„Wybrańcy” Boga – historia papiestwa (2/2)

f13ac6ed-a03a-4fc3-85a6-820aa3e56585.jpg

Część 1 


JAN XXIII (1410-1415)johannes_xxiii_gegenpapst
   Czy zwykły bandyta, żołnierz, najemnik, pirat i bezczelny rozpustnik w jednej osobie może zostać papieżem? W średniowieczu mógł i Baltazar (Baldassare) Cossa z takiej okazji chętnie skorzystał. Urodził się w zubożałej szlacheckiej rodzinie z Ischii (niedaleko Neapolu) około roku 1370 jako syn Giovanniego Cossy i Ciccioli Barile, która była krewną papieża Bonifacego IX. Życie żołnierza i pirata szybko przestało mu wystarczać. Uzyskał więc doktorat z prawa, a w Rzymie studiował teologię.

   Bardzo szybko osiągał kolejne szczeble kariery duchownej. Przed ukończeniem 18 lat był już kanonikiem kapituły katedralnej w Bolonii. W roku 1392 był już papieskim szambelanem. Jego stryj, papież Bonifacy IX w roku 1402 mianował go kardynałem. Baltazar dał się szybko poznać jako wielki obżartuch i rozpustnik. Wykazywał się również bardzo wojowniczym charakterem. Hierarchowie kościelni uważali go bardziej za polityka niż osobę duchowną. Swoją pozycję Cossa wykorzystał do szybkiego wzbogacenia się. Przedstawiciele wszystkich profesji zobowiązani byli do płacenia wysokich podatków za świadczenie swoich usług. Najwięcej płacić musiały prostytutki oraz właściciele domów hazardów.
   Większość podatków przeznaczona była na utrzymanie jego domu w Bolonii, w którym mieszkało około dwustu guwernantek, żon, wdów i zakonnic. Każda z nich zobowiązana była do seksualnej uległości wobec Baltazara. On sam publicznie przyznawał się do uwiedzenia w swoich włościach kilku setek kobiet. Rodziny zhańbionych kobiet często groziły kardynałowi śmiercią, na co Cossa odpowiadał brutalnymi represjami wobec mieszkańców Bolonii. Na jego rozkaz, każdego dnia, skazywano mieszkańców na śmierć nawet za najdrobniejsze przewinienia. W czasie jego dziewięcioletnich rządów kardynalskich liczebność mieszkańców Bolonii skurczyła się do rozmiarów niewielkiego miasteczka.

Bycie kardynałem szybko się Baltazarowi znudziła. Zapragnął czegoś więcej – chciał zasiąść na papieskim tronie. Po śmierci papieża Aleksandra V w roku 1410, głośno mówiło się w Rzymie o niewątpliwym udziale Cossy w otruciu Ojca Świętego. Przybył na konklawe w Bolonii w jednym celu. Wspomógł się własna armią najemników, którzy otoczyli zgromadzonych tam kandydatów na nowego papieża. Nagle, nie czekając na oficjalny werdykt, żołnierze wyciągnęli broń, a Cossa wyszedł na środek mówiąc, że on jest papieżem. Nikt nie miał odwagi zaprotestować. W tym momencie były pirat został ukoronowany jako Jan XXIII.

Grób Baltazara Cossy, czyli antypapieza Jana XXIII, w Baptysterium San Giovanni we Florencji (Włochy).
   Od pierwszych dni pontyfikatu Jan XXIII wykazywał wielki talent administracyjny i  zdolności do prowadzenia interesów. Strona duchowa nowego papieża praktycznie nie istniała. Leonardo Aretino, były sekretarz kardynała Cossy, pisał wprost o tym, że Jan XXIII odmawiał pójścia do spowiedzi, nie przyjmował sakramentów. Co więcej, papież miał twierdzić także, że modlenie się to strata czasu. Nie wierzył także w zmartwychwstanie Jezusa. Często swoim kardynałom mówił również, że nie wierzy w istnienie jakiegokolwiek Boga.

Czy naprawdę można sądzić, że Watykan i kościół Katolicki ma coś wspólnego z Bogiem skoro ” reprezentant ” Boga mówi i robi takie rzeczy ? 

Herb antypapieża Jana XXIII.

Jedna rzecz nie dawała w tym czasie spokoju Janowi XXIII. Oprócz niego, urzędowało jeszcze dwóch innych papieży – Benedykt XIII, popierany przez Aragonię, Kastylię i Szkocję oraz Grzegorz XII, posiadający wsparcie książąt bawarskich i niektórych księstw wchodzących w skład Rzeszy. Taki stan rzeczy nie podobał się Zygmuntowi Luksemburskiemu, król Węgier i jednocześnie Cesarz Rzymski, który za wszelką cenę chciał ten problem rozwiązać. W tym celu zwołano w roku 1414 sobór w Konstancji. Mieli się tam wstawić wszyscy trzej papieże.

   Jan XXIII bał się o swoje stanowisko. Rozumiał też, że tylko pieniądze mogą mu pomóc w utrzymaniu swojego urzędu. We wszystkich parafiach ogłosił więc wyprzedaż odpustów. W krótkim czasie zarobił na nich milion dukatów w złocie. Z taką sumą wyruszył na sobór, który okazał się wydarzeniem co najmniej doniosłym…

Czy zdobywanie urzędu od Boga powinno opierać się na złocie ? Czy na wyborze od Boga ?


