotyka serca, nie ma szczęścia, nie ma pecha,
nikt się nie złości, nikt nie docieka.
Człowiek obok człowieka z nurtem płyną jak rzeka,
połączeni w jedną całość na samym szczycie góry (Mekka).

Joł, joł, joł.

Uuu, C’mon!

Jestem tego pewny,
w głębi duszy o tym wiem,
że gdzieś na szczycie góry,
wszyscy razem spotkamy się.
Mimo świata, który (który)
kocha i rani nas dzień w dzień,
gdzieś na szczycie góry (szczycie góry),
wszyscy razem spotkamy się.

Gogo,Gogo,Gogo,Gogo
Jo jo jo jo jo jo jo ny (X2)

Na szczycie się spotkamy (jo ny),
wiem to na pewno (go go),
na szczycie się spotkamy (jo ny),
wiem to na pewno (go go).

Mamy mowę o przyszłym Królestwie Bożym i górze Synaj !

http://www.zbawienie.com/dobranowina.htm




Szatański plan upadku moralnego młodzieży Polskiej – muzyczni idole

Tak jak widzisz nie wszyscy stoją po złej stronie i WSZYSTKO co słuchasz sprawdzaj, aby mieć pewność ,że nie słuchasz szatańskiego przesłania !

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące artykułu / bloga czy nie jesteś pewny jakiegoś artysty

i chciałbyś go sprawdzić możesz napisać do mnie na e-mail : liksar@o2.pl

bądź napisz na facebooku : Liksar 

Z Bogiem !


 strona główna :

 https://liksar.wordpress.com/


 CTSG_551aa27f3eb2a_large

Reklamy

20 comments

  1. Witam, mógłbyś wejść na http://forum.bozonrecords.pl/ udzielam się tam z kolegą, próbujemy promować Prawdę, używając też np. twoich obrazków za co się chyba nie obrazisz :).

    Muszę dodać że też „przejrzałem na oczy” po kawałku Sokoła jakiś czas temu, trafia w samo sedno

    Lubię to

      • To ja się może podłączę pod komentarz kolegi. Działałem na forum bozon pod nazwą slowianin ale usunęli m0je konto bo widocznie pewne tematy były niewygodne, od wczoraj piszę pod nickiem bimbam. Czy mógłbyś pisać o Królestwie Bożym lub pod moimi tematami – wiara czy uczynki albo trójca, bo samemu ciężko coś zdziałać 😉 Z góry dzięki
        I jakby coś to tam pisz na pw 🙂

        Lubię to

      • Witaj bracie, widzisz na takich forach zawsze dostaniesz bana bo to co dla nich jest niewygodne jest usuwane:

        2. Zachęca się do rozmów i zadawania pytań na temat Boga osoby poszukujące Boga oraz osoby wszystkich wyznań. Zachęca się do DYSKUSJI na wszelkie tematy związane z religią. Jednocześnie zabrania się PROMOWANIA na Forum herezji, postaw wrogich Kościołowi i religii katolickiej, a także wszystkiego, co mogłoby stanowić pokusę do popełnienia jakiegokolwiek grzechu.

        Czyli wytykaj błędy każdej religii ale kościół katolicki jest święty, to nie jest postawa Obiektywna i dużo nigdy nie zdziałasz na takim forum : /

        Lubię to

  2. Ale zawsze coś. Wiesz zauważyłem, że kilka osób zaczęło się poważnie zastanawiać i przyznawało mi rację choć byli zagorzałymi katolikami – zamknąłem bodajże 2 albo 3 tematy. Więc nie jest aż tak źle. Póki co, przez pewien czas zamierzam kontynuować tam swoja działalność – kilku moich znajomych obserwuje forum. Zrozumiem że nie masz czasu inne forum, szkoła itp. 😉 ale we dwójkę zawsze raźniej więc można próbować
    A ban pewnie przez to że pisałem zbyt agresywnie, radykalnie oraz za dużo linkowałem, chyba 😀
    Wszystkiego dobrego i z Bogiem

    Lubię to

  3. Genialny blog! Ja już dawno zauważyłam, że dzieje się coś nie tak na tym świecie – mój tata wszystkich uświadamiał zawsze – śmiali się z niego! Ale odkąd zaczęły się sprawdzać rzeczy o których mówił niektórzy przejrzeli na oczy. Walczmy o prawdę.

    Lubię to

    • Daniela 12
      (4) Ale ty, Danielu, zamknij te słowa i zapieczętuj księgę aż do czasu końca, kiedy wielu będzie pouczanych i wiedza się powiększy.

      Pozdrawiam i cieszę się że zaczęłaś to pojmować 😉

      Lubię to

  4. Zapoznałem się ze wszystkimi częściami (5) o współczesnej muzyce polskiej i zagranicznej.

    W przypadku „artystów” zagranicznych,to temat jest mi dość dobrze znany,ale jestem zdumiony że na polskim rynku muzycznym aż tylu oddało się okultystyczno-diabolicznej propagandzie – Szok!!!