   Do Konstancji zjechała się ogromna liczba ludzi – dwa i pół tysiąca książąt i rycerzy, 18 tysięcy prałatów, kapłanów, teologów i mnichów. Przybyło również ponad 80 tysięcy ludzi świeckich – 45 złotników, 330 kupców, 250 piekarzy, 70 szewców, 48 kuśnierzy, 44 aptekarzy, 92 kowali oraz 228 krawców. Nie mogło tam zabraknąć także błaznów, żonglerów, akrobatów, golibrodów i oczywiście prostytutek. Podobno kobiet gotowych służyć swoim ciałem było ponad 1500! Tyle było wpisanych na listę, można więc przypuszczać, że nierządnic było znacznie więcej.
   Jan XXIII był pewny swojego zwycięstwa. Na jego korzyść zdawał się przemawiać również fakt, że na soborze nie pojawili się dwaj pozostali papieże. Sprawy przybrały jednak zupełnie inny obrót. Postanowiono, że zostaną ujawnione wszystkie jego niecne występki, a on sam zostanie pozbawiony swojego urzędu. Pojawiły się nawet głosy, że Jan XXIII za swoje grzechy powinien zostać spalony na stosie. Papież nie czekał na dalszy rozwój wypadków. Pod osłoną nocy uciekł z Konstancji w przebraniu żebraka. Został jednak schwytany i przywieziony z powrotem.
Grobowiec Jana XXIII.

14 maja 1415 roku odczytano listę przewinień Jana XXIII, która zdawała się nie mieć końca. Papieża oskarżono między innymi o bycie niewiernym, sprowadzenie papieża Bonifacego IX na złą drogę, sprawowanie okrutnych rządów w Bolonii, otrucie papieża Aleksandra V, brak wiary w zmartwychwstanie Jezusa i życie wieczne, zaznawanie przyjemności cielesnej ze zwierzętami, bycie wcielonym diabłem, utrzymywanie świętokradczych stosunków z trzema setkami mniszek, stosunki homoseksualne, kazirodztwo oraz zgwałcenie trzech swoich sióstr, uwięzienie całej swojej rodziny, liczne morderstwa, grabieże i tortury. Na koniec (29 maja 1415 roku) ogłoszono, że Jan XXIII jako morderca, sodomita, świętokradca i heretyk został pozbawiony tytułu papieża.

Ku zaskoczeniu zgromadzonych, papież przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Synod uznał jego skruchę i zamiast na stos, skazał go na uwięzienie.

   Jeden z obecnych na synodzie kronikarzy zapisał:

„Zapewne jeszcze nigdy nie wytoczono przeciwko żadnemu człowiekowi siedemdziesięciu najcięższych oskarżeń, aniżeli przeciwko namiestnikowi Chrystusa. Jeszcze przed ostatecznym ogłoszeniem wyroku, szesnaście z tych najbardziej rozpasanych nieprawości odrzucono, i to nie przez wzgląd na papieża, ale dla ogólnej przyzwoitości.”

   Po trzech latach Cossa wykupił się jednak z niewoli. W roku 1419 przybył do Florencji, gdzie żył w przepychu, otoczony służbą i młodymi kurtyzanami. Nie pozbawiono go wszystkich stanowisk kościelnych. Do końca swoich dni pozostał kardynałem-biskupem Tusculum. Były papież-pirat zmarł 22 grudnia 1419 roku we Florencji i tam też spoczęły jego szczątki. Okazały grób, już po jego śmierci, wykonany przez Donatella oraz Michelozza.
   W roku 1958 papieżem został wybrany Włoch Angelo Giuseppe Roncalli, który również przyjął imię Jana XXIII. Decyzja o wyborze takiej numeracji miała na celu ukazanie nieprawowitości pontyfikatu Baltazara Cossy. Tym samym Pierwszy Jan XXIII został oficjalnie uznany za antypapieża. Niezależnie od toczącej się przez wieki dyskusji, czy Baltazar Cossa był legalnym papieżem, czy też nie – aż do roku 1904 był on wymieniony w oficjalnych spisach papieży w „Annuaire Pontifical Catholique”.

PAWEŁ II (1464-1471)
P. PAOLO 02.jpg
Zdarzało się czasami, że

papieżem zostawała osoba, która w ogóle tego nie chciała.

Urodzony w Wenecji, 23 lutego 1417 roku, Pietro Barbo chciał zostać kupcem – tak jak jego ojciec Niccolo. Nie marzył o byciu Ojcem Świętym. Mało tego, Pietro nie chciał być nawet duchownym. Jednak jego wuj, papież Eugeniusz IV, nie liczył się w ogóle ze zdaniem swojego bratanka. Widział w nim swojego następcę i robił wszystko, by swój plan zrealizować.
   Wbrew swojej woli Barbo został najpierw archidiakonem Bolonii i biskupem Cervii. Potem posypały się kolejne stanowiska. W roku 1451 został biskupem Vicenzy, później biskupem Padwy (1459-60). Na konklawe po śmierci papieża Piusa II, w roku 1464, Pietro nie chciał przybyć. Po namowach zgodził się i został wybrany papieżem już po pierwszym głosowaniu. Nawet z wyborem swojego papieskiego imienia miał problemy…
   Słynący ze swojej urody Pietro początkowo chciał przyjąć imię Formozus („formosus”po łacińsku znaczy „piękny”), później Marco (na cześć weneckiego okrzyku bojowego), jednak odwiedziony od tych pomysłów został Pawłem II. Ludzie z jego najbliższego otoczenia częściej mówili o nim Narcyz, ponieważ bardzo często papież siadał przed lustrem i przyglądał się własnemu odbiciu. Z czasem dorobił się także innych niechlubnych przydomków, związanych z cechami swojego charakteru. Kardynałowie mówili o nim „Pia Maria” („Pobożna Maria”), gdyż słynął z wielogodzinnych modlitw, podczas których zamykał się w swoich komnatach. Dużo mniej przychylnym określeniem Pawła II był przydomek „Dolore Domina Nostra” („Nasza Pani Bolesna”), który wyśmiewał jego bardzo zniewieściały sposób bycia i fakt, że papież zaczynał płakać z byle powodu – nawet gdy spotykał się z najdelikatniejszą odmową.

Od początku swojego pontyfikatu Paweł II nie przywiązywał najmniejszej uwagi do swoich papieskich obowiązków. Chciał jedynie być podziwiany przez wiernych. Stworzył swój dwór, wzorowany na dworach książęcych. Uwielbiał przepych i bogactwo. Kazał zrobić dla siebie tiarę, która swoją wartością przewyższała jego własny dom. Z watykańskiego skarbca wynosił ogromne ilości ozdób i klejnotów, które układał w swoim łożu. Całymi nocami oglądał wszystkie swoje kosztowności w towarzystwie swoich męskich faworytów, których hojnie nimi obdarowywał. Spał w dzień, zupełnie nie przejmując się swoimi papieskimi powinnościami.

Moneta z wizerunkiem kardynała Pietro Barbo,
późniejszego papieża Pawła II.

Kolejną jego miłością były wszelkiego rodzaju rozrywki. Wydawał kościelny majątek na różne bale, przyjęcia, karnawały oraz wszelkie formy sportowej rywalizacji. Jedną z jego ulubionych konkurencji było poniżanie mniejszości religijnych i biedoty. W roku 1468 roku organizował wyścigi, ulicami Rzymu, w których przymusowo ścigali się Żydzi, prostytutki, starcy, dzieci, garbaci, karły, osły i woły. Publiczność obrzucała uczestników wyzwiskami i kamieniami. Uczestnicy zawodów potykali się i upadali, ku radości zgromadzonej publiczności. Gdy w skarbcu zaczęło brakować funduszy, zmusił miejscowych Żydów to pokrywania kosztów tych wszystkich wydarzeń.

   W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Piusa II, nienawidził humanizmu i humanistów. Szybko popadł z nimi w konflikt, gdyż nie wykazywał absolutnie żadnego zainteresowania sztuką. Gdy zamknął Akademię Rzymską, nazwano go barbarzyńcą, który gardzi sztuką i nauką. Paweł II zrewanżował się swoim przeciwnikom, oskarżając ich o kultywowanie starożytnych wartości pogańskich. Widmo zbliżających się procesów o herezję zmusiło wielu humanistów do opuszczenia Rzymu.
   Paweł II pod koniec swojego pontyfikatu zaczął gustować w torturach. Wielką satysfakcję przynosiło mu oglądanie nagich mężczyzn rozciąganych na kole. Im młodsi byli torturowani, tym lepiej. Gdy brakowało skazańców, papieżowi dostarczano niewinnych chłopców, zabranych prosto z ulicy. Podobno Paweł II do torturowanych młodzieńców zwracał się słowami, aby się nie martwili, ponieważ dobry Bóg wynagrodzi im w Niebie wszystkie męczarnie.

Trudno o większe herezje ! 

   Przyczyny śmierci Pawła II nie są do końca jasne. Wiadomo tylko, że papież zmarł w Rzymie 26 lipca 1471 roku. Istnieją dwie wersję mówiące o tym, jak wyglądały jego ostatnie chwile. Pierwsza sugeruje, że papież zmarł na atak serca. Druga wersja wina za śmierć obarcza melony, które Paweł II uwielbiał. Podobno najadł się nimi tak bardzo, że pękł mu żołądek. Obie te wersje są zgodne, co do jednej rzeczy – w obu przypadkach śmierć papieża miała nastąpić podczas ostrych igraszek z jego nieletnich służącym

Pałac Wenecki (Palazzio Venezia) został zbudowany na polecenie papieża Pawła II i był jego główną rezydencją.