    Lubię to

  5. Taki niby genialny blog a promowanie tego satanisty Maleńczuka to co niby jest??? Nie ustrzegłeś się błędu! Masz wiele racji odnośnie satanizmu w muzyce, to akurat prawda to co piszesz, ale nie o tym Maleńczuku i masz chłopie protestanckie poglądy. Nie opieraj się za bardzo na Starym Testamencie bo jego czas minął i nas, chrześcijan obowiązuje Nowy Testament. Nowe Prawo!!

    Lubię to

    • Promowanie? Pokazałem tylko jego utwór który mówi akurat dużo prawdy, już naprawiłem błąd i dodałem że to satanista, przepraszam mój błąd. Protestanckie ? Mam po prostu swoje, dla mnie żadna religia się nie liczy, liczy się słowo Boga. TYLKO. St nie obowiązuje? Obowiązuje tak samo jak Nowy Testament. Mateusza 5 : (17) Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić.

      (18) Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie.

      (19) Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie Niebios; a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios.

      (20) Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios .

      Dla mnie Chrystus mówi tutaj zupełnie co innego 😀

      Lubię to

      • Można długo tak „walić” cytatami, tylko co z tego wyniknie, bo wyrywać z kontekstu można wiele… Jezus Chrystus zawarł Nowe Przymierze (podczas ostatniej wieczerzy o tym mówił), stare prawa ustąpiły nowym a sam Jezus przestrzegał starych by nie mógł zostać oskarżony o ich łamanie. Jezus wypełnił wszelkie proroctwa, wszystko co było zapisane. Natomiast Jego śmierć a przede wszystkim zmartwychwstanie tworzy nowy porządek. Żydzi biorąc na siebie i swoje dzieci krew Chrystusa (zbrodnię zamordowania Jezusa czyli Boga) doprowadzili do zagłady swojego narodu (dzisiejsi żydzi to już nie ci sami, dzisiejsi to to Chazarowie).
        Co do wątku protestanckiego miałem na myśli „kwestię” poruszoną w artykule od kulcie Matki Boskiej. W nowym Testamencie w Ewangelii św. Łukasza czytamy:
        „46 Wtedy Maryja rzekła: «Wielbi dusza moja Pana,
        47 i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
        48 Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
        Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,
        49 gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
        Święte jest Jego imię –
        50 a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.
        51 On przejawia moc ramienia swego,
        rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.
        52 Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.”
        I nie jest to cytat wyrwany z kontekstu!! Wystarczy?

        Lubię to

  6. Fajny blog :)Jestem ciekawa Twojego zdania na temat Peji i Popka ? Mój brat często ich słucha, mi samej podobają się piosenki Peji, Popka z kolei nie lubię. Od niedawna interesuję się Biblią i widzę co się dzieje na świecie. Mam nadzieję, że będziesz analizował po kolei wszystkich artystów, bo naprawdę warto to wiedzieć, gdyż muzyka teraz jest wszędzie i bardzo szybko poprzez nią można wpaść w ręce złego.

    Lubię to

    • Nowy utwór popka ” monster” mówi chyba dużo o nim 😉 https://www.youtube.com/watch?v=S5yuG4V-lBo .. poza tym wystarczy spojrzeć na niego :/ albo na tą piosenkę : https://www.youtube.com/watch?v=d9PTWolqpCo czy są z tego jakieś pożytecznie płynące wartości ? Nie koniecznie ” pizda nad głową ” to ich wartości jakie niosą, no cóż.. na pewno nic budującego. Co do Peji , to sam do końca nie wiem, jednak z tego co ja przesłuchałem nie zauważyłem aby był po stronie złego, raczej człowiekiem buntu przeciwko systemowi, chociaż nigdy pewności nie mamy, najlepiej się wsłuchać w treść danej piosenki i samemu pomyśleć czy dany utwór nieście pozytywne treści , czy podjudza mnie do grzechu. Jeśli chciałabyś aby pomóc Ci przeanalizować artystę bądź utwór , pisz na facebooka albo email, chętnie pomogę 🙂 Pozdrawiam !

      Lubię to

      • Rozumiem, że podchodzisz do tematu w ten sposób, że nawet jak wykonawca ma parę wartościowych piosenek to i tak trzeba być czujnym w każdej jego nowej, tak? Sama spróbuję analizować, ale będę pamiętać, że jak coś , mam do kogo się zwrócić o pomoc 🙂 Pozdrawiam

        Lubię to

      • Oczywiście że tak, sam parę razy się przejechałem :/ Np. Popka piosenka ” wodospady” sam przyznam , że jest dość fajna i nie specjalnie widzę w niej coś złego. Natomiast na 1 pozytywną piosenkę, zobacz ile śpiewa o zgniliźnie moralnej, słuchają go głównie gimnazjaliści i LO, czyli okres człowieka kiedy buduje się jego świadomość i moralność, a jeśli buduje się ją na ” gangu ” ” koksie ” ” klubie go go ” etc etc.. nie ma on dobrego wpływu na ludzi i przyczynia się do upadku człowieka, a nie budowania jego wartości 🙂 Również Pozdrawiam Cieplutko 😀

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s