SYKSTUS IV (1471-1484)19628924274_b0b9576bef_b
   Następcą znienawidzonego przez rzymian Pawła II został Sykstus IV. Jego wybór początkowo został przyjęty z entuzjazmem. Wszyscy mieli nadzieję, że nowy papież dokona moralnej odnowy Kościoła i przywróci sztuce należne jej w Watykanie miejsce. Szybko jednak pożałowano tej decyzji…
   Sykstus IV przyszedł na świat 21 lipca 1414 roku w Celle Ligure (region Liguria w północnych Włoszech) jako Francesco della Rovere. Pochodził z biednej rodziny. W wieku 9 lat rozpoczął naukę we franciszkańskim konwencie w Savonie. Wstąpił do tego zakonu, aby kontynuować naukę na uniwersytetach w Padwie, Bolonii i Pawii, gdzie uzyskał doktoraty z filozofii i teologii. W roku 1444 przyjął święcenia kapłańskie i został profesorem teologii. Swoją działalność duchowną poświęcał głównie na pisaniu traktatów teologicznych, dotyczących „Krwi Chrystusa” i „Niepokalanego poczęcia Marii”.
   Papieżem został 9 sierpnia 1471 roku. Tuż po swoim wyborze podpisał „kapitulację wyborczą”, w której obiecał zwalczenie nepotyzmu w strukturach kościelnych. Wkrótce okazało się, że Sykstus IV nie tylko nie miał zamiaru walczyć z tym zjawiskiem, ale i sam stał się jego wielkim zwolennikiem. Za jego rządów nepotyzm osiągnął niespotykaną wcześniej skalę.
   Cały Rzym, aż huczał od plotek na temat jego nieślubnego potomstwa. Aż sześciu swoich synów, których nazywał „bratankami”, uczynił kardynałami. Podobno jeden z nich, słynący ze swojej urody Pietro Riario, był owocem związku Sykstusa IV ze swoja rodzoną siostrą. Zarówno Pietro, jak i jego drugi syn Giuliano della Rovere (późniejszy papież Juliusz II) dopuszczali się kazirodczych aktów seksualnych z własnym ojcem w zamian za klejnoty pochodzące z watykańskiego skarbca.
   Niemal wszyscy członkowie rodziny della Rovere otrzymali wysokie stanowiska – nie tylko kościelne, ale i świeckie. Takie praktyki szybko zaczęły być głośno krytykowane, zwłaszcza, że większość przedstawicieli tej rodziny okazała się niegodna do piastowania jakiejkolwiek funkcji poprzesz swój rozwiązły tryb życia.
„Sykstus IV mianuje Bartolomea Platinę prefektem
Biblioteki Watykańskiej” – obraz Melozza da Forli
z roku 1477. Obecnie znajduje się w zbiorach
Pinakoteki (Muzeum Watykańskie).

Wszystkie źródła zgodnie potwierdzają, że Sykstus IV był człowiekiem bardzo pobożnym. Nie przeszkadzało mu to jednak wykorzystywać papieskiego tronu do własnych celów. Niemal całą swoją uwagę poświęcał nie sprawom boskim, ale pomnażaniu własnego majątku. Podniósł wszelkie możliwe podatki. Wprowadził także nowe. Każdy kapłan, który chciał mieć kochankę musiał za ten przywilej zapłacić. Papież poszedł na rękę również zamożnym mężczyznom, którzy po zapłaceniu odpowiedniego podatku, mieli pełne prawo „pocieszać” zamężne kobiety, podczas nieobecności ich mężów.

   Sykstus IV zdobył również renomę „szczodrego dobroczyńcy dla prostytutek”. Aby powiększyć swój majątek zbudował w Rzymie okazały dom publiczny, przeznaczony dla osób obojga płci. Pracę w nim mogła znaleźć niemal każda chętna kurtyzana, bez względu na wiek i status społeczny. Za możliwość legalnego zarobkowania prostytutki płaciły papieżowi około 400 dukatów rocznie. Prowadzone w tym czasie zapiski sugerują, że podczas pierwszego roku za pracę w „papieskim burdelu” prostytutki zapłaciły łącznie około 26 tysięcy dukatów.
   Wydając specjalną bullę zastrzegł sobie jedyne prawo do produkowania i sprzedawania specjalnych „papieskich figurek”, przedstawiających postać świętego baranka. Oświadczył wiernym, że dotknięcie kupionej figurki nie tylko leczy wszelkie możliwe choroby i chroni kobiety przed śmiercią podczas ciąży, ale również ratuje przed pożarem, rozbiciem statku na morzach i oceanach, gradem, piorunami oraz popadnięciem w obłęd. Wierni ochoczo nabywali święte baranki, przez co do skarbca Sykstusa IV trafiły ogromne sumy. Był on także pierwszym papieżem, który wprowadził (w roku 1474) płatne odpusty za dusze zmarłych, gdzie pieniądze wpłacane przez rodzinę nieboszczyka były jedynym gwarantem odpuszczenia grzechów i życia wiecznego po śmierci.
   Papież, który nie ukrywał swojego biseksualizmu czerpał z życia pełnymi garściami. Nie miał także nic przeciwko temu, aby inni korzystali z życia w każdy możliwy sposób. Gdy pewna rodzina kardynała z kościoła św. Łucji zwróciła się do Sykstusa IV z pisemna prośbą o zgodę na popełnienie grzechu pederastii i kazirodztwa podczas trzech najgorętszych miesięcy w roku – w czerwcu, lipcu i sierpniu – na co papież bez wahania się zgodził a pod petycją własnoręcznie napisał: „Niech się stanie, co się uprasza”.
   Sykstus IV słynął także ze swojego uwielbienia dla sztuki. Nie tylko tej wzniosłej. Wiele uwagi poświęcał dziełom zawierającym erotykę i bluźnierstwa. Tak było w przypadku opublikowanej w Niemczech wizji niejakiego mnicha Alano de Rupe:

„Pewnego razu przenajświętsza Dziewica Maryja wkroczywszy do celi zamkniętego Alamo de Rupe, wzięła włos z jego głowy i uczyniła pierścień, z którym poślubiła ojca i spowodowała, by ją pocałował i trzymał w dłoni jej pierś. I mówiąc wprost, w krótkim czasie stała mu się tak bliska, jak kobieta zwykła być blisko ze swym mężem”

   Mnich swoje erotyczne fantazje przelewał na papier, Papież nie tylko się w nich ochoczo zaczytywał, ale je również uświęcał.
Kaplica Sykstyńska – papieska kaplica w Pałacu Watykańskim,
powstała w latach 1475-1483 z fundacji Sykstusa IV.

Przez cały jego pontyfikat bardziej skłaniał się ku sprawom świeckim, jednak nie zapomniał całkowicie o obronie wiary. 1 listopada 1478 roku na wyraźną prośbę hiszpańskiej pary królewskiej – Ferdynanda Aragońskiego i Izabeli Kastylijskiej – wydał bullę papieską sankcjonującą hiszpańską Inkwizycję, instytucję kościelną zajmująca się walką z heretykami. Z papieskiego polecenia Naczelnym Inkwizytorem został okryty złą sławą Tomás de Torquemada, który stał się symbolem religijnej nietolerancji. Uwielbiał wszelkie tortury, a skazanych chętnie palił na stosie.  Był jednym z inicjatorów dekretu o wygnaniu Żydów z Hiszpanii w 1492 roku. Szacuje się, że w samej tylko Hiszpanii życie w płomieniach straciło około 2 tysięcy heretyków. Sykstus IV kilka razy zaprotestował przeciwko nadużyciom Torquemady, jednak jego upomnienia nie przyniosły żadnego efektu.

   Pod koniec swojego życia Sykstus był tak znienawidzony w całym Rzymie, że gdy zmarł 12 sierpnia 1484 roku, jego papieskie apartamenty zostały doszczętnie ograbione. Podczas, gdy martwe ciało papieża leżało w łożu, ludzie w szaleńczej radości wynosili wszystko, co wpadło im w ręce. Nie pozostawiono ani jednej papieskiej szaty, a osobisty kapelan Sykstusa IV, aby przykryć papieskie zwłoki musiał pożyczyć sutannę od miejscowego diakona.
   Jedyna pozytywną strona pontyfikatu Sykstusa IV była jego troska o rozwój sztuki. Sprowadził do Rzymu wielu wybitnych artystów, a z Rzymu uczynił prawdziwe miasto renesansu. W Pałacu Watykańskim ufundował Kaplicę Sykstyńską (wybudowaną w latach 1475-1483), która otrzymała nazwę na jego cześć. Jego wielkie zasługi w dziedzinie propagowania sztuki nie uchroniły Sykstusa IV przed opinią jednego z najgorszych papieży w historii Kościoła. Kronikarz Stefano Infessura napisał kilka dni po jego śmierci:

„Najszczęśliwszy to dzień, w którym dobry Bóg uwolnił całe chrześcijaństwo od bezbożnego i występnego papieża, nie mającego w swym sercu ni bojaźni Bożej, ni miłości do świata chrześcijańskiego, ni miłosierdzia dla ludzi”


INNOCENTY VIII (1484-1492)gg.JPG

   Następcą Sykstusa IV został Innocenty VIII, który okazał się całkowitym zaprzeczeniem swojego imienia („Innocent” – ang. „Niewinny”). Jeszcze za jego żywota powiadano w Watykanie, że „jego prywatne życie okrywał cień najbardziej skandalicznych aktów”.

Giovanni Battista Cibo był synem rzymskiego senatora Arana Cibo i Teodoriny de Mari. Urodził się w Genui, w roku 1432. Swoją młodość spędził w Neapolu, gdzie na jednym z królewskich dworów dorobił się opinii bardzo rozwiązłego młodzieńca. Tam dwukrotnie został ojcem – w roku 1449 przyszedł na świat jego syn Franceschetto, a 6 lat później córka Teodorina. Jego niezwykła uroda sprawiała, że nie mógł odpędzić się zarówno od kobiet, jak i od mężczyzn. Giovanni nie miał żadnych zahamowani. Aby osiągnąć korzyści decydował się często na związki homoseksualne. Po studiach w Padwie i Rzymie doznał nawrócenia tak mocnego, że wkrótce przyjął święcenia kapłańskie.

Jako biskup został wybrańcem papieża Sykstusa IV, który szybko uczynił go kardynałem. W Rzymie plotkowano, że Cibo oddanie służył papieżowi również w papieskiej sypialni. Podobno równie gorące relację łączyły go także z poprzednim papieżem Pawłem II oraz z kardynałem Guliano della Rovere, nieślubnym dzieckiem Sykstusa IV (późniejszym papieżem Juliuszem II).

Cibo został papieżem Innocentem VIII 29 sierpnia 1484 roku. Jego wybór miał być jedynie przejściowy. Rodrigo Borgia przymierzał się do objęcia tronu piotrowego, jednak jego kandydatura nie miała jeszcze wystarczająco dużego poparcia wśród elektorów. Potrzebował więc człowieka o słabym charakterze, podatnego na wpływy i łasego na bogactwo – kogoś kim Borgia mógł sterować, zanim sam został papieżem (udało mu się to w roku 1492, gdy został Aleksandrem VI).

Herb papieża Innocentego VIII.

Innocenty VIII, w przeciwieństwie do innych papieży, nigdy nie wyparł się swoich nieślubnych dzieci. Co więcej, otwarcie się do nich przyznawał. Ochrzcił je, udzielił ślubów oraz zapewnił im odpowiednie posady Łącznie „dorobił się” szesnaściorga pociech, a wszystkich synów i córki hojnie obdarowywał. Przed nim żaden papież nie czynił tego publicznie bez wmawiania wiernym, że są to jedynie „bratankowie” i „bratanice”.

Swoje dzieci jawnie faworyzował i przymykał oczy nawet na ich najgorsze przewinienia. Jego syn Franceschetto, który był wyuzdanym biseksualistą (oskarżanym o liczne rozboje i gwałty), pewnego razu poskarżył się ojcu, że podczas gry w karty został oszukany przez kardynała Riario, na kwotę 50 tysięcy funtów. Papież natychmiast wysłał swoich strażników, którzy odebrali kardynałowi przywłaszczone pieniądze.

Innocenty VIII, podobnie jak jego poprzednik Sykstus IV, prowadził barwne i rozwiązłe życie. Jego dwór nie różnił się niczym od dworów książąt i sułtanów. Komnaty jego watykańskiego pałacu pełne były roznegliżowanych prostytutek, świadczących swoje usługi każdemu duchownemu, który tam zawitał.

Mimo, że papieski skarbiec świecił pustkami po pontyfikacie Sykstusa IV, Innocenty VIII nie miał najmniejszego zamiaru oszczędzać, ani tym bardziej próbować napełnić watykańską kasę. Wolał całe dni spędzać na błogim lenistwie i przyjemnościom, którym towarzyszyło zazwyczaj obżarstwo, wystawność, próżność i zbytek. Gdy tylko pewna grupa (złożona z 16 osób) zasugerowała mu w liście, że jako papież powinien podążać drogą Jezusa i tak jak Chrystus „służyć ludziom w swoim ubóstwie”, Innocenty tak bardzo się rozgniewał, że natychmiast ekskomunikował autorów listu jako heretyków.

„Młot na czarownice” (Malleus Maleficarum) zawierał bullę
papieża Innocentego VIII, który panicznie bał się czarów i
popierał wszelkie polowania na czarownice.
Na zdjęciu strona tytułowa polskiego wydania z roku 1614.

W innym liście zwrócono się do niego z prośbą o powstrzymanie wszystkim duchownym od posiadania kochanek i utrzymanek. Odpowiedź Innocentego nie pozostawiła żadnej wątpliwości:

„Takie działanie uważam za niepotrzebną stratę czasu, gdyż jest to rzecz tak powszechna wśród zwykłych kapłanów, a nawet wśród przedstawicieli Kurii, że trudna dziś znaleźć choć jednego takiego kapłana, który żyje bez konkubiny”

Była jedna rzecz, której papież panicznie się bał – czary! Był przekonany, że czarna magia próbuje podporządkować sobie cały chrześcijański świat. W związku z tym wydał papieską bullę „Summis desiderantes affectibus”, w której napisał:

„Mężczyźni i kobiety odchodząc od wiary katolickiej ( a może właśnie od szatana i jego religii ) oddali się szatanowi i demonom, które odbywają stosunki seksualne podczas ich snu. Demony te poprzez czary, zaklęcia, magiczne słowa i inne przeklęte występki zabijają swoje dzieci, pozostające jeszcze w łonie matki. Zabijają również potomstwo wszelkiego bydła i niszczą płody ziemi […] Powstrzymują ludzi przed dokonywaniem stosunku płciowego i kobiety przed poczęciem, dlatego też mężowie nie mogą poznać swych żon, a żony przyjąć w sobie swych mężów.”

Bulla ta pojawiła się jako wstęp do owianej złą sławą księgi „Młot na czarownice” („Malleus Maleficarum”), opublikowanej w roku 1487 przez dominikanów Heinricha Krammera i Jamesa Sprengera, która stała się instrukcją wykrywanie i karania ludzi oskarżonych o czary i kontakty z diabłem. To właśnie oni, za zgodą papieża Innocentego VIII, przemierzali miasta i wsie tropiąc czarownice. W celu wymuszenia przyznania się do obcowania z szatanem stosowali najróżniejsze metody – biczowanie, zdzieranie szat, łamanie kołem, miażdżenie palców, topienie. Papież pochwalał te metody, nie widząc w nich nic złego. Cel uświęcał środki, a demony musiały być pokonane raz na zawsze…

Ostatnie chwile życia Innocentego VIII również nie były godne urzędu, który sprawował od ośmiu lat. Gdy tylko poczuł, że jego ziemski czas dobiega końca, poprosił o spełnienie jego ostatniego życzenia – chciał wypić mleko z kobiecej piersi! W tym celu szybko odnaleziono karmiącą matkę i sprowadzono ją przed oblicze umierającego papieża. Papieski kapelan Johann Buchard próbował jeszcze utrzymać Innocentego przy życiu. Stwierdził, że może pomóc wyłącznie transfuzja krwi trzech młodzieńców. Znaleziono ochotników, którym sowicie zapłacono, jednak chłopcy zmarli podczas zabiegu upuszczania krwi. Podobno widząc ich śmierć Innocenty odmówił poddania się tej kuracji, choć żadne ówczesne źródła nie potwierdzają takiej wersji. Tak czy inaczej, Innocenty VIII „odszedł do domu Ojca” późnym wieczorem, 25 lipca 1492 roku. Pochowany został w Bazylice Watykańskiej, gdzie jego szczątki znajdują się do dzisiaj.

Niemal od razu po jego śmierci Rzymianie, przy każdej możliwej okazji, zaczęli wyśmiewać byłego papieża w najróżniejszych wierszach i piosenkach:

„Spłodził ośmiu synów, córek tyle samo
Stąd też tytuł ojca w Rzymie mu nadano
Innocenty VIII odkąd tyś w zaświatach
Tam odeszła również chciwość i prywata”

Papież Innocenty VIII był ostatnim papieżem średniowiecza, które swój papieski okres kończyło niezbyt chlubnie. Wkrótce nastała kolejna epoka, która wcale nie okazała się lepsza…


POSTSCRIPTUM…gregorovius
XIX-wieczny niemiecki historyk Ferdinand Gregorovius (1821-1891), specjalizujący się głównie w historii średniowiecznego Rzymu, słynął z tego, że był zaciekłym wrogiem papiestwa. W swoim monumentalnym dziele „Geschichte der Stadt Rom im Mittelalter” (1859-1872) nie krył swojej pogardy w stosunku do „grzeszników”zasiadających na papieskim tronie:

„spali na jedwabnych poduszkach i w łożach zdobionych złoceniami, w ramionach kochanek, pozostawiając swym wasalom, sługom i niewolnikom dbanie o wymogi dworu”

   Zarzucał im także branie czynnego udziału w hazardzie i polowaniach oraz podróżowanie w bogatych karocach, w otoczeniu całej rzeszy niepotrzebnych utrzymanków, których nazywał „robactwem”. Historycy są jednak zgodni, że nawet w średniowieczu zdarzali się papieże, których życie i pontyfikat mogły służyć za wzór godny naśladowania. Czy aby na pewno? A może nie było wśród nich wyjątku i wszyscy średniowieczni papieże byli tylko „dziećmi swoich czasów”. Ci powszechnie uznawani dzisiaj za świętych mogli mieć jedynie lepszy PR, który zatuszował ich niecne występki na tyle skutecznie, że do naszych czasów nie dotrwały żadne wzmianki o ich grzechach. Czy tak było w istocie? Tego się już raczej nigdy nie dowiemy…
   Po średniowieczu nastąpił renesans, w którym kolejni papieże także grzeszyli i to na pewno nie mniej niż w poprzedniej epoce.
Przykładów jest znacznie więcej, zachęcam do poszukania na własną rękę reszty.
Jak widzimy,  Wybrańcy Boga.. wcale nimi nie są.. a jak jest obecnie ?

Benedykt XVI:K11_BENEDYKT_REUTERS.jpg

„Bóg nie żyje, jesteśmy sami „

Grudzień 1, 2012

Papież Benedykt XVI zaskoczył dziś wiernych podczas homilii papieskiej na Placu św. Piotra, gdy ogłosił, że „Bóg jest martwy” oraz że „to wszystko zupełna bzdura”.

Dziennikarze zwrócili uwagę, że biskup Rzymu był wyraźnie wstrząśnięty i niewyspany, gdy tłumaczył gromadnie przybyłym katolikom, że „cała nasza egzystencja nie ma sensu ponad tę krótką chwilę”. Wbrew katolickiej tradycji, papież był nieogolony, a jego szaty znaczyła spora plama od sosu pomidorowego.

Byłem zupełnie naiwny, gdy wydawało mi się, że nad ludzkością czuwa nieskończenie dobry Bóg. Wystarczy się rozejrzeć, zobaczyć całe to cierpienie i zło. Dzieci umierające z głodu w męczarniach – dzieci! Jaki wszechmocny, dobry Stwórca mógłby na to pozwalać?

Na placu św. Piotra zapadła grobowa cisza. Benedykt XVI trzęsącą się dłonią podnosił do ust kielich wina mszalnego i regularnie go dopełniał, kontynuując niecodzienne kazanie:

– Jesteśmy tylko małpami, szympansami, które trochę zmądrzały i myślą, że wszystko co widzą jest dla nich. Człowiek jest jedynie reakcją chemiczną, obdarzoną chwilowym przebłyskiem świadomości. Małpa o przerośniętych ambicjach, homunkulus z węgla, siarki i tlenu! Małpa, która desperacko krzyczy „dlaczego?” i szuka przyczyn przez ten ułamek kosmicznej sekundy, zanim siły, nad którymi nie panuje zaciągną ją brutalnie do grobu, by stanęła wobec potwornego faktu wiecznej nicości.

Papież opierał się o balkon i ignorował wiernych, spośród których niektórzy zaczęli buczeć, inni natomiast zagłuszali go skandując „Santo Subito”. Przywódca Kościoła Katolickiego tymczasem pytał, co może znaczyć zbawienie albo odpuszczenie grzechów i śmiał się gorzko.

Jaki grzech? Jakie zbawienie? Dryfujemy samotnie na kawałku skały pośród bezkresu wszechświata, z którego czyste prawdopodobieństwo i bezwzględna selekcja naturalna ulepiły naszą ułomną formę. Jeśli Bóg kiedykolwiek istniał, to nie żyje albo nas opuścił; jesteśmy sami i nie ma żadnych bytów poza tym, czego doświadczamy. Jeśli coś ma znaczenie, to może tylko to, jak spędzimy swój czas i co pozostawimy po sobie. A i to zniknie wobec nieubłaganego prawa entropii, gdy za kilka nikczemnych miliardów lat nasz wszechświat stanie się pusty, statyczny i martwy.

Oburzeni katolicy opuszczali już plac, gdy papież Ratzinger, chwiejąc się, kończył homilię.

– Idźcie i… I bądźcie dobrzy dla siebie. Macie przecież jakąś intuicję moralną, po prostu nie róbcie innym krzywdy. Mnie nie pytajcie, skąd mam wiedzieć lepiej od was?

Episkopat Polski wydał oświadczenie prasowe, w którym podkreślił, że wypowiedź papieża nie była wygłoszona ex cathedra i w związku z tym nie jest objęta dogmatem o nieomylności. Wyraził też nadzieję, że „incydent” nie wpłynie na szacunek, którym Kościół cieszy się w polskim społeczeństwie.

https://informatorcodzienny.wordpress.com/2012/12/01/benedykt-xvi-bog-nie-zyje-jestesmy-sami/


Wspaniały obraz Bożego Sługi nieprawdaż ? 

A czy wiesz , że obecny papież został skazany przez sąd ?prawy.pl_images_nowe_stories_wiara_papiezfranciszek_franciszek_ctv1.jpg

Papież Franciszek został skazany na dożywocie!

Dlaczego świat nadal milczy?

Bruksela, 22 lipca 2014 (Nr.18072014 – 002)

Jednomyślny wyrok Trybunału brzmi:

1. Oskarżeni, Jorge Bergoglio, Adolpho Pachon oraz arcybiskup Justin Welby zostali uznani winnymi zarzucanych im dwu oskarżeń: organizowanie, wspomaganie oraz aktywnej pomocy  w przestępstwach przeciwko ludzkości,  w tym morderstw oraz handlu ludźmi oraz osobistego uczestnictwa w rutynowych i rytualnych gwałtach, torturach oraz morderstwach dzieci.2.Oskarzeni zostali skazani na dożywotnie więzienie bez możliwości ułaskawienia i parolu, oraz przepadek ich majątków, własności i władzy.

3.Zaprzysiężeni szeryfowie Sądu oraz związane z nimi Jednostki Bezpośredniego Działania, ustanowione przez Sąd 1 Czerwca 2014 otrzymały polecenie aresztowania oraz uwięzienia Oskarżonych w miejscach przeznaczonych przez Sąd, oraz do skonfiskowania wszelkich majątków i udziałów. Publiczność jest proszona o wsparcie Szeryfów w tej akcji. Sformułowany finałowy Międzynarodowy Cywilny Nakaz Aresztu będzie wydany przez Sąd przeciwko skazanym osobom w ciągu 48 godzin od tego orzeczenia.

Więcej w linku – http://itccs.org w języku angielskim.

Skazany na dożywocie Jorge Bergoglio, zwany także papieżem Franciszkiem jest witany we wszystkich krajach jako bohater oraz nobliwy model wzorcowy chrześcijańskiej moralności.


Izajasza 56

(10) Wszyscy jego strażnicy są ślepi, wszyscy są nierozumni, wszyscy oni, to nieme psy, które nie umieją szczekać, tylko ziewają, leżą, lubią spać.

(11) Psy to żarłoczne, nienasycone. A są nimi pasterze, którzy na niczym się nie znają. Wszyscy chodzą swoją własną drogą, każdy myśli o własnej korzyści, wszyscy bez wyjątku.

Izajasza 29:13

Wyrzekł Pan: Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie tylko w słowach, i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie; ponieważ cześć jego jest dla Mnie tylko wyuczonym przez ludzi zwyczajem, 14 dlatego właśnie Ja ponowię niezwykłe działanie cudów i dziwów z tym ludem: zginie mądrość jego myślicieli, a rozum jego mędrców zaniknie.

Ezechiela 34

(1) I doszło mnie słowo Pana tej treści:

(2) Synu człowieczy, prorokuj przeciwko pasterzom Izraela, prorokuj i powiedz im: Pasterze! Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie paśli! Czy pasterze nie powinni raczej paść trzody?

(3) Mleko wy zjadacie, w wełnę wy się ubieracie, tuczne zarzynacie, lecz owiec nie pasiecie.

(4) Słabej nie wzmacnialiście, chorej nie leczyliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zbłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie szukaliście, a nawet silną rządziliście gwałtem i surowo.

Mateusza 7

(15) Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi!

ww-wolf_in_sheeps_clothing.jpg

(16) Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi?

(17) Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce.

(18) Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców.

(19) Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień

(20)

Tak więc po owocach poznacie ich.

Dodatkowe artykuły w temacie :

Co Biblia mówi o Pasterzach Ludu ? 

Fałszywi prorocy 

Na podstawie : http://wmrokuhistorii.blogspot.com/?m=1  i źródeł własnych.


strona główna :

https://liksar.wordpress.com/

Reklamy

One comment

  1. Nie zaszkodziło by dodanie kilku słów o JP II i jego „zasługach”. Wielu katolików chodź przytaknie na słowa o 2 ostatnich papieżach w rozmowie o złach watykanu to wspomnienie w tym kontekście o kochanym NASZYM papieżu już spotyka się z ostrym protestem.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s